1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Niemcy: Niepokojący spadek liczby dawców narządów

14 stycznia 2018

Liczba dawców narządów w Niemczech osiągnęła w 2017 roku punkt krytyczny. Powodów tej dramatycznej sytuacji jest wiele.

https://p.dw.com/p/2qoMU
Obok serca i płuc nerki są jednym z najbardziej poszukiwanych organów
Obok serca i płuc nerki są jednym z najbardziej poszukiwanych organów Zdjęcie: picture-alliance/dpa

60-letni Wolfgang Wachs jest lekarzem pogotowia ratunkowego. Od 20 lat ratował życie ludziom w różnych sytuacjach: na ulicy, w wodzie, helikopterem z powietrza. Teraz jest śmiertelnie chory i od świąt Bożego Narodzenia przebywa w berlińskiej klinice Charitè, czekając na przeszczep płuca. Od 2011 roku cierpi na rzadką chorobę zwłóknienia płuc (fibrozę) i oddychanie staje się dla niego coraz trudniejsze. Wolfgang Wachs ciągle liczy na telefon z wiadomością, że znalazł się dla niego dawca.

Aktualnie na liście oczekujących na przeszczep w Niemczech znajduje się 10 tys. osób. W ubiegłym roku z braku dawców nerek, wątroby, płuc czy serca umierał co trzeci dzień jeden pacjent.Liczba zarejestrowanych w Niemczech dawców organów - 797 osób - osiągnęła punkt krytyczny. Wolfgang Wachs zdaje sobie sprawę, że jego szanse na przeszczep są coraz mniejsze. – Myśl, że ktoś musi umrzeć, abym ja mógł dalej żyć, nie należy do przyjemnych – mówi pacjent. Ale mimo to chce dalej żyć i pracować jako lekarz.

Brak świadomości

W opinii Axela Rahmela, szefa Niemieckiej Fundacji Transplantacji Organów (DSO) z Frankfurtu nad Menem aktualna sytuacja w Niemczech jest dramatyczna. Sam jest lekarzem specjalizującym się w schorzeniach serca. Nie chce uwierzyć w to, że Niemcy nie zgadzają się więcej na dawstwo narządów po śmierci.

Po skandalu w 2012 roku, kiedy wyszło na jaw, że niektóre niemieckie kliniki podawały wybranych pacjentów za bardziej chorych niż byli oni w rzeczywistości, przez co zajmowali miejsce na początku listy oczekujących na przeszczep, wiele się zmieniło na lepsze.

Axel Rahmel jest też przekonany, że obecnie dużo więcej niż wcześniej mówi się na temat przeszczepów w kręgach rodziny. Rośnie też liczba osób posiadających legitymację dawcy w Niemczech, a jednak nadal brak organów ratujących życie. Zdaniem eksperta problem leży w nastawieniu Niemców. - Potrzebujemy świadomej kultury dawców - mówi. A tej najwyraźniej w niektórych z 1200 klinik w Niemczech brakuje. Około 700 klinik w ogóle nie zgłosiło się w ubiegłym roku w DSO. Axel Rahmel nie wierzy w to, że nie było w nich żadnego potencjalnego dawcy. Przecież mimo nowoczesnej medycyny liczba ciężkich uszkodzeń mózgu raptownie w Niemczech nie zmalała.

Przeczytaj również: Fabryki organów. Ludzkie narządy w ciele świni

Przejrzyste zasady, ale brak motywacji

W Niemczech do pobrania organów potrzebne jest zgodnie z wymogami prawnymi zdiagnozowanie ustania pracy mózgu. Darowanie organu nie może być źródłem pozyskania pieniędzy. Ale pacjenci, u których zdiagnozowano ustanie pracy mózgu, są z ekonomicznego punktu widzenia źródłem dochodu dla każdego oddziału intensywnej terapii. Zarządy klinik śledzą wydatki i zwyczajnie kalkulują. Co prawda, w przypadku pobrania narządów od pacjenta otrzymują finansową rekompensatę, jednak w opinii DSO jest ona zbyt mała, by mogła pokryć powstałe koszty. Dlatego niemieckim klinikom brak jest motywacji do większego zaangażowania w problem transplantacji.

Niemiecka legitymacja dawcy
Niemiecka legitymacja dawcy Zdjęcie: AP

Deklaracja DNAR

Zdaniem fundacji problem polega też na tym, że niektórzy pełnomocnicy ds. trasplantacji, albo nie mają na to zajęcie czasu, albo z braku uznania w niedostatecznym stopniu się w nie angażują. Jak wynika z analiz DSO w Nadrenii Północnej-Westfalii, lekarze odłączając od urządzeń pacjenta, u którego ustała praca mózgu, powiadomili o tym pełnomocnika ds. transplantacji zaledwie w 15 proc. przypadków.

Jest jeszcze jeden mankament. Chodzi o deklarację DNAR, która jest pisemną deklaracją odnośnie niepodejmowania przez lekarzy reanimacji w momencie zatrzymania krążenia krwi lub oddechu. Dlatego każdy, komu temat ten leży na sercu, powinien zmienić deklarację tak, by zapewniła ona przynajmniej ograniczony czasowo okres intensywnej terapii. Okazuje się jednak, że niewielu Niemców wie o takiej możliwości.

Tymczasem Wolfgang Wachs zadaje sobie od czasu do czasu pytanie, dlaczego właśnie jego spotkał ten los. Czekając na transplantację w klinice Charitè stara się wytyczać sobie wciąż nowe cele. W ciągu ostatniego roku napisał książkę "ABC lekarza pogotowia ratunkowego" nie tylko dla kolegów, ale także dla osób spoza medycyny. Ma się ukazać na rynku księgarskim pod koniec stycznia. Wachs został w międzyczasie posiadaczem legitymacji dawcy. Jeśli uda mu się opuścić berlińską klinikę o własnych siłach zamierza zaangażować się w Niemczech na rzecz szerzenia kultury oddawania organu do transplantacji.

Alexandra Jarecka (dpa)