1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Merkel traci cierpliwość do Erdogana. „To się musi skończyć”

Kanclerz Merkel, po ostatnich obraźliwych wypowiedziach prezydenta Erdogana pod jej adresem, zaostrzyła ton wobec Turcji i po raz pierwszy grozi konsekwencjami.

– To się musi się skończyć. Turcy muszą przestać porównywać Niemców z hitlerowcami, inaczej nie będzie żadnych wystąpień tureckich ministrów w Niemczech – powiedziała kanclerz Angela Merkel i zagroziła Turcji zakazem takich wystąpień. 

Zaznaczyła, że jednoznacznie poinformowano rząd w Ankarze, iż wystąpienia tureckich polityków możliwe są tylko na gruncie Ustawy Zasadniczej. W innym przypadku rząd Niemiec zastrzega sobie wdrożenie niezbędnych kroków, z weryfikacją wydanych już zezwoleń włącznie.

– Moje stwierdzenie, że porównania z nazistami ze strony Turcji muszą się skończyć, obowiązuje bezwarunkowo – powiedziała szefowa niemieckiego rządu po spotkaniu z premierem Shinzo Abe na otwarciu targów komputerowych CeBIT w Hanowerze (20.03.2017).

– Niestety musimy stwierdzić, że nie zaprzestano tych porównań i nie dopuścimy, żeby w dalszym ciągu jakiś cel uświęcał środki i naruszane było każde tabu – dodała.

Türkei Tayyip Erdogan in Istanbul (Reuters/M. Sezer)

"Ataki Erdogana z każdym dniem stają się coraz dziwaczniejsze"

„Konstruktywna współpraca”

Angela Merkel przytoczyła przy tej okazji treść dyplomatycznej noty Niemiec, dostarczonej tureckiej ambasadzie przed kilkoma dniami. W nocie rząd RFN domaga się od Ankary konstruktywnej współpracy w przygotowywaniu wyborów. Odnosi się to jednoznacznie także do wieców wyborczych na przedpolu tureckiego referendum ws. zmiany konstytucji.

"Nie do przyjęcia"

W miniony weekend prezydent Erdogan po raz pierwszy pod adresem szefowej niemieckiego rządu skierował zarzut stosowania przez nią hitlerowskich metod, czym wywołał ogromne oburzenie.

Zastępczyni rzecznika prasowego rządu RFN Ulrike Demmer określiła te ostatnie porównania jako „nie do przyjęcia, obojętnie w jakiej nie byłyby one formie”.

– Turecki rząd powinien być w stanie posługiwać się bardziej umiarkowaną retoryką i zapobiec trwałemu zniszczeniu stosunków.

– Słowne ekscesy Erdogana są absurdalne i niesłychane –  powiedziała, w nawiązaniu do ostatnich wypowiedzi Erdogana, pełnomocniczka rządu RFN ds. integracji Aydan Özoguz w rozmowie z dziennikiem "Rheinische Post".

– Widać jak na dłoni, że turecki prezydent chce wszelkimi sposobami odwrócić uwagę od merytorycznej rozprawy z planowanym referendum.

W Turcji 16 kwietnia odbędzie się referendum w sprawie zmian w konstytucji. Prezydent Erdogan dąży do wprowadzenia systemu prezydenckiego, który znacznie rozszerzyłby jego kompetencje. W referendum tym głosować mogą także Turcy mieszkający za granicą.

Ostrzeżenie z MSZ

Rzecznik niemieckiego MSZ Martin Schaefer ostrzegł, by „na prowokacje odpłacać Ankarze tą samą monetą”.

–  Im silniejsza będzie reakcja Niemiec, tym bardziej damy się nabrać na taktykę tureckiego prezydenta i tureckiej partii rządzącej.

– Tak agresywną polityką Erdogan najbardziej szkodzi swojemu własnemu krajowi – powiedział szef konserwatywnej frakcji EPL w Parlamencie Europejskim Manfred Weber. – Ataki Erdogana z każdym dniem stają się coraz dziwaczniejsze.

Także przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani mówił o „niedpuszczalnym ataku na demokratyczny kraj”.

Nowy szef SPD i kandydat socjaldemokratów na kanclerza Martin Schulz określił ostatni atak Erdogana na Merkel jako „bezczelność”. – To impertynencja. To bezczelność, żeby głowa państwa zaprzyjaźnionego kraju w tej formie obrażała szefową rządu tego kraju – powiedział Schulz w programie telewizji ARD „Farbe bekennen”.

dpa / Małgorzata Matzke