1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Macron ponagla resztę Unii do rozmów o reformach

Donald Tusk ma za dwa tygodnie przedstawić plan pracy przywódców UE do końca 2018 r. – Zostałem upoważniony do przełożenia wizjonerskich przemówień na konkretny program – ogłosił po szczycie UE w Tallinie.

EU-Gipfel in Estland, Tallinn | Digital Summit | Tusk & Ratas & Juncker (Getty Images/AFP/J. Skarzynski)

Konferencja prasowa w Tallinie z Tuskiem, Ratasem i Junckerem

W piątek wieczorem zakończył się nieformalny szczyt UE w Tallinie zorganizowany przez obecną półroczną prezydencję UE dla promowania tematów cyfrowych (gospodarka, bezpieczeństwo, e-urzędy). Maleńka Estonia uważa tę materię za swą specjalność w Unii. Jednak główny ciężar debaty przeniósł się na dalekosiężne reformy UE (zwłaszcza strefy euro), o które francuski prezydent Emmanuel Macron zaapelował w ostatni wtorek (26.09.2017) w przemówieniu programowym na Sorbonie.

– Między Niemcami i Francją jest szeroki konsensus – zapewniała w czwartek kanclerz Angela Merkel. Ale jednocześnie podkreśliła, że trzeba „rozmów o szczegółach”. W istocie Berlin najchętniej odsunąłby te „szczegóły” co najmniej na początek 2018 r., bo pani kanclerz nie może zobowiązać się do żadnych istotnych reform przed zakończeniem żmudnych negocjacji o „jamajskiej” koalicji rządowej swych chadeków z liberałami i Zielonymi.

Tusk o konkursie eurowizji

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker na początku września nakreślił program reform UE w swym „orędziu o stanie Unii” w Parlamencie Europejskim. Pomimo że plan Jucnkera ma wiele punktów wspólnych z o wiele śmielszą przemową Macrona, to szef Rady Europejskiej Donald Tusk w piątek rano zgryźliwie odnotowywał w Tallinie, że mamy w Unii „konkurs eurowizji”, a przecież trzeba dążyć do „śpiewu unisono”.

Przywódcy krajów UE poprosili Tuska, by w ciągu dwóch tygodni przedstawił „agendę 2017/18”, czyli plan pracy Rady Europejskiej na najbliższe kilkanaście miesięcy.

Francuscy dyplomaci przedstawiali to w Tallinie jako realizację zamysłów Macrona, choć – w przeszłości jasno deklarujący swą niechęć do wielkich wizji - Tusk sugerował, że jego intencją jest opracowanie planu bez  żadnych wielkich fajerwerków. – Realne rozwiązania dla realnych problemów, które niepokoją obywateli. To bezpieczeństwo, migracje, bezrobocie – tłumaczył Tusk na konferencji prasowej w Tallinie.

Nie tylko Szydło niezadowolona

- Zostałem upoważniony, by naszą debatę [z Tallina] i wizjonerskie przemówienia, które ostatnio usłyszeliśmy, przełożyć na konkretny program pracy – ogłosił Tusk. W tej sprawie rozmawiał już z kanclerz Merkel i premierami Estonii, Bułgarii i Chorwacji, a w najbliższych kilkunastu dniach zamierza przeprowadzić konsultacje z przywódcami pozostałych krajów Unii. – Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by zachować jedność UE – zadeklarował Tusk, aluzyjnie odnosząc się do koncepcji „Unii wielu prędkości”. Tradycyjnie promuje ją Francja (teraz Macron) przy tradycyjnym naciskaniu na hamulec przez Niemcy (teraz Merkel).

Macrona krytykowała premier Beata Szydło. – Dzielenie Europy na kilka prędkości, grup, klubów jest po prostu błędem – powiedziała w Tallinie. Zapytana przez dziennikarzy o przemówienie z Sorbony odpowiedziała, że „pewne pomysły odczytuje jako nie do końca przemyślane”.

Nasilona współpraca Unii w polityce migracyjnej (m.in. przez pomoc rozwojową dla Afryki) czy kooperacja przemysłów obronnych, o czym Macron mówił na Sorbonie, to plany już dyskutowane i po części realizowane przez Unię. Tusk potwierdził w Tallinie, że przed końcem 2017 r. współpraca polityczno-wojskowa chętnych krajów Unii zostanie umocowana w stałych strukturach (PESCO), do czego w tym roku bardzo parły Niemcy (rząd Beaty Szydło jeszcze się nie określił, czy chce wchodzić do PESCO). Natomiast reformy eurolandu (w tym odrębny budżet strefy euro) to temat, który wywołuje wielkie kontrowersje nie tylko w Niemczech.

Pomysły Macrona już zebrały wyrazy poparcia z Belgii, Włoch, Luksemburga. Ale holenderski premier Mark Rutte namawiał w Tallinie do skupienia się na pełnym wdrożeniu dotychczasowych reform. A słynąca z aforystycznych wypowiedzi prezydent Litwy Dalia Grybauskaite ostrzegała na Twitterze przed pustynnymi „mirażami” na drodze ku nowym horyzontom. – Nie chcę dać się wciągnąć w techniczne debaty o takich czy innych instrumentach. Najpierw potrzebujemy wspólnych celów – tłumaczył mediom sam Macron.

Unijny przywódcy już za trzy tygodnie spotkają się na swym regularnym szczycie w Brukseli (19-20 października).

Tomasz Bielecki, Bruksela