Komentarz: Niemiecka demokracja musi wytrzymać NPD | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 17.01.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Komentarz: Niemiecka demokracja musi wytrzymać NPD

Niemiecki Trybunał Konstytucyjny oddalił wniosek Izby Krajów Związkowych (Bundesratu) o delegalizację neonazistowskiej partii NPD. Nie szkodzi. Niemcy mają dziś inne problemy. (OPINIA)

Nie, ponowne fiasko procedury delegalizacyjnej NPD nie jest katastrofą. Jest raczej blamażem dla Bundesratu, który po raz drugi chciał osiągnąć zbyt wiele, przy niepewnym stanie faktycznym. W tym przypadku wytoczono armaty na muchy. Tak jak już w 2003 roku, kiedy obie izby parlamentu: Bundestag, Bundesrat i rząd federalny razem poniosły fiasko przed najwyższym niemieckim sądem. Nie ma wątpliwości co do tego, że program NPD zawiera treści rasistowskie i podważające godność człowieka. Jednak to za mało, by zdelegalizować tę partię.

Zakaz działalności partii politycznej to w rozumieniu Ustawy Zasadniczej środek ostateczny. Można go zastosować tylko wtedy, kiedy zagrożony jest demokratyczny porządek prawny – innymi słowy, kiedy grozi jego obalenie na przykład na drodze zamachu stanu. I to trzeba niedwuznacznie udowodnić. Bądźmy uczciwi – czy musimy się obawiać partyjki, która nie ma obecnie ani jednego posła w parlamentach krajów związkowych i nigdy nie miała żadnego posła w Bundestagu? Nie musimy. NPD to rodzaj szyfru opisującego niemiecki kompleks związany z narodowym socjalizmem. To zrozumiałe, że w obliczu strasznej przeszłości wolimy chuchać na zimne, by zdusić tę zarazę w zarodku w myśl hasła "nigdy więcej faszyzmu, nigdy więcej wojny". Ten historycznie i psychologicznie uwarunkowany odruch przeciwko rzeczywiście nieapetycznym wiecznie wczorajszym jest jednak mało przydatny kiedy chodzi o maczugę prawnego zakazu.

Wagener Volker Kommentarbild App

Komentator DW Volker Wagener

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego jednoznacznie zademonstrowali to politykom. NPD może więc dalej prowadzić swój marginalny żywot. I nie powinno to nikogo specjalnie niepokoić. NPD jest skłóconą grupką i jeśli już, to robi się o niej głośno raczej ze względu na chaotyczną organizację i problemy finansowe. Nie, demokratyczne państwo nie musi wznosić wewnętrznych murów obronnych przeciwko takim polityczno-ideologicznym statystom, by chronić się przed brunatnym zagrożeniem.

Reakcja spóźniona o dekady

Ta prawna próba sił i tak jest spóźniona o dekady. Jeśli już, to taka procedura delegalizacyjna była bardziej potrzebna w latach sześćdziesiątych. Prawdopodobnie miałaby też wtedy większe szanse na powodzenie. W owym czasie NPD miała swoich posłów w parlamentach krajów związkowych, osiągając w wyborach regionalnych prawie 10 procent głosów - więcej niż liberałowie z FDP. Jednak wtedy, w niezmienionej do dziś sytuacji prawnej, nikt nie wyszedł z inicjatywą jej delegalizacji. Zbyt wielu nazistów było jeszcze na stanowiskach, inny był także klimat społeczny. Jeśli w ogóle istniało teoretycznie jakieś zagrożenie dla młodej Republiki Federalnej, to było to właśnie wtedy. Ale nikt nie odważył się. Szansa została zaprzepaszczona. Dopiero wraz z dojściem do władzy Willy Brandta (1969-74) NPD została zmarginalizowana. Dlaczego? Ponieważ wraz z Brandtem – w myśl jego politycznej dewizy "odważmy się na więcej demokracji" – całe niemieckie społeczeństwo przesunęło się ku lewicowemu centrum i w ten sposób osierociło skrajną prawicę – bez Trybunału Konstytucyjnego i wniosku o delegalizację.

Niemiecka demokracja musi po prostu wytrzymać NPD. Restrykcje otoczyłyby tę mini-partię tylko nimbem męczeństwa. W miejsce zdelegalizowanej partii powstałaby prędko następna organizacja. Skrajnie prawicowej ideologii nie da się pozbyć za pomocą wyroku – trzeba ją zwalczać argumentami i środkami politycznymi.

Obecnie Niemcy, tutejszy system partyjny i całe społeczeństwo mają inny problem. Stylizowana na zagrożenie NPD jest w swej istocie anachronizmem. Społeczny konsensus i równowaga zagrożone są z innej strony. To AfD, Pegida i nowy populizm, który swoimi prostymi receptami zyskuje coraz więcej poparcia – jak widać na przykładzie sukcesów nowych partii protestu w wyborach do parlamentów regionalnych. Ale i tutaj obowiązuje dewiza – zakazy są nieskuteczne. Bardziej skuteczna jest walka na argumenty z sympatykami prostej wizji świata.

 

Volker Wagener

tł. Bartosz Dudek