1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

„Nie wiemy nic i jesteśmy zagubieni” . 4 pułapki przy osiedlaniu się w Niemczech

Osiedlenie w Niemczech nie stanowi problemu, jeśli zna się realia funkcjonowania kraju oraz język niemiecki. Brak tej podstawowej wiedzy prowadzi do sytuacji, w których Polacy znajdują się pod przysłowiową ścianą.

„Jestem młodym człowiekiem, który przyjechał do Niemiec do pracy, a nie tracić zdrowie. Niestety nie mówię po niemiecku na poziomie kontaktu z urzędami”. W ten sposób chętny do rozpoczęcia samodzielnej działalności gospodarczej młody Polak w Niemczech tłumaczył swoją prośbę o wsparcie lingwistyczne w rozwiązaniu problemu.

Para młodych Polaków przepracowała kilka miesięcy w Niemczech. Obydwoje stracili pracę. Nie mieli pieniędzy na czynsz. Groziła im bezdomność. Dziewczyna była w ciąży. Przeczytali na forach społecznościowych "o jakimś tam zasiłku na dzieci" w Niemczech (Kindergeld). Poprosili o pomoc: „Nie wiemy nic i jesteśmy zagubieni”, pisali.

Witold Kamiński, doradca Polskiej Rady Społecznej w Berlinie radzi, żeby snując plany osiedlenia się w Niemczech najpierw przyjechać na rekonesans, zobaczyć, jakie są warunki, możliwość wynajęcia mieszkania i znalezienia pracy w danym miejscu. Sprawdzać to, co opowiadają znajomi np. o wynagrodzeniach, a także uczyć się języka niemieckiego.

Pułapka 1: Brak znajomości języka niemieckiego

Nieznajomość języka niemieckiego choćby na poziomie B1 stwarza osobom, które przesiedlają się do Niemiec ogromne problemy.

– Wielu osobom wydaje się, że to nie ma wielkiego znaczenia – mówi Witold Kamiński. Ale bez znajomości języka niemieckiego nie tylko nie można poprosić nadzwyczajnej w świecie o poradę i pomoc w niemieckich urzędach i instytucjach. Pewne sprawy mogą stać się dla takich osób szczególnie niebezpieczne, zaznacza Kamiński. – Dzieje się to wtedy, kiedy osoba im pomagająca słabo znająca język niemiecki nie zauważa np. upływu terminów odwołania albo źle odpowie na list urzędowy. Wtedy nic nie można zrobić, bo spraw nie da się odkręcić, nawet, jeśli ktoś ma rację.

Antoni K. zaciągnął pożyczkę w banku. Polak zaczął mniej zarabiać i po prostu przestał spłacać raty. Nie zawiadomił o swoich przejściowych trudnościach swojego banku. Pewnego dnia otrzymał pismo z sądu, z którego zrozumiał tylko tyle, że ma w ciągu kilku dni zapłacić zaległe raty i odsetki. Nie zrozumiał, czego dotyczy formularz, który mu przesłano. Ponieważ nie zna języka, nie potrafił zapytać o to ani w banku, ani w poradniach dla obywateli znajdujących się m.in. przy urzędach miast i gmin. Teraz na karku siedzi mu komornik. „Stoję pod ścianą”, pisał prosząc o pomoc.

Brak znajomości języka uniemożliwiał pewnej Polce wyrwanie się ze stanu zniewolenia w związku z człowiekiem, którego słabo znała przed zawarciem małżeństwa i wyjazdem do Niemiec. „Ona nie ma nikogo, kto zna język niemiecki i mógłby jej pomóc”, prosiła o pomoc jej znajoma z Polski.

– Złożyliśmy wniosek do JobCenter, ale nas tam dziwnie traktują – prosi o pomoc młoda para Polaków – potrzebujemy pomocy w sprawach urzędowych i tłumacza, bo sobie sami nie radzimy.

"Posiadam obywatelstwo niemieckie i chciałbym przeprowadzić się z rodziną do Niemiec, ale nie wiem, od czego zacząć. Nie zmam znajomych, nie znam języka niemieckiego”, pisze z prośbą o poradę młody mężczyzna z Polski.

Witold Kamiński podkreśla, że „ważne jest, żeby najpierw uświadomić sobie, jakie się ma plany w tym kraju i czego oczekuję od przeniesienia do RFN”. – Dlatego, że wtedy możemy dopasować plany do oczekiwać i zbliżyć do rzeczywistości – tłumaczy. I Wtedy można rozmawiać o możliwościach, trudnościach, co można, czego nie można – zaznacza Kamiński.

Pułapka 2: wynajęcie mieszkania

Najbardziej dramatycznie kończą się próby podjęcia pracy u niesprawdzonego przed wyjazdem pracodawcy oraz wynajem mieszkania. Do Polskiej Rady Społecznej w Berlinie zgłaszają się nagminnie Polacy właśnie z takimi problemami, nierzadko dopiero wtedy, kiedy lądują na ulicy.

Wynajmując mieszkanie w Niemczech trzeba koniecznie wykazać, że posiada się środki utrzymania. Trzeba też pamiętać o obowiązkowej kaucji w wysokości dwóch lub trzech czynszów. Kaucję otrzymuje się po wyprowadzce w całości, jeśli wynajemca uzna, że lokal oddano bez usterek.

W kwestii wynajmu mieszkania w Niemczech panuje wśród Polaków niewiedza, stwierdza Witold Kamiński. – Zdarza się, że Polacy po wynajęciu mieszkania nie płacą całego czynszu albo płacą tylko część, argumentując, że ich nie stać na jego zapłacenie.

Polska Rada Społeczna w Berlinie radzi, żeby przed wyjazdem upewnić się np. na portalu Immobilienscout24.de, jak wysokie są czynsze w danej miejscowości, w której chcemy zamieszkać. Jest to też ważne dlatego, zaznacza Kamiński, żeby ustrzec się przed oszustami.

Pułapka 3: własna działalność gospodarcza

Większość ludzi przybywających do Niemiec nie ma środków na życie, nie ma konta w banku. Musi więc podjąć pracę lub założyć własną działalność gospodarczą - rzemieślniczą lub w wolnym zawodzie – informuje Witold Kamiński.

Procedury są proste. Jeśli ktoś jest np. informatykiem, wystarczy, że zgłasza do urzędu skarbowego, że chce rozpocząć samodzielną działalność gospodarczą, musi się ubezpieczyć. Podjęcie działalności rzemieślniczej zgłasza się do odpowiedniej Izby Rzemieślniczej, gdzie trzeba co miesiąc płacić składki. Absolutnym musem jest też prywatne ubezpieczenie zdrowotne. Ubezpieczając się należy podać wysokość zarobków i wykazywać się tymi zarobkami – jeśli będą wyższe, to składka ubezpieczeniowa będzie wyższa (najniższa w tej chwili jest 230 euro). Nieobowiązkowe, ale praktyczne są też ubezpieczenia od kosztów pomocy prawnej (Rechtschutzversicherung) oraz członkostwo w związku branżowym. Ponadto trzeba płacić czynsz za wynajęcie mieszkania.

VAT płaci się dopiero od rocznych obrotów firmy przekraczających 17,5 tys. euro. Wojciech M. zarobił 23 tys. euro i musi zapłacić VAT. Szukając wyjścia z opresji pyta: „Czy istnieje jakaś możliwość umorzenia, choć częściowo tego długu, czy naprawdę muszę płacić tyle pieniędzy?” Wojciech M. Twierdzi, że nie ma teraz takiej kwoty: „To byłoby śmieszne, że mam tyle pieniędzy oddać. Więc, po co w ogóle pracować?” – zastawia się. Polak musi zapłacić nie tylko VAT, jako osoba prowadząca samodzielną działalność gospodarczą. Musi też zapłacić podatek dochodowy.

Pułapka 4: Niemieckie świadczenia socjalne nie dla każdego

Dla osób zamierzających osiedlić się w RFN istotne jest zdobycie najpierw wszelkich informacji, które mogą być dla nich istotne, żeby realistycznie ocenić możliwości realizacji swych planów. Polacy b. często posiadają niepełne albo nieprawdziwe informacje na temat praw i obowiązków – zaznacza Witold Kamiński z Polskiej Rady Społecznej w Berlinie. Te informacje dotyczą też kwestii opieki, jaką państwo socjalne, takie jak Niemcy, otacza swoich mieszkańców. - Sęk w tym, że nie wszystkich, albo nie od razu – zaznacza doradca.

– Wśród Polaków pokutuje przekonanie, że potrzebują tylko zameldowania, bo z zameldowaniem można wystąpić o zasiłek w JobCenter albo do Familienkasse, żeby otrzymać Kindergeld.

Witold Kamiński wskazuje, że większość Polaków popadających w tarapaty po przyjeździe do Niemiec, nie ma wizji swego życia w tym kraju, lecz krótkoterminowy plan: zameldowanie, praca, zgłoszenie działalności gospodarczej, zasiłek, Kindergeld.

– Oczywiście, że nabywa się praw do zabezpieczeń socjalnych, które są w Niemczech korzystne, lecz nie to powinno być motywacją przeniesienia do Niemiec. Bo kończy się to z reguły nieszczęściem – zauważa doradca. Witold Kamiński opowiada, że Polacy często chcą iść na skróty i składają na przykład wniosek do JobCenter o zasiłek. To ma niestety przykre konsekwencje. Polacy otrzymują bowiem odpowiedź na złożony wniosek nie z JobCenter tylko z Urzędu ds. Cudzoziemców. Urząd stwierdza, że nie mają środków, dlatego nie spełniają warunków pobytu w RFN i powinni opuścić kraj. A do tego okazuje się, że byli tak zdeterminowani, że zlikwidowali swoje mieszkanie w Polsce. – Tym ludziom grozi bezdomność. I to dotyczy Polaków bez jak i z pochodzeniem niemieckim – podkreśla Kamiński.

Takich przypadków Polska Rada Socjalna ma 2-3 dziennie. – Ludzie nie przewidują tego, że to opiekuńcze państwo nie opiekuje się każdą osobą, która się tutaj pojawi. Trzeba spełniać warunki, żeby tę opiekę otrzymać – podkreśla Witold Kamiński.

Barbara Cöllen