1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Brak perspektyw rozładowuje się w przemocy i ksenofobii

We wschodnich Niemczech zawodzą demokratyczne struktury - tak prasa ocenia sytuację we wschodnich landach, gdzie szerzy się ksenofobia.

„Reutlinger General- Anzeiger” pisze: „Od czasu zjednoczenia Niemiec minęło prawie 26 lat. Lecz pomimo wielomiliardowych inwestycji we wschodnich Niemczech nie ma mowy o kwitnących krajobrazach. Nie ma co upiększać: gospodarka na wschodzie Niemiec kuleje i nie jest w stanie dogonić zachodniej, a sytuacja społeczna w nowych landach pozostawia wiele do życzenia. Niektóre z tych problemów znajdują swoje odzwierciedlenie w wynikach wyborów. Partie protestu na wschodzie kraju mają dużo większą siłę przyciągania niż na zachodzie. Faktyczny czy subiektywny brak perspektyw wielu ludzi znajduje ujście w przemocy i ksenofobi. Lecz jest to zły sygnał. Kto chce dokonać inwestycji, decyduje się raczej na spokojne i silne gospodarczą zachodnie landy. I właśnie to wzmacnia negatywny trend na wschodzie”.

„Frankfurter Rundschau” stwierdza: „Wnioski zawarte w raporcie rządu RFN o stanie niemieckiego zjednoczenia widoczne są już w tytułach, jak ‘Ksenofobia we wschodnich Niemczech przybiera na sile' czy ‘Zagrożenie dla pokoju'. Raport zawiera także apel, będący jak najbardziej uzasadnionym postulatem pod adresem polityki i społeczeństwa: nie powinno być miejsca dla ksenofobi, ekstremizmu i przemocy. Problem polega jednak na tym, że przez wiele lat kompromitowali się przede wszystkim chadecy, wchodzący w skład różnych rządów. Inicjatywom walczącym z prawicowym ekstremizmem zabierano pieniądze, zawsze sugerując, że działają w nich lewicowi ekstremiści.

Redakcja poleca

Dopiero teraz, kiedy ksenofobia, we wcieleniu Alternatywy dla Niemiec, zaczyna zakłócać życie polityczne Niemiec, rząd jakby się obudził. Byłoby dobrze, gdyby za jego słowami chociaż teraz poszły jakieś konkretne czyny. Stracono już wiele czasu - miejmy nadzieję, że nie jest za późno”.

„Badisches Tagblatt” podkreśla: „Oczywiście, także i zachód RFN nie jest wolny od skrajnie prawicowych działań. Ale to, co dzieje się we wschodnich Niemczech, ma jeszcze zupełnie inną jakość. Nie tylko z tego względu, że prawicowy ekstremizm, i to pomimo braku cudzoziemców, jest tam widoczny, i bez żenady manifestowany. Ale także dlatego, że tam zagnieździł się on jeszcze głębiej w umysłach ludzi. Jednak wciąż jeszcze, także we wschodnich Niemczech, ludzie przeciwni temu brunatnemu koszmarowi, są w większości. Ale potrzebują oni pomocy ze strony polityki, policji, wymiaru sprawiedliwości, społeczeństwa. Żeby brunatnym niebawem nie przyszło do głowy, że ulica należy do nich”.

„Berliner Zeitung” zaznacza: „Nieuniknione jest jedno przesłanie: kto toleruje ksenofobię czy traktuje ją wręcz za wentyl własnej frustracji, ten błądzi nie tylko pod względem etycznym. Szkodzi on samemu sobie. Nie można mieć pretensji do inwestorów, jeżeli inwestują oni chętniej tam, gdzie ludzie są otwarci na świat. Poza tym jest też wiele innych miejsc na ciekawe wakacje, gdzie nikt nie wrzeszczy haseł przesyconych pogardą do ludzi. Ksenofobia świadczy o ciasnocie umysłowej i płaci się za nią wysoką cenę”.

Berliński „Tagesspiegel” pisze: „Zamiast załamywać ręce, byłoby lepiej samokrytycznie przyjrzeć się własnym dokonaniom w tworzeniu demokracji. Wydaje się bowiem oczywiste, że coś tam jest nie tak. Być może milionowe sumy, które co roku łożone są na projekty wspierające demokrację i tolerancję, płyną do niewłaściwych adresatów. Albo partie demokratyczne, a szczególnie samozwańcza lewicowa wschodnioniemiecka partia ludowa, nie mają właściwego podejścia do, przekonywania ludzi do tolerancji i otwartości. W przeszłości wszędzie tam, gdzie na ulicę wychodziły zakute łyse pały, okazywało się, że byli też burmistrzowie bez jakiegokolwiek politycznego wsparcia i sejmiki samorządowe, którzy nie potrafili poradzić obie z sytuacją. Więc zawodzą tam demokratyczne struktury”.

Opr.: Małgorzata Matzke