1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Niemcy: finał skandalu z przeszczepami przed sądem

Szef Kliniki Uniwersyteckiej stanął dziś (19.08) przed Sądem w Getyndze m.in. pod zarzutem usiłowania zabójstwa w 11 przypadkach. Medyk wszystkiemu zaprzecza. Procesowi towarzyszy wielkie zainteresowanie mediów.

Prokuratura postawiła szefowi Kliniki Uniwersyteckiej w Getyndze zarzuty usiłowania zabójstwa w jedenastu przypadkach oraz uszkodzenia ciała ze skutkiem śmiertelnym w trzech przypadkach. Lekarz rzekomo przekazywał zmanipulowane dane pacjentów zajmującej się transplantacjami Centrali Eurotransplant, żeby szybciej uzyskać narządy do przeszczepu.

Jego pacjenci trafiali na pierwsze miejsca na listach wyczekujących na przeszczep i w krótkim czasie otrzymywali nowy organ.

Organspende

Czekanie na zbawienny narząd przeciąga się nierzadko do wielu lat

Grozi mu więcej niż trzy lata więzienia

46-letni medyk przebywa od połowy stycznia 2013 roku w areszcie śledczym. Grozi mu kara pozbawienia wolności do powyżej trzech lat. Prokurator zażądała podczas odczytywania aktu oskarżenia pozbawienia go prawa wykonywania zawodu lekarza. Tymczasem obrona określiła zarzuty, jako absurdalne.

Pacjenci mocno zaniepokojeni

Skandal z przeszczepami w Niemczech mocno zaniepokoił ciężko chorych pacjentów.

Na przykład Roy Gunkel (35 l.) z Turyngii czeka na nowe serce i nową nerkę. Schorzenia tych narządów są efektem niewyleczonej grypy. Ponieważ ją zbagatelizował, doszło u niego do powikłań w postaci poważnego uszkodzenia serca, niebezpiecznych skrzepów krwi, wylewu i ciężkiej niewydolności nerek.

Ten młody człowiek, z zawodu elektronik, znalazł się na liście priorytetowej pacjentów, którzy mają otrzymać narząd w pierwszej kolejności. Gunkel od wielu miesięcy czeka na zbawienny telefon w Klinice Uniwersyteckiej w Jenie.

Mensch an einem Dialysegerät

Gunkel musi być co drugi dzień dializowany

Szczególnie ciężki przypadek

Postawny mężczyzna, który jeszcze do niedawna regularnie uprawiał sport, jest teraz osobą ciężko upośledzoną i niezdolną do pracy. Musi przyjmować bardzo wiele leków i co drugi dzień poddawać się dializie.

To, że potrzebuje jednocześnie nowego serca i nowej nerki nie ułatwia poszukiwań narządów. - Zarówno serce jak i nerka muszą pochodzić od jednego dawcy - wyjaśnia Gloria Färber, ordynator kliniki kardiochirurgii i chirurgii naczyniowej w Jenie.

Skandale podważają zaufanie ciężko chorych

W stanie, w jakim znajduje się jej ciężko chory pacjent, wątpliwości i zwątpienie, mogą mu jeszcze bardziej zaszkodzić. Wiadomość o manipulowaniu dokumentacją lekarską w klinikach uniwersyteckich w Ratyzbonie i Getyndze odbiła się szerokim echem wśród pacjentów.

- Problemem nie jest pojedynczy lekarz czy klinika - mówi Gunkel. - Problemem jest to, że za mało ludzi deklaruje gotowość darowania narządu.

Rosną wątpliwości potencjalnych dawców

Wiele wskazuje na to, że po tych skandalach gotowość darowania narządów zmaleje jeszcze bardziej. Te przypuszczenia potwierdza ankieta przeprowadzona na zlecenie agencji dpa.

Wynika z niej, że 45 procent mieszkańców Niemiec nie ma pewności, czy wyrazi gotowość ofiarowania narządów do przeszczepu. Natomiast według innej ankiety (YouGov) 42 procent nie ma takich wątpliwości. W ankietach przeprowadzonych przez różne instytuty w 2012 roku, prawie 2/3 badanych podało, że zasadniczo mogliby sobie wyobrazić darowanie narządu.

Tym niemniej po ujawnieniu rok temu zarzutów wobec lekarzy, którzy dopuścili się manipulacji albo korupcji, podejmując decyzje o przeszczepach narządów, gotowość darowania narządów w Niemczech spadła o ponad 30 procent.

Na nerkę czeka się w Niemczech sześć lat

Na przeszczep narządu czeka w Niemczech około 12 tysięcy ciężko chorych. Dzień w dzień umiera spośród nich średnio troje.

Na nerkę czeka się w Niemczech prawie sześć lat, na serce, płuca, wątrobę czy trzustkę od roku do dwóch lat.

AFP, dpa, NDR, RBB / Iwona D. Metzner

red. odp.: Małgorzata Matzke