Niemiecka prasa: Być może czas działa na korzyść Europy | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 29.06.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Być może czas działa na korzyść Europy

Środowe wydania prasy analizują wystąpienie Angeli Merkel w Bundestagu w kwestii Brexitu.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung”stwierdza: „Nie ma w tym nic złego, że kanclerz chce dać sobie odrobinę czasu, by móc wyciągnąć właściwe wnioski z brytyjskiego wotum. UE musi przestrzegać swoich ustaleń, traktatów i zobowiązań. Angela Merkel przyznała, że nie zawsze tak było. To właśnie Niemcy i Francja jako pierwsi naruszyli pakt stabilizacji. Również podczas kryzysu zadłużenia sprzeniewierzyli się zakazowi przejmowania zobowiązań innych państw członkowskich. W większości przypadków chodziło o utrzymanie dotychczasowych osiągnięć i uchronienie przed najgorszym. Jednak stosowanie na dłuższą metę takich chwytów naraża to, co chce się ratować oraz szkodzi tej elicie, która uważa, że cel uświęca środki. Jeśli europejskie przywództwo wreszcie by to dostrzegło, wtedy Brytyjczycy wyświadczyliby jeszcze UE przysługę na pożegnanie”.

„Berliner Zeitung” pisze: „Naturalnie, że z punktu widzenia UE nie można Brexitu nagrodzić troską, respektem oraz przywilejami. Nie może przy tym powstać wrażenie, że wystąpienie z UE mogłoby być rozwiązaniem, które nic nie kosztuje.Trzeba będzie negocjować z Brytyjczykami w sposób twardy, ale nie nieugięty. I trzeba będzie się nastawić na długotrwałe pertraktacje. W tym okresie może się w Wlk. Brytanii wiele wydarzyć. Może dojść do nowych wyborów oraz - a to byłoby szczęściem - kraj ten otrzeźwieje. Możliwe, że przeciwnicy Brexitu znajdą więcej posłuchu i zaczną nawoływać w negocjacjach do większego rozsądku. Być może Szkocja będzie zabiegać o niepodległość. Bądźmy cierpliwi. Być może czas działa na korzyść Europy”.

„Der Tagesspiegel”stwierdza: „Jeśli to prawda, że wraz z Brexitem znaleźliśmy się w rewolucyjnych czasach, które mogą ogarnąć cały kontynent, w takim razie exposé kanclerz Merkel było abdykacją polityki. Tam, gdzie wypowiedzi Angeli Merkel nie były banalne, nie miały dla odmiany znaczenia. Jej polityka utrzymana w konwencji: my mówimy, my działamy, oznacza ścisłe trzymanie się tego, co ustalone. A to żadna polityka, pomijając, że brzmi jak kiedyś u Breżniewa sekretarza generalnego Partii Komunistycznej w Związku Radzieckim”.

Równie krytycznie komentuje „Frankfurter Rundschau”: „Niewiele wynikaöo z tego exposé. Nie było mowy o tym, czy do rosnącej wrogości wobec Europy w Wlk. Brytanii oraz gdziekolwiek indziej nie doprowadziła często mało przejrzysta, ekonomicznie i społecznie szkodliwa polityka, jaką w końcu prowadziły Niemcy. Kanclerz nie zniżyła się ani razu do odparcia tego skądinąd słusznego zarzutu. Zamiast tego padały piękne słowa o błogosławieństwie europejskiego porozumienia w myśl zasady: jesteśmy wspaniali, a kto nie jest z nami, jest sam sobie winny. W ten sposób Angela Merkel nie uratuje Europy”.

Opr. Alexandra Jarecka