Niemiecka policja dozbraja się | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 28.01.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Niemiecka policja dozbraja się

Nowa jednostka specjalna policji BFE+ ma wchodzić do akcji w razie zagrożenia terrorystycznego. BFE+ i dozbrajanie policji służy jednak przede wszystkim uspokojeniu społeczeństwa, uważa kryminolog Rafael Behr*. [WYWIAD]

Deutschland neue Spezialeinheit der Bundespolizei BFE+

Nowa jednostka antyterrorystyczna BFE+

DW: Panie profesorze, dlaczego policji potrzebna jest jednostka specjalna BFE+?

Rafael Behr: Cóż, czy jest ona potrzebna, czy nie, policyjni fachowcy mają na ten temat różne zdania. Według mnie trzeba uwzględnić kilka czynników, w tym symboliczne znaczenie takiej jednostki: jesteśmy silni, możemy reagować na zagrożenia o nowym wymiarze.

A także: możemy reagować równocześnie w wielu miejscach. Możemy reagować ostrą bronią i lepszym wyposażeniem. To jest oddziaływanie symboliczne. Przesłanie – jesteśmy przygotowani na wszystko, potwierdza funkcjonalność takiej jednostki. Nie musimy już dyskutować na temat ewentualnego zaangażowania Bundeswehry na terenie kraju, bo mamy wystarczające siły policyjne. Jesteśmy też przygotowani na odparcie niby-ataków, które są osadzone gdzieś między przestępczością a działaniami wojennymi.

Obok pięciu nowych jednostek specjalnych, które liczą w sumie 250 osób, od dawna istnieją już GSG-9 i oddziały rezerwowe. Jaki jest podział kompetencji w przypadkach kryzysowych?

Deutschland Rafael Behr Kriminologe

Niemiecki kryminolog Rafael Behr

Jest to uregulowane dość jasno, przynajmniej pod względem administracyjnym. Kiedy w grę wchodzi ratowanie życia zakładników, zwalczanie aktów terroryzmu czy poważnych aktów przemocy i przestępstw, kompetentne są oddziały antyterrorystyczne poszczególnych krajów związkowych, czyli SEK i mobilne jednostki. W przypadku najbardziej poważnych operacji do akcji przystępuje GSG-9. Tak było chociażby w Mogadiszu w 1977 roku. Oddziały rezerwowe policji nie odgrywają w tym kontekście praktycznie żadnej roli, ale rzeczywiście mamy jednostki przygotowane na każdą okoliczność. Przy czym GSG-9 i SEK są jednostkami bojowymi, wykrywanie i ściganie przestępstw nie jest ich zadaniem.

W planie jest natomiast wprowadzenie do akcji jednostek, których zadaniem byłoby ściganie sprawców na dużym terenie na przykład po zamachu terrorystycznym, kiedy, tak jak było to w Paryżu, terroryści się ukryli. Stwierdzono, że jest to luka, której nie mogą ponoć wypełnić zwykli funkcjonariusze policji federalnej. Jestem innego zdania.

Żyjemy w czasach zagrożenia terrorystycznego, terroryści operują bronią, którą nie dysponuje policja a posiadająca ją Bundeswehra nie może interweniować na terenie kraju. Czy militaryzacja policji jest zatem logiczną konsekwencją tej sytuacji?

Już od dłuższego czasu zauważam, że stworzony w latach 90-tych ideał „policji dla obywateli” ginie coraz bardziej i także w policji nasila się trend do podziału kompetencji. Oczywiście znamy wszyscy mundurowych, którzy dbają w rewirze o porządek i bezpieczeństwo, ale są też funkcjonariusze mający inne zadania. Myślę tu o pracy policyjnej, która porusza się na granicy zaangażowania wojskowego. Uzbrajania policji nie uważam wprawdzie za konsekwentne, ale logiczne przedsięwzięcie, jeżeli obserwuje się dyskusję toczoną zwłaszcza przez przedstawicieli policyjnych związków zawodowych. Od lat przedstawiają one policję jako organ zagrożony.

Tezę, iż policjanci są ofiarami przemocy, ponieważ policji brakuje wszystkiego: wyposażenia, pieniędzy, personelu, próbuje się zneutralizować opinią: nie, jesteśmy naprawdę silni, jesteśmy w stanie się przeciwstawić. Nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby Bundeswehra wspomogła policję wyposażeniem w razie zamachów terrorystycznych. Bo też dlaczego do transportu sił policyjnych wojsko nie miałoby postawić do dyspozycji opancerzonego pojazdu czy czołgu? Nie powinno to być przecież problemem.

Nowe jednostki specjalne dysponują też tzw. wojskową bronią długą. Na jaką konkretną sytuację terrorystyczną mają być przeznaczone karabiny?

Jest to rzeczywiście bardzo hipotetyczne. Pamiętamy, że pierwszych terrorystów w teatrze w Paryżu nie wyeliminowały ani karabiny (G36), ani jednostki specjalne, tylko dwaj mundurowi, którzy wyciągnęli swoje pistolety i skierowali je na sprawców z pasami szahida. Karabiny nie są skuteczne w pierwszym uderzeniu i nigdy też nie były przewidziane do tego celu. Pierwsze uderzenie nastąpi niezależnie od tego, czy policja będzie dysponowała G36, czy nie. Niektórzy argumentują, że nowe grupy terrorystyczne wyposażają się teraz w sprzęt opancerzony i broń wojenną. Nie jestem przy tym pewny, czy z tym sprzętem opancerzonym, to prawda i czy rzeczywiście sprawcy uodparniają się tym samym na normalną broń palną, którą dysponuje policja. Nie wierzę w to.

Kryzysowe sytuacje, w których muszą wejść do akcji jednostki specjalne, zdarzają się dzięki Bogu – rzadko. Czy nie byłoby bardziej efektywne, gdyby zarówno policje krajowe jak i policja federalna otrzymały więcej personelu i lepsze wyposażenie?

Domaganie się zwiększenia personelu a posiadanie więcej personelu, to dwie różne rzeczy. Nawet, jeżeli teraz obiecane jest zwiększenie liczby funkcjonariuszy policji, nie znaczy to, że stoją oni natychmiast do dyspozycji. Jeżeli zaczniemy zatrudniać teraz 500 osób więcej w Nadrenii Północnej-Westfalii albo 3 tys. osób w policji federalnej, zostanie wypełniona luka, która powstaje w chwili, gdy funkcjonariusze odchodzą na emeryturę. Więcej policji niekoniecznie zatem oznacza automatycznie więcej bezpieczeństwa. Myślę, że wpływ na całą, toczoną obecnie dyskusję wywiera to, co nazywam „niepokojem 2.0”, pogłębiającym się strachem, bo wszelkiego rodzaju wydarzenia na świecie wydają się nam bardzo bliskie i bardzo groźne.

*Profesor Rafael Behr jest kryminologiem i socjologiem na Akademii Policji w Hamburgu.

Rozmawiał Volker Wagener

tł. Elżbieta Stasik