Niemcy: Antyżydowskie filmy propagandowe z okresu nazizmu wciąż zakazane | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 03.08.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Kultura

Niemcy: Antyżydowskie filmy propagandowe z okresu nazizmu wciąż zakazane

Filmy propagandowe z okresu nazizmu są zakazane i zalegają na półkach. Dlaczego zakaz ten obowiązuje do dziś, wyjaśnia w rozmowie z DW filmoznawca Anne Siegmayer* z fundacji Murnau.

Deutschland Film Geschichte Filmszene Jud Süss mit Ferdinand Marian (picture-alliance/akg-images)

Scena z filmu "Żyd Suss" z 1940 r.

Deutsche Welle: Fundacja im. Friedricha Murnaua jest w posiadaniu praw do najgorszych filmów propagandowych okresu narodowego socjalizmu. Mogą zostać udostępnione wyłącznie w określonych sytuacjach, np. podczas wykładów czy dyskusji. Jaki sens ma takie działanie w dobie internetu i zupełnie innego rodzaju korzystania z mediów?

Anne Sigmayer: Działanie to jest nadal uzasadnione. Chociażby dlatego, że chodzi tu o drażliwy i krytyczny materiał filmowy. Jako odpowiedzialni za niego, nie chcielibyśmy czegoś takiego udostępniać na rynek bez komentarza. Jednocześnie nie róbmy sobie złudzeń, duża część filmów jest już do dostania online. Każdy, bez względu na poglądy, kto chciałby je obejrzeć, może to zrobić. Musi być jednak świadom tego, że chodzi tu o nielegalne kopie niekiedy materiału karnie ściganego.

Dla nas liczy się zachowanie stopnia interpretacji oraz dzięki naukowemu wprowadzeniu i możliwościom dyskusji dostarczenie osobom korzystającym z seansu filmowego wartości dodatkowej oraz osadzenie pokazywanego filmu  w kontekście – jak robimy to obecnie.

DW: Jak wygląda to w praktyce? Jak często otrzymuje pani zapytania co do możliwej prezentacji filmów zastrzeżonych?

AS: Nie mogę podać dokładnych danych, ale zdarza się to bardzo często. Jednym z naszych najważniejszych zadań jest udostępnianie tych filmów szkołom, uniwersytetom czy kinom. Stamtąd otrzymujemy częste zapytania. Sami nie prowadzimy wykładu, ale współpracujemy z Instytutem Kultury Kina i Filmu polecając wybranych referentów.

DW: Czy po takich seansach dochodzi do kontrowersyjnych dyskusji?

AS: Niekiedy. Zależy to naturalnie od publiczności. Miałam okazję w naszym własnym kinie skonfrontować się z sytuacją, kiedy po filmie doszły do głosu całkiem odmienne opinie. Pewien starszy widz stwierdził po projekcji, że w czasach nazistowskich nie było żadnych propagandowych filmów wojennych i że powinniśmy więcej takich pokazać. Na to gwałtownie zareagowała jedna z uczestniczek seansu, po czym opuściła w trakcie dyskusji salę.

Deutsches Filmhaus Friedrich-Wilhelm-Murnau-Stiftung (picture alliance/dpa/J.W. Alker)

Fundacja im. Friedricha Wilhelma Murnaua w Wiesbaden w Hesji

DW: A jednak słyszy się też, że właśnie starsi widzowie reagują pozytywnie na zatrzymywanie filmów, kiedy młoda publiczność uważa cały ten „pedagogiczny kram” przed i po seansie za zbędny.

AS: Mogę powiedzieć wyłącznie coś z własnego doświadczenia, ale mogę to również zrozumieć. Starsza publiczność, która przeżyła osobiście te czasy i ich wpływ, ma do tego całkiem inny stosunek. Oceniają oni pozytywnie to, że filmy nie są pokazywane bez komentarza. Młodsze pokolenie, do którego też się zaliczam, obchodzi się inaczej, bardziej samodzielnie z mediami. Dzisiaj jest wszystko szybko dostępne. Jeśli młodzi użytkownicy chcą coś obejrzeć, nie chcą przechodzić przez jakieś włączone tymczasowe instancje. Młodzi ludzie posiadają obecnie zupełnie inne kompetencje medialne oraz wielki dystans do oglądanych filmów. Nadal jednak jestem za osadzaniem filmów w konkretnym kontekście.

DW: Czy zbiór filmów zakazanych poddawany jest wciąż kontrolom?

AS: Tak, rzeczywiście, odkąd alianci wprowadzili pierwotną listę zakazanych filmów, kuratorium fundacji sprawdzało je pod różnym kątem, także ze względu na tło historyczne.

DW: Czy zbiory powiększają się o nowe filmy, które nie były dotąd na zakazanej liście? 

AS: Nic o tym nie wiem. Naturalnie możliwe jest, że w pojedynczych przypadkach może dojść do dyskusji na ich temat. Krytyka nie jest w swej istocie nieuzasadniona. Każdy z filmów to inny przypadek i musi być osobno sprawdzony. Nie można na ten temat wydawać ogólnych opinii. Naturalnie mamy do dyspozycji ogólne kryteria, w myśl których film można zaliczyć do obrazów podżegających, antysemickich lub rasistowskich.  

DW: W zbiorach fundacji znajdują się 44 zakazane filmy. Który jeszcze poza „Żyd Suss” był antyżydowski?

Der ewige Jude Propagandafilm, 1939 (picture-alliance/akg-images)

Film propagandowy "Wieczny Żyd" powstał w 1939 r.

AS: Należałoby tu pójść odrobinę dalej. W czasach nazistowskiej dyktatury niewiele było filmów o wyraźnym wydźwięku antysemickim. Jednym z nich był „Żyd Suss”, innym bardzo znanym „Rothschildowie” oraz jeszcze innym „Wieczny Żyd”. W tym konkretnym przypadku fundacja nie ma praw do użytkowania. Posiadamy bardzo wiele filmów, w których podskórnie, mimochodem przekazywane są postawy antysemickie. Przykładem jest film „Robert i Bertram”, w którym negatywne postaci to właśnie Żydzi. Innym przykładem jest „Wenus przed sądem”- film dot. sztuki, przy tym także dyskursu nt. „zwyrodniałej sztuki” i sztuki klasycznej. Również tu mamy negatywne postaci Żydów, np. skorumpowanego handlarza sztuką.

DW: Gdyby nie było zakazu dla tych filmów, czy mogłyby one paść na podatny grunt środowisk skrajnie prawicowych?

AS: Na pewno u osób mających takie predyspozycje. Ale jestem przekonana, że takie filmy z nikogo nie uczyniłyby obecnie nazisty lub antysemity. Mechanizmy filmowe z tamtego okresu nie mają tej siły oddziaływania, co wtedy. Większość filmów stała się dzisiaj w sposób niezamierzony komiczna lub nudna. Oczywiście film „Żyd Suss” jest wciąż przerażający, ale dzisiaj nikogo już więcej nie przekona.

DW: Izraelski historyk Moshe Zimmermann powiedział kiedyś, że jest właściwie za udostępnieniem filmu „Żyd Suss”. Jednocześnie dodał, że jeśli ktoś by go dzisiaj zechciał obejrzeć, to błąd nie polega na pokazaniu filmu, lecz na wychowaniu.

AS: Zgadzam się z tą argumentacją, ale nie podzielam jego wniosku, by udostępnić te filmy powszechnie.

*Anne Siegmayer pracuje jako filmoznawca w Fundacji im. Friedricha Wilhelma Murnaua w Wiesbaden m.in. w dziale filmów zakazanych.

rozmawiał: Jochen Kürten

tłum. Alexandra Jarecka