Katastrofa airbusa: ″Nie wykluczamy awarii″ | Społeczeństwo | DW | 29.03.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Katastrofa airbusa: "Nie wykluczamy awarii"

W doniesieniach o przyczynach katastrofy airbusa A320 linii Germanwings panuje opinia, że spowodował ją drugi pilot, ale eksperci zwracają uwagę, że mogło do niej dojść też wskutek awarii jednego z systemów samolotu.

Dochodzenie w sprawie przyczyn katastrofy samolotu linii Germanwings prowadzi się w kilku kierunkach. Francuscy eksperci zwracają uwagę, że mogło do niej dojść także z powodu awarii jednego z systemów samolotu. Zdaniem prokuratury w Marsylii teza, jakoby drugi pilot świadomie doprowadził do rozbicia samolotu w masywie Trzech Biskupów w Alpach wciąż obowiązuje. Znajduje potwierdzenie w przeanalizowanych już nagraniach z rejestratora rozmów (CVR) w kabinie pilotów. Na jej rzecz świadczy również materiał dowodowy zabezpieczony w mieszkaniu Andreasa L. w Düsseldorfie, obejmujący m.in zwolnienia lekarskie, wskazujące na charakter jego problemów ze zdrowiem.

Trwają poszukiwania drugiej czarnej skrzynki

"Osobowość drugiego pilota jest ważnym, ale nie jedynym wątkiem śledztwa", powiedział Jean-Pierre Michel, stojący na czele grupy francuskich żandarmów, oddelegowanych do komendy policji w Düsseldorfie dla wymiany informacji w ramach prowadzonych wspólnie dochodzeń. Także w wywiadzie dla francuskiej prywatnej stacji telewizyjnej o profilu informacyjnym BFM TV, Michel podkreślił, że "Hipoteza, jakoby do katastrofy mogło dojść z również przyczyn technicznych wciąż obowiązuje, a przynajmniej nie można jej wykluczyć".

Germanwings Absturz 4U9525 Zelt der Ermittler in Seyne-les-Alpes

Prowizoryczne laboratorium w Seyne-les-Alpes

Dochodzenie prowadzone przez francuskich i niemieckich ekspertów "posuwa się naprzód", ale brakuje w nim pewnych "szczegółów technicznych". Być może uda się je ustalić po znalezieniu drugiej "czarnej skrzynki", to jest: rejestratora danych lotu (FDR), jeśli jego stan umożliwi odczytanie zapisanych danych. Poszukiwania rejestratora wciąż trwają.

Czy drugi pilot miał poważne problemy psychiczne?

Liczne media opublikowały do tej pory dalsze szczegóły nt. życia prywatnego 27-letniego, drugiego pilota Andreasa L., z których można wyciągnąć wniosek, że wskutek choroby oczu lękał się o swoją przyszłość zawodową i na tej podstawie cierpiał na nasilające się "poważne zaburzenia psychiczne". Można też znaleźć informacje, że jego problemy ze wzrokiem wynikały z zaburzeń osobowości, a więc miały charakter psychosomatyczny. Tak twierdzi dziennik "Welt am Sonntag". Prowadzący śledztwo mieli znaleźć w mieszkaniu Andreasa L. liczne dowody świadczące o jego poważnej "chorobie psychosomatycznej". Andreas L. leczył się u "kilku neurologów i psychiatrów", pisze "Welt am Sonntag", powołując się na jednego ze śledczych.

"W trakcie przeszukania mieszkania pilota linii Germanwings w Düsseldorfie funkcjonariusze znaleźli dużą ilość lekarstw używanych w leczeniu chorób psychicznych. Nie stwierdzono natomiast w nim śladów, wskazujących na spożywanie przez Andreasa L. narkotyków, lub na jego uzależnienie od alkoholu", pisze "Welt am Sonntag". Gazeta twierdzi też, że cierpiał on na ostry syndrom przeciążenia i wypalenia zawodowego oraz depresję. Policja i prokuratura w Düsseldorfie odmówiły skomentowania informacji podanych przez "WaS".

O czym można informować w mediach, a o czym nie wypada

Jeszcze więcej szczegółów na temat rzekomej choroby oczu drugiego pilota przynosi tabloid "Bild am Sonntag". Jego zdaniem Andreas L. cierpiał na pogarszającą się wadę wzroku i od pewnego czasu był pod stałą opieką lekarzy. Fakt ten zataił przed pracodawcą bojąc się, że może stracić pracę pilota. Dlatego też nosił szkła kontaktowe, mniej rzucające się w oczy od zwykłych okularów. Życiowym marzeniem Andreasa L. była praca w Lufthansie na stanowisku kapitana samolotów pasażerskich latających na trasach międzykontynentalnych.

Wada wzroku mogła przekreślić te marzenia, a w skrajnym przypadku spowodować także utratę licencji pilota. Obawa, że tak może być spowodowała, jak pisze "Bild am Sonntag", nasilające się stany lękowe i depresję, przeradzające się chwilami w ataki agresji, o których miała poinformować redakcję "BamS" jego 26-letnia przyjaciółka, która "zaczynała się go bać" i dlatego z nim zerwała. Część gazet sugeruje, że zawód miłosny nasilił depresję Andreasa L. i mógł mieć dodatkowy, a może nawet decydujący wpływ na jego decyzję spowodowania katastrofy samolotu przy sprzyjającej okazji.

Prezes koncernu Airbusa krytykuje media z telewizją na czele

Sposób informowania w mediach o tragedii lotu 4U 9525 budzi rosnącą krytykę w Niemczech i za granicą. Podgrzewanie atmosfery sensacji, epatowanie ludzkim cierpieniem, widoczne zwłaszcza w relacjach telewizyjnych o tragedii uczniów z gimnazjum w Haltern am See, sugerowanie daleko posuniętej choroby psychicznej Andreasa L. i robienie z niego "pilota-samobójcy", "pilota-mordercy", albo "Herostratosa za sterami pasażerskiego odrzutowca" wywołało oburzenie i słowa sprzeciwu ze strony niemieckich polityków, Kościołów i organizacji zawodowych dziennikarzy. Podkreśla się, że w wielu relacjach o katastrofie przekroczono zasady dziennikarskiej rzetelności, naruszono zasady etyki obowiązującej w tym zawodzie i w pogoni za sensacją żerowano na ludzkiej tragedii.

Germanwings Absturz 4U9525 Angehörige in Le Vernet

Tablica pamiątkowa ku czci ofiar lotu 4U 9525 w Le Vernet

Niemiecki współprezes rady nadzorczej koncernu Airbusa Thomas Enders w ostrych słowach skomentował telewizyjne talk-shows po katastrofie samolotu linii Germanwings. - Najwięcej zastrzeżeń z naszej strony budzą wypowiedzi niektórych "ekspertów" w dziedzinie lotnictwa i katastrof lotniczych, zwłaszcza tych występujących w telewizyjnych talk-shows, którzy bez oparcia się na faktach spekulują do woli, fantazjują, bądź najzwyczajniej w świecie kłamią, rozpowszechniając nieprawdopodobne bzdury i ferują własne wyroki w sprawie tej katastrofy - powiedział Enders w wywiadzie dla "Bild am Sonntag".

W katastrofie airbusa A320 linii Germanwings zginęło 150 osób. Na 17 kwietnia zapowiedziano uroczystą mszę w katedrze w Kolonii w połączeniu z oficjalną, państwową ceremonią żałobną z udziałem prezydenta RFN i czołowych polityków niemieckich.

rtr, afp, dpa / Andrzej Pawlak