MSZ ostrzega posłów Bundestagu o tureckich korzeniach przed wyjazdem do Turcji | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 11.06.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

MSZ ostrzega posłów Bundestagu o tureckich korzeniach przed wyjazdem do Turcji

Według niemieckiego MSZ nie można ręczyć za bezpieczeństwo parlamentarzystów po werbalnych atakach prezydenta Turcji pod ich adresem - donosi „Der Spiegel”.

Deutschland Aydan Özoguz im Bundestag

Aydan Özoguz: Niemieccy posłowie o tureckich korzeniach nie są przedłużonym ramieniem Turcji

Posłowie Bundestagu tureckiego pochodzenia nie powinni w najbliższym czasie wyjeżdżać do Turcji. Według oceny niemieckiego MSZ bezpieczeństwo parlamentarzystów po werbalnych atakach prezydenta Turcji pod ich adresem nie może być zagwarantowane – informuje magazyn „Der Spiegel” w najnowszym wydaniu. Chodzi o reakcję Erdogana na przyjęcie przez Bundestag rezolucji uznającej rzeź Ormian w czasie I wojny światowej za ludobójstwo.

„Wiedzieć, że nie można tam teraz polecieć, jest bulwersujące”, przyznała Aydan Özoguz, posłanka SPD i pełnomocniczka niemieckiego rządu ds. integracji. Dodała, że Erdogan musi zrozumieć, iż niemieccy posłowie o tureckich korzeniach nie są „przedłużonym ramieniem Turcji”.

Deutschland Bundestag Armenienresolution

2 czerwca br. Bundestag przyjął rezolucji uznającą rzeź Ormian za ludobójstwo

Ostrzeżenie to za mało

Niemiecki MSZ nie komentuje doniesień hamburskiego magazynu. Ten ostatni poinformował, że wielu deputowanych niemieckiego parlamentu zrezygnowało z prywatnych lub służbowych wyjazdów do Turcji.

Posłanka opozycyjnej Lewicy Sevim Dagdelen zarzuciła rządowi Angeli Merkel, że „nie wystarczy jedynie ostrzec posłów przez podróżą”. Rząd powinien „w końcu podjąć odpowiednie działania” i na „prześladowania” posłów Bundestagu odpowiedzieć zakazem wjazdu do Niemiec dla członków tureckiego rządu.

Erdogan: posłowie tubą PKK

Powodem dyplomatycznego kryzysu między Berlinem a Ankarą było przyjęcie głosami wszystkich frakcji parlamentarnych rezolucji w sprawie Ormian. 2 czerwca br. niemiecki parlament oficjalnie potępił rzeź Ormian przez Imperium Osmańskie podczas I wojny światowej, uznając ją za ludobójstwo. Według ormiańskich szacunków zginęło wtedy do 1,5 mln ludzi. Turcja podaje o wiele niższą liczbę ofiar i gwałtownie sprzeciwia się nazywaniu tych wydarzeń „ludobójstwem”.

Po uchwale w Bundestagu Erdogan określił deputowanych tureckiego pochodzenia „tubą” zakazanej Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Stwierdził też, że mają „zepsutą krew”. „Co to są za Turcy?” – pytał retorycznie, żądając zbadania ich krwi w laboratorium. Przewodniczący Bundestagu Norbert Lammert (CDU) potępił ostro wystąpienie Erdogana. Lammerta wsparła m.in. kanclerz Angela Merkel.

„Niedopuszczalne i niegodne głowy państwa”

Inna posłanka chadecji Cemile Giousouf określiła wypowiedź tureckiego prezydenta jako „absolutnie niedopuszczalną i niegodną głowy państwa”.

Jeszcze ostrzej wyraziła się o tureckim prezydencie przewodnicząca frakcji Lewicy Sahra Wagenknecht, uznając jego wywody za „faszystowskie”. „Definiowanie narodowości poprzez krew i stawianie pochodzenia w centrum, to istota ideologii rasowej”, podkreśliła Wagenknecht.

dpa, afp / Katarzyna Domagała