Masowe protesty w obronie konstytucji | Echa polskie | DW | 14.03.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Masowe protesty w obronie konstytucji

Tu maszeruje, tak jak w przypadku popierających Kaczyńskiego, "naród", ale cechuje go otwartość: jest patriotycznie zjednoczony, ale i europejsko pluralistyczny” - pisze o demonstracjach w Polsce FAZ.

O tym, że dziesiątki tysięcy Polaków wyszły na ulice, pisze w swojej korespondencji z Warszawy na łamach „Der Tagesspiegel” Paul Flückiger. „Idą spokojnie spod budynku Trybunału Konstytucyjnego pod Pałac Prezydencki. Wiele osób w ręku ma flagi Polski i Unii Europejskiej. Czasem widać też flagę Ukrainy, a na transparentach widnieje napis: opublikujcie wyrok!” – tak atmosferę na ulicach stolicy Polski opisuje Flückiger. Autor przypomina, że od czasu pierwszych demonstracji, do których dochodziło przed Świętami Bożego Narodzenia, powstał w Polsce nowy ruch obywatelski. Tylko w samej Warszawie w sobotę na ulice wyszło 50.000 obywateli. Skorzystali z zaproszenia opozycyjnej partii Nowoczesna oraz Komitetu Obrony Demokracji i wzywali do przestrzegania konstytucji z 1997 roku. Żądali publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Jak zauważa autor, wyrok ten „na własną rękę” w nocy z soboty na niedzielę „opublikowała” opozycja. Partia Razem wyświetliła jego treść na fasadzie budynku Kancelarii Premiera. Paul Flückiger zauważa, że w głównym programie informacyjnym, sympatyzującym z rządem, pokazano ujęcia sugerujące, że w Warszawie protestowało zaledwie kilkaset osób.

FAZ: Jak kulturalni panowie wyrażają swoją złość

W swojej korespondencji z Warszawy Konrad Schuller zauważa we „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, że po tym jak rząd nie opublikował wyroku Trybunału Konstytucyjnego, a Komisja Wenecka wydała swoją opinię, nawet dystyngowani panowie, którzy nie mieli ochoty na skandowanie haseł i hałas trąbek, nie mieli wyboru: musieli wyjść na ulice.

„Ile osób dokładnie wyszło na ulice to, nie po raz pierwszy, jest kwestią sporną. Stołeczna policja, która jest pod kontrolą rządu, podała, że na ulice wyszło 15.000 osób, co chociażby z perspektywy uczestnika demonstracji, wydaje się mocno zaniżonym szacunkiem. Ratusz natomiast, który jest w rękach opozycji, zapewniał, że demonstrowało 50.000 osób”, zauważa Schuller. „Liberalna opozycja w Warszawie jest całkowitym przeciwieństwem tego, co nacjonalno-konserwatywny obóz Kaczyńskiego rozumie poprzez określenie „patrioci”, dodaje na łamach FAZ Schuller, wyjaśniając, że „pełen mityczności kolektywny kult bohatera” przeciwstawiany jest w Polsce „luźnemu, indywidualnemu patriotyzmowi”.

Według autora przesłaniem demonstracji był przekaz: „Tu maszeruje, tak jak w przypadku popierających Kaczyńskiego, `naród´, ale cechuje go otwartość: jest patriotycznie zjednoczony, ale i europejsko pluralistyczny”. Autor zauważa jednak, że taki przekaz niekoniecznie trafi na podatny grunt, bo Prawo i Sprawiedliwość, według najnowszych sondaży, cieszy się największym poparciem (37%).

SZ: Kto jest przeciwko PiS i Kaczyńskiemu, uchodzi za manipulanta

W swoim poniedziałkowym wydaniu „Süddeutsche Zeitung” zauważa, że polski rząd nie zaprzestaje swoich działań dotyczących Trybunału Konstytucyjnego i konsekwentnie realizuje swoje zapowiedzi. Na owe działania, jak podaje SZ, nie wpłynęły ani opinia Komisji Weneckiej ani wyrok TK. Jak zapowiedział rzecznik rządu, Rafał Bochenek, wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie zostanie opublikowany, bo nie został wydany „zgodnie z prawem”.

W weekend na ulice wyszły dziesiątki tysięcy osób, chcąc w ten sposób, jak pisze gazeta, zaprotestować przeciwko łamaniu prawa w ich kraju. „Oni także stają się tarczą strzelniczą dla Prawa i Sprawiedliwości”, ocenia gazeta i opisuje spot wyborczy PiS-u, w którym widać Ryszarda Petru (Nowoczesna), Mateusza Kijowskiego (KOD) i dziennikarza Tomasza Lisa, a słychać o tych, którzy „budzą strach, manipulują zagraniczną opinię o Polsce i chcą by Polacy, tak jak dotychczas, byli parobkami innych. Mówią o obronie demokracji, a w rzeczywistości bronią to, co w ubiegłych ośmiu latach było złe”, tak gazeta opisuje spot PiS.

Opr. Magdalena Gwóźdź