Karnawał kontra terroryzm | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 07.02.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Karnawał kontra terroryzm

Doniesienie o aresztowaniu podejrzanych o przygotowanie zamachów terrorystycznych wywołała pewne obawy. Ale w karnawałowych bastionach wzdłuż Renu, nikt nie chce o tym słyszeć. Determinacja jest tam większa, niż strach.

W najbliższy poniedziałek odbędzie się kulminacja niemieckiego karnawału w nadreńskich miastach takich jak Kolonia czy Duesseldorf. W tym roku nie wiadomo do końca, czy ulicami przejdą pochody przebierańców. Powodem wcale nie jest strach przed możliwymi zamachami terrorystycznymi, lecz prognozy pogody. Akurat na poniedziałek zapowiedziano na północy Niemiec wyjątkowo silne wiatry i huragany.

Większość miast mimo to zdecydowała się na zabawę. Miliony niemieckich miłośników karnawału nie powstrzyma nic - ani strach przed zamachami terrorystycznymi ani przed wichurą. Zdecydowali, że wyjdą na ulice, żeby się bawić, radować i świętować wolność. Ale również, aby zademonstrować siłę.

Kiedy parę dni temu aresztowano kilku Algierczyków podejrzewanych o przygotowywanie zamachu terrorystycznego w Niemczech, zastanawiano, gdzie mogłoby najprędzej dojść do zamachu. W niektórych komentarzach można było przeczytać, że "stolica Niemiec miała tym razem szczęście". Już po paru dniach nikt nie przypominał, że zarzymania podejrzanych to przede wszystkim sukces policji i służb bezpieczeństwa.

Lepiej być świadomym zagrożenia, niż histeryzować

Można to odczytać, jako przejaw normalności. Wielu Niemców zdaje sobie sprawę, że również ich kraj jest zagrożony zamachami terrorystycznymi. Spora część społeczeństwa ma świadomość, że Niemcy miały do tej pory sporo szczęścia - np. gdy w ubiegłym roku wyszło na jaw, że grupa terrorystów planowała zamachy w Bonn i w Kolonii. Świadomość tego ryzyka na razie jednak nie zdominowała publicznej debaty, ani nie wywołała histerii.

Nawet jeżeli po ostatnich aresztowaniach naprawdę można mieć obawy, bo okazało się, że główny podejrzany przyjechał do Niemiec z żoną i celowo podawał się za uchodźcę z syryjskiego Aleppo. Teraz istnieje podejrzenie, że prawdopodobnie utrzymuje on bezpośrednie kontakty z Państwem Islamskim, a nawet jest możliwe, że miał kontakt z jednym z zabójców z Paryża. Tak, to są powody do troski.

A jednak: aresztowania Algierczyków ponownie potwierdziły, ze niemieckie służby bezpieczeństwa trzymają rękę na pulsie i wnikliwie obserwują, co się dzieje. Pokazuje to też, jak pomocna jest w tym międzynarodowa współpraca. Aktywność Algierczyków zauważono bowiem już "we wczesnym stadium", informowali śledczy ,dając tym samym do zrozumienia, że nie ma powodu do pochopnych reakcji.

Owszem, służby bezpieczeństwa mają teraz ręce pełne roboty. Ale najwyraźniej dobrze sobie radzą. Dlatego powołanie nowej jednostki antyterrorystycznej policji federalnej było słuszną decyzją.

Narody świata - spójrzcie do Brunszwiku!

Z drugiej strony w społeczeństwie miesza się czujność z normalnością. Pewna doza napięcia pozostaje. Sondaże pokazują, że wśród obywateli przybywa obaw. Wielu zdaje sobie sprawę z tego, że możliwe jest odwołanie imprezy publicznej, jeżeli nie będzie można zagwarantować bezpieczeństwa. Tak, jak miało to miejsce przed rokiem, w niedzielę karnawałową w Brunszwiku. Policja w ostatniej chwili odwołała tam karnawałowy pochód. Teraz - rok później - karnawałowe wozy ponownie toczą się przez miasto, a na nich widnieje napis: "Teraz tym bardziej". I dobrze.

Karnawał nie jest żadnym obywatelskim obowiązkiem i nigdy nie powinien się nim stać. Podobnie, jak nikt nie zmusza setek tysięcy fanów, aby co tydzień odwiedzali stadiony, gdzie rozgrywana jest Bundesliga piłki nożnej. Tak więc, gdy w karnawałowy poniedziałek (8.2.2016) miliony ludzi wyjdą na ulice Kolonii, Duesseldorfu czy Moguncji, aby świętować ostatki, to będzie to znak sympatycznej normalności i pozytywnej energii.

Christoph Strack / Róża Romaniec