Niemiecka prasa: „AfD i Pegida są produktami zmerkelizowania Niemiec” | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 29.12.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: „AfD i Pegida są produktami zmerkelizowania Niemiec”

Komentatorzy poniedziałkowej prasy (29.12) analizują atak byłego szefa MSW na Angelę Merkel. Obarcza on kanclerz winą za sukcesy antyislamskiego ruchu Pegida i populistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD).

„Było jasne, że wobec nasilających się antyislamskich, ulicznych protestów komuś w chadecji puszczą nerwy” – uważa stołeczny dziennik „Die Welt” – „Wybuchł były szef MSW Hans-Peter Friedrich (CSU). Winę za sukces Pegidy ponosi kanclerz, twierdzi, ponieważ koncentruje się ona wyłącznie na ‘lewym skrzydle środka‘. Pominąwszy fakt, że wiceszef klubu parlamentarnego chadeków ujawnia się tym samym jako zwolennik dość już wytartej strategii ‘na prawo ode mnie może być już tylko ściana‘, najpierw powinien prowadzić tę dyskusję w domu. Jeżeli istnieje w Niemczech partia, która włącza prawy migacz a skręca w lewo – i odwrotnie – to jest nią CSU. Spadkobiercy Straussa od dawna walczą o status bawarskiej partii jedności – z ostrością, z jaką widać pociąg snujący się w alpejskiej, zimowej mgle”.

Zdaniem „Kieler Nachrichten”:

„Konserwatyści w chadecji, tacy jak Hans-Peter Friedrich, nie ufają swojej kanclerz. Bo nie stosuje się do motta Straussa, zgodnie z którym, na prawo od CDU i CSU nie może być już żadnej partii. AfD i Pegida mogą trwale zakłócić jej niebiesko-białą wspaniałość (barwy krajowe Bawarii – przyp. red.). Gdyby CSU miała na stałe utracić absolutną większość, Bawaria nie byłaby już równoznaczna z CSU a CSU z Bawarią. Dla Merkel, nawiasem mówiąc, krytyka Friedricha jest przebrzmiała. Sukces chadecji w znacznej mierze związany jest z tym, że zawsze miała wiele możliwości tworzenia koalicji. Od upadku FDP jest inaczej: chwilowo tylko SPD stoi do dyspozycji jako partner koalicyjny. By nie uzależnić się zbytnio od nadal nękanych kryzysem socjaldemokratów, Merkel musi otworzyć w chadecji furtkę dla Zielonych. Jako partia konserwatywna CDU się wysłużyła”.

Monachijski dziennik „Münchner Merkur” komentuje:

„Wyrzucony minister spraw wewnętrznych ma jeszcze do załatwienia porachunki ze swoją byłą szefową. Jego krytyka w tej sprawie jest jednak słuszna: kanclerz na nowo wynalazła CDU. Jako nowoczesną SPD, zakochaną w parytecie kobiet, płacy minimalnej i ekologicznej energii. Zaczarowanie chadecji powiodło się jednak tylko dlatego, że CSU Seehofera z uległością uczestniczyło w tym zwrocie w lewo, obok Agendy Schroedera najbardziej karkołomnym manewrze powojennej niemieckiej polityki. Seehofer przełknął nawet ropuchę – podwójne obywatelstwo - tak jakby to było delikatesem. A Franz Josef Strauß przewracał się w grobie. AfD i Pegida są produktami zmerkelizowania Niemiec. Ich sympatycy, od których odżegnuje się CDU, czują się wydani na pastwę dyktatowi poglądów: gdzie jest Merkel, jest mainstream. Odmienne myślenie czy wręcz przyznanie się do obaw przed wyobcowaniem, nie jest tolerowane”.

Wychodząca w Heidelbergu „Rhein-Neckar-Zeitung“ pisze:

„Nie trzeba podzielać zdania Hansa-Petera Friedricha, według którego przyjęty przez Angelę Merkel kurs środka mógłby stać się na trwałe dla chadecji problemem. Wybory wygrywa się w końcu w środku a nie na politycznych marginesach. Wkład Friedricha jest jednak dla chadecji tak ważny, jak ważna jest dla partii kultura krytycznego spojrzenia. Bez niej demokracja umiera”.

oprac. Elżbieta Stasik