Niemiecka prasa: AfD nawet nie próbuje zmyć najbardziej brunatnych plam | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 14.02.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: AfD nawet nie próbuje zmyć najbardziej brunatnych plam

Björn Höcke jest jednym z najbardziej znanych przywódców populistycznej Alternatywy dla Niemiec. Teraz partia chce się go pozbyć. Komentatorzy prasowi są sceptyczni.

Wychodzący w stolicy Bawarii „Münchner Merkur" zauważa: „Od kiedy w osobie Martina Schulza pojawiła się prawdziwa alternatywa dla Angeli Merkel, notowania samozwańczej «Alternatywy dla Niemiec» lecą w dół. Dotychczasowi wyborcy, którzy albo nie szli do urn, albo z protestu stawiali na AfD, wędrują teraz do SPD, która wydaje im się partią bardziej do przyjęcia. «Alternatywie dla Niemiec» grozi, że będzie przyciągała do siebie już tylko skrajną prawicę. Ze swoimi niestosownymi uwagami na temat rzekomo «szkodliwej» niemieckiej kultury pamięci, szef turyńskiej AfD Björn Höcke jeszcze bardziej wydatnie wzmocnił exodus umiarkowanych wyborców. Dlatego – i ponieważ widzi szansę pozbycia się swojego wroga – szefowa partii Frauke Petry – zamachnęła się do ciosu”.

Dziennik „Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung" podsumowuje krótko: „Proces wykluczenia Höcke nie jest wyrazem nawrócenia się partii, w którym chodzi o zmycie przed wyborami przynajmniej najbardziej brunatnych plam. Znacznie bardziej jest wyrazem bezpardonowej, wewnątrzpartyjnej walki o władzę”.

Równie zwięźle komentuje stołeczna gazeta „Berliner Zeitung”: „Na końcu postępowania wykluczającego Höcke będzie on tym, kim był przedtem, szefem AfD w Turyngii i nazistą. Słowami zarządu krajowego partii w Turyngii: «Bez Björna Höcke Alternatywa dla Niemiec nie jest już żadną alternatywą». W każdym razie nie dla prawicowych ekstremistów”.                                                                                            

Monachijska „Süddeutsche Zeitung" zwraca uwagę, że: „Petry jest giętkim taktykiem. Nikt nie powinien sądzić, że za napędzanym przez nią wykluczeniem Höcke z partii kryje się więcej niż kalkulacja, a już na pewno nie resztki przyzwoitości politycznej. W takim wypadku zdystansowanie się od niego wyglądałoby inaczej. Petry zawierała z Höcke sojusze, kiedy był jej potrzebny do awansu. Teraz chce się pozbyć nieobliczalnego ekstremisty, bo może on przestraszyć umiarkowanych wyborców. Przyciągniętą przez niego skrajną prawicę Petry i jej świta chcą skaptować sami, jako przyłów jej retoryki. Kto skłania się tak daleko na prawo jak ona, nie potrzebuje jeszcze bardziej prawicowego ekstremisty”.

Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze natomiast: „Jeżeli AfD chce wspiąć się ponad regionalną ligę chełpliwych radykałów, musi się odciąć od postaci takich jak Björn Höcke. (…) Prowadzone wobec Höcke postępowanie wykluczające będzie trwało, ale najpierw będzie obciążało jego własny oddział w Turyngii. Dopóki będzie można debatować o wszczętych przeciwko Höcke krokach jako o «koniecznym procesie samooczyszczenia», plusy i minusy będą się utrzymywały dla AfD w dopuszczalnych granicach. Pewnego dnia jednak także AfD będzie musiała coś zaoferować, więcej niż tylko prowokacje, prawicową ideologię i łamanie tabu. Jeżeli Höcke i jemu podobni nadal będą jej grali na nosie, z tego samego powodu stanie się podzieloną partią, z którego doznała porażki każda jak dotąd nowo utworzona «prawicowa» partia: nie oferuje żadnej alternatywy”.

opr. Elżbieta Stasik