Niemieccy pracodawcy naciskają na Schulza | Gospodarka | DW | 21.02.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Niemieccy pracodawcy naciskają na Schulza

Kandydat SPD na kanclerza Martin Schulz zgłosił zamiar wprowadzenia zmian do programu Agenda 2010 i wywołał burzę.

Deutschland Martin Schulz SPD Berlin (Getty Images/AFP/O. Andersen)

Martin Schulz chce wprowadzić zmiany do programu Agenda 2010

"Wiele propozycji (Schulz, red.) sformułował bez wystarczającej znajomości odpowiednich danych i obowiązującego w Niemczech stanu prawnego, czytamy w analizie Federalnego Zrzeszenia Niemieckich Organizacji Pracodawców (BDA), o której donoszą dzienniki koncernu medialnego Funke Mediengruppe. Wydłużenie czasu pobierania zasiłku dla bezrobotnych Arbeitslosengeld 1 "utrudniłoby im powrót do czynnego życia zawodowego", twierdzą autorzy analizy. Poza tym Martin Schulz, jako kandydat partii SPD na kanclerza, podał "zawyżone dane" nt. odsetka osób w wieku od 25 do 35 lat zatrudnionych w oparciu o czasową umowę o pracę. W wywiadzie dla tabloidu "Bild" Schulz stwierdził, że jest ich prawie 40 procent, podczas gdy w rzeczywistości ich odesetek wynosi tylko 12 procent.

Deutschland SPD Gerhard Schröder & Martin Schulz 2014 (Getty Images/A. Berry)

Autor programu Agenda 2010, były kanclerz Gerhard Schröder (po lewej) i Martin Schulz w Berlinie (14.02.2014)

Martin Schulz zapowiedział dziś (21.02.2017), że w kampanii wyborczej będzie żądał wprowadzenia poprawek do planu reform niemieckiego systemu opieki społecznej i rynku pracy, znanego szerzej jako Agenda 2010. - Ludzie, którzy ciężko pracowali przez wiele lat, a nawet dziesięcioleci, i płacili lub nadal płacą składki na ubezpieczenia, mają prawo do odpowiedniej ochrony i pomocy kiedy, często nie z własnej winy, popadli w duże problemy - stwierdził Schulz na konferencji pracobiorców, zorganizowanej przez SPD w Bielefeld. W wywiadzie dla wychodzącego w tym mieście dziennika "Neue Westfälische Nachrichten" nowy przewodniczący SPD wyjaśnił, że "Program Agenda 2010 w wielu punktach przyniósł pożądane skutki, ale w niektórych nie. Dlatego musimy znaleźć ich rozwiązanie w duchu dzisiejszych czasów, zamiast toczyć debatę skierowaną w przeszłość".

Kampeter: "Większe zatrudnienie i mniejsze bezrobocie"

Odmienne stanowisko zajął przewodniczący Federalnego Zrzeszenia Niemieckich Organizacji Pracodawców Steffen Kampeter, który w wywiadzie dla "Passauer Neuen Presse" stwierdził, że program Agenda 2010 "przyczynił się do zwiększenia zatrudnienia i zmniejszenia bezrobocia" w Niemczech. "Kto chce cofnąć reformy, ten zagraża sukcesom, które one przyniosły", powiedział. Kempeter nie zgodził się z opinią Schulza o rzekomej rażącej niesprawiedliwości na niemieckim rynku pracy i w społeczeństwie. Podkreślił, że "Emerytury i renty wzrosły w stopniu niespotykanym od przeszło dwudziestu lat, podobnie jak dochody realne osób czynnych zawodowo. Jeszcze nigdy tak wiele osób w Niemczech nie miało pracy, a wiele z nich pracuje na pełnym etacie w oparciu o umowę bezterminową".

Przed rozmyciem programu reform Agenda 2010 ostrzegli także inni niemieccy eksperci gospodarczy. "Politycy, także w kampanii wyborczej, powinni zadać sobie najpierw pytanie, co w ubiegłych latach przyczyniło się w największym stopniu do ustabilizowania sytuacji na rynku pracy", powiedział w wywiadzie dla "Rheinische Post" szef grupy "pięciu mędrców", opacowującej okresowe prognozy gospodarcze dla RFN, prof. Christoph Schmidt. Jego zdaniem ważną rolę odegrał tu program Agenda 2010, który od roku 2015 wpłynął na wzrost zatrudnienia i ograniczenie bezrobocia.

Podobną opinię wygłosił szef monachijskiego Instytutu Badań nad Gospodarką (Ifo-Institut) prof. Clement Fuest, który w wywiadzie dla tej samej gazety podkreślił, że "wprowadzanie w niezróżnicowany sposób daleko idących zmian do programu Agenda 2010 w poważnym stopniu zagraża sytuacji na rynku pracy i może osłabić wzrost gospodarczy w Niemczech".

Hüther: "To byłoby czystym rozdawnictwem"

Do krytyki nad propozycjami Martina Schulz przyłączył się także dyrektor Instytutu Gospodarki Niemieckiej w Kolonii prof. Michael Hüther, który w wywiadzie dla "Passauer Neuen Presse" ocenił wydłużenie czasu pobierania zasiłku Arbeitslosengeld 1 jako "czyste rozdawnictwo". Tego samego zdania był ekspert rynkowy w Koblencji Stefan Sell. W wywiadzie dla stacji MDR Sell oświadczył, że "wydłużenie o miesiąc, dwa lub trzy czasu pobierania tego zasiłku nie zmieni w pozytywny sposób całego opieki społecznej", zanego jako Hartz-IV.

Także były szef grupy "pięciu mędrców" Bert Rürup uznał, że propozycje zgłoszone przez Martina Schulza nie wpłyną pozytywnie na niemiecki rynek pracy. W wywiadzie dla najważniejszego niemieckiego dziennika gospodarczego "Handelsblatt" Rürup powiedział, że jego największym problemem jest duża liczba wieloletnich bezrobotnych, a w ich przypadku wydłużenie o parę miesięcy czasu pobierania zasiłku Arbeitslosengeld 1 niczego nie zmieni.

Plany Schulza wsparło natomiast konserwatywne skrzydło SPD "Seeheimer Kreis" ("Koło z Seeheim"), którego szef Johannes Kahrs w wywiadzie dla "Rheinische Post" uznał je za "program niezbędnych poprawek do programu Agenda 2010 w tych punktach, w których nie dał on oczekiwanych wyników". Pozytywnie wypowiedział się o nich także szef związku zawodowego górnictwa, przemysłu chemicznego i budownictwa Michael Vassiliadis, który na łamach  "Hannoversche Allgemeinen Zeitung" oświadczył, że dotychczasowy, równy dla wszystkich, czas pobierania pierwszego zasiłku dla bezrobotnych jest rozwiązaniem niesprawiedliwym i wymaga wprowadzenia zmian.

To samo oświadczył w wywiadzie dla "Rheinische Post" premier Dolnej Saksonii Stephan Weil: "Kto dłużej niż inni płacił składki na ubezpieczenie na wypadek bezrobocia, ten powinien także dłużej pobierać wyższy zasiłek".

DW, dpa, afp / Andrzej Pawlak