1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Komentarz: Bawcie się dobrze rządząc!

Kandydat SPD na kanclerza Martin Schulz musi atakować Angelę Merkel, a nowy szef MSZ Sigmar Gariel, też z SPD, ją popierać. Życzymy im dobrej zabawy, pisze w komentarzu Marcel Fürstenau.

Koalitionsgespräche Seehofer Merkel Gabriel (picture-alliance/dpa/W. Kumm)

Do dnia wyborów do Bundestagu 24 września (od prawej) Merkel, Gabriela i Seehofera czeka ciężka praca

W każdą środę w Urzędzie Kanclerskim odbywa się posiedzenie rządu. Przewodniczy mu Angela Merkel. To ona jest tu szefową. "Określa dyrektywy polityki i ponosi za nią odpowiedzialność", stanowi artykuł 65 Ustawy Zasadniczej Republiki Federalnej Niemiec. Dalej mówi, że "w ramach tych dyrektyw każdy z ministrów kieruje powierzonym mu resortem samodzielnie i na własną odpowiedzialności". Artykuł 65 konstytucji jest więc skróconą innstrukcją obsługi machiny rządowej. Od 2013 roku Niemcami rządzi wielka koalicja złożona z partii CDU/CSU i SPD.

Do dnia wyborów 24 września ten sojusz musi trzymać się przyjętej wspólnie linii działania. Zwłaszcza dla nowego niemieckiego ministra spraw zagranicznych Sigmara Gabriela oznacza to, że musi trzymać nerwy na wodzy. A, jak wiemy, nie jest to łatwe, bo Gabriel znany jest z tego, że potrafi i lubi przywalić z grubej rury. W świecie dyplomacji nie uchodzi to za zaletę. Wręcz przeciwnie. Być może dlatego, na krótko przed przejściem z ministerstwa gospodarki do MSZ, na łamach tygodnika ilustrowanego "Stern", rozprawił się ze swą szefową Merkel, wyjaśniając, że się go z nią kojarzy i właśnie z tego powodu rezygnuje z ubiegania się w tegorocznych wyborach o urząd kanclerza.

Największym problemem Merkel może okazać się Seehofer

Fuerstenau Marcel Kommentarbild App

Autor komentarza Marcel Fürstenau

W tym samym wywiadzie Gabriel zarzucił Merkel, że swą polityką migracyjną wprowadziła Niemcy i Europę w "ślepą uliczkę". Jeszcze ostrzej wypadła jego ocena polityki budżetowej pani kanclerz, która "wymusiła" na państwach UE drastyczne oszczedności, "upokarzając" przy tym Francję i Włochy. Działając ręka w rękę z chadeckim ministrem finansów Wolfgangiem Schäuble, Merkel zostawiła po sobie "europejską kupę gruzów". Tak wśród polityków mówi zwykle ktoś, kto nie ma nic do stracenia, bo nie piastuje już żadnego ważnego urzędu. Tymczasem Gabriel jako nowy minister spraw zagranicznych stał się dla Merkel jeszcze ważniejszy, no i zachował przy tym stanowisko wicekanclerza.

Ze strony szefowej niemieckiego rządu nie należy oczekiwać ostrej riposty. Merkel wie, że nie opłaca się reagować na werbalne wypady jej ministrów, kiedy zdarzy im się mówić z pianą na ustach. W ciągu dwunastu lat piastowania urzędu kanclerza zawsze potrafiła zachować spokój i opanowanie. Do ostrych ataków ze strony Gabriela przywiązuje zapewne dużo mniejszą wagę, niż do krytyki jej polityki migracyjnej ze strony premiera Bawarii Horsta Seehofera, który jako szef siostrzanej CSU potrafi w dużo większym stopniu utrudnić jej życie niż ktokolwiek inny.

Wewnętrzne tarcia w łonie CDU/CSU mocno irytują część wyborców. Merkel doskonale zdaje sobie z tego sprawę, ale jej sytuacja może się teraz tylko pogorszyć, po niespodziewanym nominowaniu Martina Schulza na kandydata SPD na urząd kanclerza. Schulz nie musi liczyć się z jej zdaniem i humorami, bo nie jest członkiem jej gabinetu. Ba, nie zasiada nawet w Bundestagu! Może zatem śmiało profilować się jako polityk jej kosztem. Więcej nawet, musi postępować w ten sposób, bo w przeciwnym razie szybko usłyszy, że w istocie rzeczy jego SPD niczym się nie różni od CDU/CSU.

Muszą służyć państwu i chcą przysłużyć się swojej partii

Dla wszystkich wymienionych tu polityków nadchodzące miesiące oznaczają konieczność wytężenia wszystkich sił i zachowania silnych nerwów, żeby sprostać podwójnemu obciążeniu. Muszą jak najlepiej służyć niemieckiemu państwu, ale nie mogą zapominać o powinnościach względem ich partii. Nie będzie to łatwe, bo każdemu z nich w każdej chwili grozi atak ze strony innych. Na tym przecież polega walka wyborcza! Czy dadzą sobie radę? To zależy od ich poczucia odpowiedzialności, silnego charakteru i wewnętrznej dyscypliny. W każdym razie może nastawić się na interesujące, a może także czasem zabawne wydarzenia w nadchodzących miesiącach. 

Publiczność tego wyborczego spektaklu, a więc my wszyscy, będziemy bardzo uważnie przyglądać się i przysłuchiwać politykom grającym w nim główne role. W najtrudniejszej sytuacji są członkowie rządu, bo do 24 września muszą trwać w politycznym szpagacie. Muszą - powtórzmy - służyć interesom Niemiec, ale chcą jak najlepiej służyć swojej partii. No cóż, bawcie się dobrze rządząc!

Marcel Fürstenau / Andrzej Pawlak