1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Kolejna odsłona skandalu w Bundeswehrze. Związki z identytarystami?

Przypuszczalnie od lat na uczelni Bundeswehry w Monachium istnieją skrajnie prawicowe struktury.

„Sueddeutsche Zeitung” (SZ) otwiera nowy rozdział skandalu wokół skrajnie prawicowych struktur w niemieckiej armii. Jak pisze gazeta, na uczelni Bundeswehry w Monachium od lat działają rzekomo takie struktury. Stwierdzono też obecnie, że istnieją powiązania między studentami i absolwentami tej uczelni ze skrajnie prawicowym ruchem identytarystycznym, obserwowanym przez Urząd Ochrony Konstytucji.

Sieć kontaktów

Powołując się na komisję Bundestagu ds. obronności SZ donosi, że kontrwywiad wojskowy MAD bada obecnie postawy czterech podejrzanych studentów, chcąc stwierdzić, czy mieli oni kontakty z podejrzanym o planowanie zamachu terrorystycznego porucznikiem Franco A. lub z jego domniemanym wspólnikiem Maximilianem T., który studiował na tej uczelni. Obydwaj oficerowie podejrzani są o przygotowywanie zamachu na czołowych polityków niemieckich.

Deutschland - Abgeordnete des Deutschen Bundestages (DW/J. Danisman)

Agnieszka Brugger (Zieloni) jest członkiem parlamentarnej komisji obrony

Ogólnie kontrwywiad wojskowy bada obecnie 284 przypadki ze względu na podejrzenie o tendencje skrajnie prawicowe w Bundeswehrze, w tym 11 studentów. Ani monachijska uczelnia, ani kontrwywiad wojskowy nie chciały komentować tych informacji, podaje SZ.

Wywodzący się z Francji ruch identytarystów działa od 2012 r. także w Niemczech, organizując opór przeciwko „masowej imigracji” i „islamizacji Europy”. Federalny Urząd Ochrony Konstytucji w sierpniu ub.r. podał, że obserwuje to ugrupowanie liczące około 300 członków.

Ostrzeżenia od lat

Dla rzeczniczki parlamentarnego klubu Zielonych ds. polityki bezpieczeństwa i rozbrojenia Agnieszki Brugger, wszystkie te informacje są potwierdzeniem, że groźba prawicowego ekstremizmu w Bundeswehrze była „ignorowana w nieodpowiedzialny sposób”, w czasie, gdy resortem tym kieruje minister Ursula von der Leyen.

Jak twierdzi historyk Michael Wolffsohn, na uczelni Bundeswehry w Monachium od lat już istnieją skrajnie prawicowe struktury. Wolffsohn, będący emerytowanym profesorem tej uczelni, powiedział w rozmowie z rozgłośnią Mitteldeutscher Rundfunk, że żadnym zaskoczeniem nie było dla niego prowadzone tam obecnie śledztwo. – Od lat wskazywałem już na ten problem – zaznaczył. Przyczyn prawicowego ekstremizmu w armii doszukuje się on w zawieszeniu obowiązkowej służby wojskowej w roku 2011. Od tego czasu wojsko przestało być kwestią wszystkich obywateli i zaczęło przyciągać ekstremistów. Dla nich Bundeswehra jest idealnym terenem: mają tutaj bezpłatne szkolenia w posługiwaniu się bronią, mają do niej dostęp i możliwość przywłaszczenia sobie broni i amunicji.

afp/ Małgorzata Matzke

     

     

 

Redakcja poleca