Mur Berliński na śmietniku. ″Ubijemy dobry interes″ | Społeczeństwo | DW | 30.07.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Mur Berliński na śmietniku. "Ubijemy dobry interes"

Fragmenty Muru Berlińskiego zostały zachowane jako pomniki w najróżniejszych miejscach pamięci w Berlinie. Stoją też w 140 miejscach całego świata i w... berlińskiej sortowni odpadów, co odkrył reporter DW.

Mur Berliński w środku cuchnącej góry śmieci – jeszcze do niedawna niewyobrażalne. A jednak. Tuż przed 55. rocznicą budowy muru (13 sierpnia) Deutsche Welle odkryło jego fragmenty na terenie berlińskiej Alby, jednego z największych w Niemczech zakładów sortowania i utylizacji odpadów. Części betonowych umocnień, które przez dziesięciolecia dzieliły miasto, służą teraz za ścianki działowe i podpórki milionów ton miejskich i podmiejskich śmieci. Mieszkańcy nie mają o tym pojęcia.

Mur dzieli – także góry odpadów

Berliner Mauer im Müll

Ekspert Gerhard Sälter dokumentuje znalezisko

O murze na śmietniku nie wiedział nawet Gerhard Sälter, ekspert z centrum dokumentacji Miejsce Pamięci Muru Berlińskiego. – Z ponad 300 betonowych segmentów na terenie Alby znaczna część pochodzi z berlińskiego muru – potwierdził Sälter po dokładnym zbadaniu materii. Kryterium świadczącym o prawdziwości segmentów jest m.in. ich wysokość – 3,60 m i stopień skruszenia ich górnej kanty. Pozostałe betonowe bloki na terenie Alby są innego pochodzenia. Sälter przypomina, że NRD produkowało takie segmenty nie tylko na potrzeby muru, ale też na przykład rolnictwa.

Zlecenie – rozbiórka muru

Szef Alby Uwe Küber tłumaczy Deutsche Welle, w jaki sposób fragmenty muru trafiły do jego firmy. Po upadku muru 9 listopada 1989 Alba razem z innymi firmami otrzymała zlecenie zdemontowania i usunięcia betonowego kolosa – liczył niebagatelne 155 km.

Berliner Mauer im Müll

Betonowe segmenty są praktyczne, łatwe do przestawienia i z roku na rok rosną w cenę

– Byłem przy tym, kiedy składaliśmy tutaj zdemontowane segmenty – wspomina Küber. Nie zostały tak jak w innych miejscach zniszczone czy skruszone i sprzedane na budowę dróg, tylko zostały w Albie – jako podpórki albo ścianki działowe dla gór plastiku, metali i innych przeznaczonych do utylizacji odpadów.

Alba jest jedną z największych i najbardziej nowoczesnych firm utylizacji odpadów w Niemczech. Rocznie sortuje się w niej i utylizuje ponad 140 tys. ton śmieci, które produkuje blisko siedem milionów mieszkańców Berlina i okolic.

Ludzie mieli dość muru

Ekspert Gerhard Sälter nie jest specjalnie zaskoczony. Nie wiedział wprawdzie o częściach muru w Albie, ale nie jest tym zbulwersowany. Kiedy wiosną 1990 rozpoczęła się rozbiórka muru, nie miał on dla ludzi jakiejkolwiek wartości. Wręcz przeciwnie. – Mieszkańcy zachodniego i wschodniego Berlina, politycy i „zwykli” ludzie, w tym jednym punkcie wszyscy byli naprawdę zgodni – mieli dość muru i uważali, że trzeba się go pozbyć. Dlatego nie jestem zaskoczony, że wylądował w miejscu takim jak śmietnik – tłumaczy Sälter.

Berliner Mauer im Müll

Oryginalne fragmenty muru w Albie - pomalowane przez młodzież w ramach projektu zaincjowanego przez firmę

Kiedy przed północą 9 listopada 1989 przy wtórze tłumów strażnicy otworzyli najpierw pierwsze, potem kolejne przejścia graniczne, ludzie zaczęli wyrąbywać w murze otwory. Dopiero jednak 29 grudnia tego samego roku przejściowy rząd Hansa Modrowa podjął decyzję o zburzeniu muru. Zgodnie zresztą z oczekiwaniami większości. Tylko nieliczni, tak jak Willy Brandt, chcieli zachowania fragmentów muru i objęcia ich ochroną zabytków. Były kanclerz i szef SPD Brandt domagał się tego już dzień po upadku muru, 10 listopada 1989, w przemówieniu wygłoszonym w ratuszu Schöneberg.

„Uważam, że śmietnik to bardzo odpowiednie miejsce“

Da wielu ludzi na świecie Mur Berliński jest pomnikiem ofiar zimnej wojny i symbolem woli wolności niemieckiego narodu. Gerhard Sälter z Miejsca Pamięci Muru Berlińskiego nie ma jednak problemu z fragmentami muru w środku góry odpadów. Uważa, że nie ma co otaczać muru nimbem, bo tym samym gloryfikowałoby się NRD. – Nie uważam, żeby to było lekceważenie historii. Przed 1989 r. wielu Niemców uważało, że miejsce muru jest na śmietniku. Trafił więc na właściwie miejsce – konstatuje po spacerze po terenie Alby.

Sprzedaż niewykluczona

Berliner Mauer im Müll

Szef Alby Uwe Küber ma praktyczne podejście do życia

Także szef Alby Uwe Küber nie zamierza podejmować chwilowo żadnych kroków. Wie, że ma u siebie „skarb”. Na świecie już okruchy muru są w cenie, a poszczególne segmenty osiągają dzisiaj ceny rzędu 10 tys. euro. – Na razie chcemy wykorzystywać segmenty tak jak dotąd i odczekać aż staną się jeszcze bardziej wartościowe – stwierdza z przymrużeniem oka – A jak cena odpowiednio podskoczy, sprzedamy je i ubijemy dobry interes.

Gero Schliess / Elżbieta Stasik