1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Niemcy: Równouprawnienie tylko na papierze

Mówi się, że kobiety pracują na dwóch etatach: w pracy i w domu. Najnowsze badania Instytutu Badań Gospodarczych i Społecznych (WSI) potwierdzają tę opinię.

Analizę sytuacji kobiet oparto na ocenie danych statystycznych z roku 2012 i 2013 oraz wynikach ankiety, którą objęto ponad 10 tys, osób w całych Niemczech. Wynika z nich, że kobiety w wieku 18-64 lat na najrozmaitsze zajęcia domowe, za które nie pobierają wynagrodzenia, tracą średnio 1,6 więcej czasu niż mężczyźni w tej samej grupie wiekowej.

A zatem kobiety pracują w domu nieodpłatnie więcej niż mężczyźni. Na zajęcia domowe poświęcają o 60 proc. więcej czasu. Analizę obciążenia czasowego kobiet oraz ich dochodów przeprowadzili naukowcy z Instytutu Badań Gospodarczych i Społecznych (WSI), związanego z należącą do największej niemieckiej centrali związkowej DGB Fundacją im. Hansa Böcklera.

Rezultaty badań udostępniono grupie wydawniczej Funke Mediengruppe, która je opublikowała.

Tyle samo, ale inaczej

Wyraźne różnice utrzymują się między pracującymi zawodowo kobietami i mężczyznami tworzącymi związek małżeński lub partnerski i wychowującymi dzieci. - W takim związku kobiety pracują przeważnie na niepełnym etacie i wykonują lwią część prac związanych z gospodarstwem domowym i opieką nad dziećmi - mówi Christina Klenner z WSI.

Najmniejsze różnice dotyczą łącznego czasu pracy, czyli wszystkich czynności wykonywanych przez kobiety zarówno odpłatnie, jak i bez wynagrodzenia, w ciągu całego tygodnia. Z badań WSI wynika, że kobiety pracują dziennie średnio przez 7 godzin i 44 minuty, a mężczyźni przez 7 godzin i 40 minut. Pracują więc tyle samo, ale inaczej.

Równouprawnienie teoretycznie możliwe, ale czy celowe?

Kto uważa, że tak wynika przecież z "naturalnej" różnicy ról między kobietą i mężczyzną, i że takie badania potwierdzają tylko obiegowe opinie na temat obu płci, ten powinien przyjrzeć się dokładniej innej różnicy, ujawnionej w analizie WSI. Mężczyźni zatrudnieni na pełnym etacie otrzymują wynagrodzenie za 73 proc. ich łącznego czasu pracy, zarówno w zakładzie pracy jak i w domu. Tymczasem kobiety pracujące na pół etatu, lub na innym etacie cząstkowym, otrzymują wynagrodzenie tylko za 43 proc. czasu, w którym wykonują wszystkie prace zawodowe i domowe.

Argument, że jest to oczywiste, ponieważ pracują w mniejszym wymiarze godzin, więc mniej w sumie zarabiają, traci na znaczeniu w zderzeniu z innym ustaleniem. Okazują się bowiem, że nawet wtedy, gdy mężczyzna i kobieta są zatrudnieni na pełnym etacie i zarabiają tyle samo, to kobiety pracują średnio przez trzy godziny w gospodarstwie domowym, a mężczyźni tylko dwie.

Sytuacja zmienia się w przypadku kobiet i mężczyzn wychowujących samotnie dziecko. Wykonują wtedy te same czynności, w związku z czym nie ma żadnych różnic między pracą poświęconą na najrozmaitsze czynności domowe, za którą nikt im nie płaci. A zatem o pełnym równouprawnieniu w wymiarze czasowym i finansowym między obu płciami będzie można mówić wtedy, kiedy będą pełnić tę samą rolę w życiu zawodowym i rodzinnym. Teoretycznie jest to możliwe, w praktyce jednak trudne do zrealizowania i chyba nie zawsze potrzebne.

DW, dpa, kna / Andrzej Pawlak