1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Komentarz: Zamach w Orlando próbą sił dla USA

Atak w Orlando dokonany u progu najgorętszej fazy kampanii wyborczej w USA niesie z sobą ryzyko, że terrorystom uda się podzielić społeczeństwo, uważa korespondentka Deutsche Welle w USA Ines Pohl.

Dokonując zamachów, terroryści dążą z reguły do dwóch celów: chcą zabić swoje ofiary i chcą zniszczyć społeczeństwa otwarte. Dlatego zamach dokonany na nocny klub w Orlando, z co najmniej 50 ofiarami śmiertelnymi, jest nie tylko straszliwą tragedią, ale też nadzwyczaj niebezpieczną.

Atak ten dotyka Amerykę wystawioną dziś na próbę sił. Amerykę stojącą u progu bitwy, w której chodzi o więcej niż tylko o pytanie, kto jako następny prezydent USA wprowadzi się do Białego Domu. Chodzi o fundamentalne decyzje, w jakim kierunku podąży to mocarstwo. Czy będzie kontynuowało progresywny kurs przyjęty w minionych latach przez prezydenta Obamę, czy anuluje jego osiągnięcia.

Nowa obsada Sądu Najwyższego

Prezydent USA ma ograniczoną władzę. Obama często boleśnie odczuł to na własnej skórze – czy chodziło o jego plany reformy sytemu opieki zdrowotnej, czy zamiar zamknięcia Guantanamo. W dwupartyjnym systemie USA, który coraz bardziej jest ukierunkowany na konfrontację, a nie na kompromis, prezydent potrzebuje wsparcia Sądu Najwyższego. I właśnie ten Supreme Court jest jednym z głównych powodów, dla którego obecna kampania wyborcza jest tak ważna. Wpływ sędziów na kształtowanie kraju jest ogromny. To oni ostatecznie decydują, czy geje i lesbijki mogą zawierać związki małżeńskie i z jakiej toalety wolno korzystać transgender.

Pohl Ines Kommentarbild App

Korespondentka Deutsche Welle w USA Ines Pohl

Ponieważ sędziowie Supreme Court są powoływani dożywotnio, ich kadencja może przetrwać niejednego prezydenta. Obecnie jedno z dziewięciu stanowisk jest nieobsadzone, a wobec nader zaawansowanego wieku niektórych członków tego gremium, nie można wykluczyć, że następny prezydent USA będzie mianował co najmniej dwóch sędziów.

Instrumentalizacja terroryzmu

Straszliwy zamach w Orlando został dokonany u progu najgorętszej fazy kampanii wyborczej. Tuż po tym akcie terroru sympatycy Trumpa pokazali, jak zamierzają go instrumentalizować: odnosząc się do rzekomej przynależności religijnej zamachowca, pogratulowali Trumpowi na Twitterze jego antyislamskiego kursu. Argument ten skierują też przeciwko Hillary Clinton, która otwarcie wyraża swoją solidarność z muzułmanami, sprzeciwia się zniesławianiu islamu i nawoływaniu do nienawiści ze względów religijnych. Dla wsparcia swojego kandydata zwolennicy Trumpa będą igrali z ludzkim strachem i to w roku, w którym Amerykanie są, jak się wydaje, szczególnie podatni na taki rodzaj populizmu. Są gotowi dać się uwieść prymitywnym obietnicom uzdrowienia sytuacji, nie zastanawiając się, jak mogłoby wyglądać społeczeństwo definiujące się głównie przez izolację i kontrolę.

Jeżeli Donald Trump mówi, że chce pomóc Ameryce w przywróceniu jej dawnego blasku, przede wszystkim myśli o Ameryce rządzonej przez silnego polityka, bez migracyjnych korzeni. Jest to podstawą jego planów: zakaz wjazdu dla muzułmanów, podejrzenia rzucane na sędziów meksykańskiego pochodzenia i seksistowskie wypowiedzi dyskryminujące kobiety.

Utalentowany demagog

Utalentowany demagog Trump będzie wiedział, jak wykorzystać do swoich celów straszliwą masakrę z Florydy. Zamachy terrorystyczne są ogromnym wyzwaniem dla każdego społeczeństwa otwartego. Domagają się odpowiedzi na skomplikowane pytanie, jak ważna jest dla nas nasza wolność. I jakie ryzyko są gotowe podjąć społeczeństwa otwarte.

Wobec poczucia nienawiści i chęci zemsty, jakie wzbudzają akty terroru, politykom i społeczeństwom trudno zachować w ich obliczu spokój i rozsądek. Po zamachach terrorystycznych w Paryżu prezydentowi Francji Françoisowi Hollande to się powiodło: w tym duchu poprowadził swój naród.

Pułapka zastawiona przez terrorystów

W Stanach Zjednoczonych szaleje jednak walka wyborcza, jakiej świat jeszcze nie widział. Czy Ameryce roku 2016 uda się nie wpaść w pułapkę zastawioną przez terrorystów i nie pójść właśnie tą drogą zniewolenia, jaka roi się muzułmańskim fundamentalistom? Czy też społeczeństwu uda się obronić swój „american dream”, bez mała całkowicie oparty na otwartym społeczeństwie imigracyjnym? Dużo wskazuje na to, że zatriumfuje zaślepienie.

Ines Pohl

tł. Elżbieta Stasik