1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Na starość do Polski. Prywatne domy opieki czekają na Niemców

Co drugi Niemiec może sobie wyobrazić, że jego rodzice wymagający stałej opieki i pielęgnacji, korzystaliby z niej w domach opieki za granicą. Polska kusi bogatą ofertą.

Dom seniora „Erania“ powstał na bazie hotelu o tej samej nazwie i działa od 1 grudnia 2015 w Malechowie, miejscowości położonej między Ustroniem Morskim i Kołobrzegiem. Jako pierwsze przyjechały do ośrodka: polska emerytka Zofia Gałyga oraz Niemka Juta Mlotek. Dzisiaj w „Eranii” przewidzianej dla 200 osób przebywa około 50 pensjonariuszy pochodzących w głównej mierze z Niemiec. Przeciętna wieku wynosi 70 plus.

Ursula Mueller

94-letnia Ursula Mueller jest najstarszą pensjonariuszką i przebywa w ośrodku od kwietnia 2016 roku. Niemiecka emerytka mówi odrobinę po polsku, bo urodziła się w przedwojennym, wielonarodowościowym wówczas Rawiczu w Wielkopolsce i do Niemiec wyjechała z rodziną dopiero po II wojnie światowej.

 Decyzję o pozostaniu w „Eranii” pani Ursula podjęła po wcześniejszym krótkim pobycie w ośrodku na próbę. Staruszkę zachwyciła zarówno niewielka odległość do Morza Bałtyckiego jak i wysoki poziom usług opiekuńczych porównywalny z usługami w Niemczech. Nie bez znaczenia była też strona finansowa.  – Wiemy od naszych pensjonariuszy oraz ich rodzin, że pobyt w ośrodkach o podobnym standardzie po niemieckiej stronie Odry kosztuje od 3,5 - 4 tys. euro, podczas gdy u nas między 1000 - 1600 euro miesięcznie. W cenie jest całodobowa opieka, wyżywienie, sprzątanie, wizyty lekarskie, podstawowa rehabilitacja oraz terapia zajęciowa - informuje Jakub Granat prezes firmy Proaltum, do której należy ośrodek „Erania”.

Ursula Muller trafiła do ośrodka „Erania”dzięki firmie Carefinder - operatorowi miejsc pobytu dla osób starszych z Unii Europejskiej w polskich domach opieki. Operator polecił Niemce obok „Eranii” również prywatny dom seniora w Kościeżynie na Kaszubach, oraz w Grzybowie w Wielkopolsce.

Bewohnerin Ursula Mueller und Alexandra Jarecka Seniorenheim Erania Polen (DW/A.Jarecka)

94-letnia Ursula Mueller jest najstarszą mieszkaną "Eranii"

„Starych drzew się nie przesadza”

Seniorka mówi, że w Polsce czuje się bardzo dobrze. Śmieje się też z popularnego powiedzenia, które żadną miarą do niej nie pasuje, że „starych drzew się nie przesadza”. W chwilach wolnych od zajęć Ursulę Mueller można najczęściej zastać w jej pokoju przed komputerem, bo regularnie koresponduje z rodziną i przyjaciółmi. Bardzo ceni sobie sprawną i życzliwą obsługę w ośrodku. Jeśli planuje zakupy w Kołobrzegu czy Ustroniu Morskim, zawozi ją tam kierowca ośrodka pan Tadzio.

Codzienne spacery, gimnastyka rozruchowa po śniadaniu lub zabiegi rehabilitacyjne na basenie, zajęcia plastyczne, muzyczne, gry planszowe, gry w karty, zajęcia stymulujące pamięć – pani Ursula nie narzeka na nudę.

Niemieckojęzyczny personel

Do ośrodka w Malechowie na Pomorzu Zachodnim trafiają również Niemcy w stanie otępienia, z demencją, albo prosto ze szpitala, po udarze, wylewie czy innych chorobach prowadzących do motorycznych upośledzeń. Jednak wykwalifikowany personel ze znajomością jęz. niemieckiego radzi sobie z każdą sytuacją.

Jak podkreśla prezes Proaltum Jakub Granat „warunkiem otrzymania zatrudnienia w „Eranii” jest dobra znajomość niemieckiego, doświadczenie w pracy z osobami starszymi, ale przede wszystkim empatia”.

Pani Ola przepracowała w Niemczech, jako prywatna opiekunka osób starszych 10 lat. Bezpośrednia i z poczuciem humoru szybko stała się ulubienicą pensjonariuszy „Eranii”. – W Niemczech pracowałam w prywatnych domach i automatycznie dochodziło do większej zażyłości z osobami, którymi się opiekowałam - opowiada. W "Eranii" rzeczywistość wygląda inaczej. Pani Ola stara się każdemu podopiecznemu poświęcić tyle uwagi, ile on potrzebuje i na ile jej czas pozwoli. Jednak czasem bywa z tym różnie, szczególnie, "kiedy nagle rozlegają się dzwonki z trzech pokoi równocześnie".

Polska spełnia warunki

Jak poinformował opiniotwórczy dziennik „Die Welt”,  w 2016 r. 2,8 mln Niemców wymagało stałej opieki. Wg szacunków za kilka lat będzie ich ponad 3 miliony. 70 procent osób ma zapewnioną stałą opiekę we własnym domu. Tylko 30 procent przebywa w ośrodkach stacjonarnych. Tymczasem z ankiety przeprowadzonej przez agencję doradczą PricewaterhouseCoopers AG z Frankurtu nad Menem wynika, że ze względu na niższe koszty co drugi Niemiec byłby gotów wysłać rodziców wymagających stałej opieki do domów seniora za granicę. Prywatne ośrodki w Polsce, w opinii Michaela Burkharta, szefa działu agencji Healthcare & Pharma we Frankfurcie, „spełniają warunki i zdają się być dobrą alternatywą dla niemieckiego systemu opieki”.

Jak grzyby po deszczu

Starzejące się niemieckie społeczeństwo to woda na młyn dla przedsiębiorczych Polaków, którzy zwietrzyli świetny biznes.

Posłuchaj audio 03:10

J. Granat o trudnościach w pozyskaniu niemieckich seniorów - MP3-Stereo

W kraju działa już kilkanaście prywatnych ośrodków dla niemieckich seniorów m.in. w Zabełkowie na Śląsku, w Karpaczu i Szklarskiej Porębie, w Rokitnie na Ziemi Lubuskiej czy w Świnoujściu. W trakcie budowy są już kolejne. – Doszliśmy do wniosku, że jesteśmy w stanie zaoferować niemieckim klientom w Polsce taki sam wysoki standard, bądź nawet lepszy niż w Niemczech. A to ze względu na niższe koszty życia w Polsce, zasoby ludzkie w postaci pielęgniarek oraz opiekunek, które pracowały w Niemczech i zdobywały tam doświadczenia zawodowe, uczyły się mówić po niemiecku i są cenione przez niemieckich klientów – wyjaśnia Jakub Granat.

Obawy i uprzedzenia

Mimo wysokiego standardu usług i wykwalifikowanego personelu w ośrodku „Erania” zajęta jest tylko jedna piąta miejsc. Decyzja wysłania rodziców lub najbliższych krewnych do polskich domów opieki nie jest łatwa i wymaga determinacji. Jest ona bowiem też negatywnie oceniana przez niemiecką opinię publiczną. Niepochlebnie o nowym trendzie wypowiadają się także niemieckie organizacje lobbystyczne z branży opiekuńczej, obawiające się polskiej konkurencji. - Niebagatelną rolę odgrywa również lęk przed nieznanym i zbyt mała wiedza na temat możliwości opieki w Polsce. - Niemała w tym zasługa niemieckich kas chorych, które nie informują o tym w dostatecznym stopniu – twierdzi Jakub Granat.  

 „Uśmiechnięci i pachnący staruszkowie”

Polskie domy opieki dla Niemców to placówki prywatne. Są one nadzorowane, jak w przypadku „Eranii”, przez urzędy wojewódzkie, które wydają zezwolenie na ich działalność oraz przeprowadzają kontrole. –„Erania” jest obiektem nowym spełniającym wszystkie normy bezpieczeństwa. Jesteśmy nie tylko lepszą i tańszą konkurencją, ale nasi seniorzy są uśmiechnięci, zadowoleni, zadbani i ładnie pachną, co w innych ośrodkach w Polsce rzadko się zdarza – zapewnia Jakub Granat.

Alexandra Jarecka  

 

Audio i wideo na ten temat