Komentarz: Jawne oszustwo wyborcze w Rosji | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 19.09.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Komentarz: Jawne oszustwo wyborcze w Rosji

Partia Putina, Jedna Rosja, wygrywa wybory do Dumy. Pomogła niska frekwencja. Dzień po wyborach, na jaw wyszły plany utworzenia superresortu.

Wynik wyborów parlamentarnych w Rosji nie jest zaskoczeniem. To, że rządząca partia Jedna Rosja uzyska wyraźną przewagę 2/3 głosów w Dumie Państwowej, prawdopodobnie zostało postanowione na Kremlu już dużo wcześniej. Tak zresztą jak i to, że w Dumie zasiądą jeszcze tylko trzy inne partie, w rzeczywistości kontrolowane przez Kreml.
Kremlowi udało się osiągnąć upragniony wynik bez masowych protestów, do których dochodziło pięć lat temu. Wówczas, podczas siarczystych mrozów, na ulice Moskwy i Sankt Petersburga wyszły tysiące Rosjan. W ten sposób protestowali przeciwko fałszowaniu wyników wyborczych i manipulacjom.
Pozorowana demokracja
Tym razem wprawdzie również nie brakowało nagrań i innych przesłanek wskazujących na oszustwa wyborcze, takich jak np. sterty dodatkowych kart wyborczych wrzucanych do urn, ale inaczej niż w 2011 roku, nie zmobilizowało to niezadowolonych i dysydentów. Represje stosowane w ostatnich latach doprowadziły do tego, że większość z tych osób pozostaje dziś politycznie bierna.

Krytycy Kremla, nie mieli szans wobec faworyzowanej przez media i administrację, rządzącej partii Jedna Rosja. Dlatego też Kreml mógł "udoskonalić" pozorowaną demokrację i np. powołać nową przewodniczącą wyborów, obniżyć próg procentowy z siedmiu do pięciu i dopuścić do udziału w wyborach partie krytyczne wobec Kremla.

W rzekomo zagrożonej przez zagranicę Rosji, jałowa i niepozorna kampania wyborcza miała jedynie za zadanie uświadomić wyborcom, że nie ma alternatywy do Jednej Rosji, partii Putina.
Jak dalece plan odpolitycznienia rosyjskiego społeczeństwa się powiódł, pokazuje niska frekwencja wyborcza, wynosząca tym razem podobno 48 procent. W 2011 roku do urn wyborczych poszło 60 procent Rosjan, przy czym należy zauważyć, że obie wartości mogły zostać zdecydowanie zawyżone.
Bierność polityczna jako czynnik stabilizujący
Niskiej frekwencji wyborczej w Rosji nie można porównywać z podobnymi liczbami w demokratycznych państwach. W Rosji bowiem każdy obywatel, na którego władza ma bezpośredni wpływ (np. urzędnicy, żołnierze, nauczyciele, pracownicy państwowych zakładów rolniczych czy przemysłowych) jest mniej lub bardziej otwarcie oddelegowywany na wybory. Szczególnie poza wielkimi miastami, trudno nie ulec tej presji.
Na to, by nie głosować, mogą pozwolić sobie jedynie Rosjanie, którzy są finansowo nieco niezależni od państwowych struktur i żyją w dużych miastach, takich jak Moskwa czy Sankt Petersburg. W tych metropoliach frekwencja wyborcza była znacznie niższa od podanych oficjalnie danych, oscylujących wokół 48 procent. Podczas wieczoru wyborczego podawano nawet liczby dotyczące frekwencji niższe niż 20 procent. Przez noc - za sprawą dodatkowych kart wyborczych - poszły nieco w górę.
Oficjalnie podawana niska (choć i tak już zawyżona) frekwencja wyborcza w dużych miastach sporo mówi o politycznej bierności Rosjan. Do urn poszła jedna trzecia uprawnionych tam do głosowania.
Wątpliwa legalność
Obecnie brak politycznej aktywności Rosjan może być Kremlowi jedynie na rękę. Udało mu się bowiem osiągnąć upragniony układ sił w Dumie. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy można mówić o legalności politycznej instytucji, jeśli znaczna większość mieszkańców Moskwy, Sankt Pertersburga czy Nowosybirska nie bierze udziału w ogólnokrajowych wyborach i jeżeli w całej Rosji - czy to zmuszonych czy nie - do urn idzie ledwo połowa uprawnionych do głosowania. Demokratyczna fasada Rosji wspiera się na mało stabilnym fundamencie.
Nie jest również niespodzianką to, że akurat dzień po wyborach, na światło dzienne wychodzą plany Kremla, by utworzyć superresort: "Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego". W skład tych struktur wejść mają: Federalna Służba Ochrony i Służba Wywiadu Zagranicznego, na wzór KGB.
Ingo Mannteufel
tłum: Magdalena Gwóźdź