Niemiecka placówka ścigania zbrodni nazistowskich nie widzi końca pracy | Nazizm, faszyzm, demokracja – Historia najnowsza Niemiec | DW | 03.01.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Historia Najnowsza

Niemiecka placówka ścigania zbrodni nazistowskich nie widzi końca pracy

Będziemy dalej tropić zbrodniarzy hitlerowskich, zapewnia szef Centralnego Urzędu Ścigania Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu Jens Rommel.

Zentrale Stelle der Landesjustizverwaltungen zur Aufklärung nationalsozialistischer Verbrechen Ludwigsburg

Centralny Urząd Ścigania Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu

Praca placówki w Ludwigsburgu jest niezmiennie uważnie obserwowana. – Na całym świecie z dużym zainteresowaniem patrzy się, w jaki sposób Niemcy obeszły się i obchodzą ze swoją dyktaturą – powiedział agencji prasowej AFP Jens Rommel, szef Centralnego Urzędu Ścigania Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu.

Dotyczy to nie tylko Izraela, USA i Polski, gdzie żyły lub jeszcze żyją niezliczone ofiary nazizmu, ale też krajów takich jak choćby Korea Południowa. – Świadczy to o tym, że rozprawianie się z przeszłością na drodze sądowej może być modelowym rozwiązaniem – uważa Rommel. W Korei Południowej szeroko dyskutowanym obecnie tematem są zbrodnie dokonane podczas japońskiej okupacji Korei przed i w czasie II wojny światowej.

Na wokandzie kolejne sprawy

43-letni prokurator Jens Rommel na początku grudnia 2015 objął funkcję szefa placówki w Ludwigsburgu (Badenia-Wirtembergia). Powołali ją do życia w 1958 roku ministrowie sprawiedliwości krajów federalnych a jej celem było i jest zbieranie materiału dowodowego przeciwko zbrodniarzom nazistowskim i przekazanie ich kompetentnym prokuraturom, które decydują o wniesieniu do sądu aktu oskarżenia lub umorzeniu sprawy.

Deutschland Ludwigsburger Aussenstelle des Bundesarchivs Flash-Galerie

Placówka z Ludwigsburga przeprowadziła ponad 7,5 tys. śledztw przygotowawczych

Spektakularnym przykładem ścigania zbrodniarzy nazistowskich był ostatnio proces byłego esesmana Oskara Groeninga. W procesie uważanym za przełomowy pod względem prawnym, „buchalter z Auschwitz” został skazany na cztery lata pozbawienia wolności za pomocnictwo w zamordowaniu co najmniej 300 tys. osób.

Wkrótce ma się rozpocząć kolejne postępowanie wobec dwóch dalszych byłych esesmanów z hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

Decydujące znaczenie dla pracy placówki w Ludwigsburgu będzie miała decyzja o odwołaniu w sprawie Groeninga rozpatrywanej przez Federalny Trybunał Sprawiedliwości (BGH), zaznaczył Rommel. Inaczej niż w szeregu innych tego typu spraw zespół sędziowski w Lueneburgu uznał, że za pomocnictwo w zbrodni należy uważać także wykonywanie czynności, które w pośredni sposób wspierały ludobójstwo. Jak uzasadnił przewodniczący składu sędziowskiego, Groening był „częścią zbrodniczej machiny”. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

– Mamy nadzieję, że BGH wskaże nam swoją decyzją, czy taka konstrukcja prawna jest możliwa. Zależnie od tego możemy wyznaczyć krąg podejrzanych – wyjaśnił Jens Rommel.

dziemy kontynuowali pracę

Jego placówka pracuje obecnie nad dwunastoma kolejnymi dochodzeniami wstępnymi, powiedział Rommel. Między innymi dotyczą one czynów karalnych w nazistowskim obozie koncentracyjnym Majdanek. Analizowane są także dokumenty z sowieckich procesów przeciwko niemieckim jeńcom wojennym i sowieckim kolaborantom. Dokumenty te mogą dostarczyć ewentualnie wskazówek dotyczących dalszych zbrodni nazistowskich. Placówka w Ludwigsburgu planuje przekazanie szeregu tych spraw do prokuratur, które także ewentualnie mogą wnieść akt oskarżenia. – Trzeba jednak powiedzieć, że szanse na wszczęcie sprawy są raczej minimalne – przyznał Rommel.

Także siedem dziesięcioleci po zakończeniu II wojny światowej prokuratorzy z Ludwigsburga będą nadal ścigali i pociągali do odpowiedzialności karnej podejrzanych o zbrodnie nazistowskie. – Będziemy kontynuowali pracę – powiedział Rommel. Jasno wyrazili taką wolę polityczną ministrowie sprawiedliwości. Dzisiejsi oskarżeni byli wówczas co prawda bardzo młodymi ludźmi, piastującymi raczej podrzędne stanowiska. Niemniej prowadzenie przeciw nim śledztwa jest „uzasadnione”, gdyż bez nich rozmiar zbrodni nazistowskich byłby nie tylko nieporównywalny, ale „bez tych pomocników ludobójstwo nie byłoby możliwe”.

AFPD / Elżbieta Stasik