Jurij Andruchowycz: „Trzeba napisać genialną książkę, żeby opisać Majdan” | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 30.08.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Jurij Andruchowycz: „Trzeba napisać genialną książkę, żeby opisać Majdan”

W Europie do dzisiaj nas się tak naprawdę nie rozumie, właśnie ze względu na tę ówczesną przemoc. Trzeba napisać rzeczywiście genialną powieść, żeby to wytłumaczyć - mówi o Majdanie Jurij Andruchowycz*.

Ukrainischer Schriftsteller Yuri Andrukhovych

Laureat Medalu Goethego Jurij Andruchowycz

Deutsche Welle: Panie Andruchowycz, przed dwoma laty był Pan jednym z tych, którzy na Majdanie Niepodległości domagali się zbliżenia Ukrainy z Unią Europejską. Jeżeli patrzy Pan na te wydarzenia z dzisiejszej perspektywy, myśli Pan o nich z dumą czy raczej z rozczarowaniem?

Jurij Andruchowycz*: Ja sam patrzę na nie raczej z poczuciem dumy. Nie żałuję mojego zaangażowania. Była to rewolucja godności. I przede wszystkim był to dowód, że wartości, które są uważane za podstawę wspólnoty europejskiej, ciągle jeszcze są żywotne. Ich oddziaływanie może być tak silne, że miliony ludzi są w stanie zmobilizować się, tworząc wspólny ruch obywatelski.

Jednocześnie odbywało się to na Ukrainie z ogromną dozą humoru i ironii. To wszystko jest niezapomniane. Jeżeli miałbym napisać w życiu jeszcze jedną powieść, to powinna ona opowiadać przede wszystkim o tamtych wydarzeniach. Ciągle o tym marzę, ale jakoś nie mogę się za to zabrać.

Ukraine Gedenken am 1. Jahrestag des Blutbads auf dem Maidan

W krwawej pacyfikacji Majdanu zginęło ponad sto osób

Przychodzi Panu do głowy jakieś spotkanie czy scena, którą przeżył Pan na Majdanie?

O tak, oczywiście: na przykład nieznany pianista. Była to już ostatnia faza protestów na Majdanie, kiedy zrobiło się naprawdę niebezpiecznie. Było to w chwili, kiedy zabici zostali pierwsi demonstranci. Ludzie przestawiali się na inny tryb, można powiedzieć, że na tryb walki.

I nagle pojawia się nieznany muzyk, zamaskowany, w snajperskim ubraniu. Nikt nie widział jego twarzy. Przed ratuszem stało stare pianino. I on dość często przy nim siadał grając utwory Ludovico Einaudiego albo „Imagine” Johna Lennona czy etiudy Chopina.

To był niebywały kontrast, ten jego bojowy wygląd i ta nadzwyczaj wyrafinowana gra. Jest to dla mnie symbolem sytuacji, jaką mieliśmy wówczas na Ukrainie: nie była to żadna pokojowa rewolucja. Niestety toczyły się walki, polało się wiele krwi. W Europie do dzisiaj nas się tak naprawdę nie rozumie, właśnie ze względu na tę ówczesną przemoc. Trzeba napisać rzeczywiście genialną powieść, żeby to wytłumaczyć.

Ukraine Klavierspieler auf dem Majdan in Kiew

Także inni demonstranci nabierali przy pianinie chwili oddechu

Uchodzi Pan za znawcę Niemiec, żył Pan przez jakiś czas w Niemczech, tłumaczy Pan też dzieła niemieckich poetów. Skąd to zainteresowanie Niemcami i językiem niemieckim?

Początkowo nie był to mój wybór, bo jako siedmiolatek zostałem posłany na Ukrainie do szkoły z poszerzoną nauką niemieckiego. Jako dziesięciolatkowie znaliśmy już wiersze Goethego, a wiele z nich umieliśmy na pamięć, jak choćby „Heidenröslein”.

Nauka ta trwała dziesięć lat, ale nie przypuszczałem wówczas, że kiedykolwiek rzeczywiście będę miał okazję do rozmowy po niemiecku z kimś, dla kogo jest to ojczysty język. W końcu lat 70-tych nie miałem żadnej możliwości wyjazdu do NRD, nie mówiąc już o RFN.

Na szczęście czasy się zmieniły. Na początku lat 90-tych po raz pierwszy pojechałem do Niemiec jako ktoś, kto przetłumaczył wiersze Rainera Marii Rilkego. Był to dla mnie poetycki, kulturowy most w świat, którym jest dla mnie język. W świat języka niemieckiego, który najzwyczajniej bardzo lubię.

Jest Pan laureatem wielu międzynarodowych nagród, przede wszystkim niemieckich. Teraz przybył Medal Goethego – za Pana zasługi dla języka niemieckiego i wymiany intelektualnej między Niemcami i Ukrainą. Czy Niemcy właściwie rozumieją, jak myślą Ukraińcy?

Niemcy są, moim zdaniem, narodem najbardziej otwartym na inne kultury. Na to, co jest ważne dla innych, co myślą, czego chcą. Po mojej karierze widzę, jak z biegiem czasu sytuacja się zmieniła. Czym innym było mówienie o Ukrainie w 1992 troku i zupełnie czymś innym jest mówienie o niej dzisiaj. Oczywiście są to grubo ponad dwa dziesięciolecia, ale uważam, że wiedza o Ukrainie jest dziś w Niemczech bardzo duża i istnieje też dużo zrozumienia.

Rozmawiała Alexandra von Nahmen

tł. Elżbieta Stasik

*Jurij Andruchowycz (ur. 1960), ukraiński poeta, prozaik, eseista, piosenkarz i tłumacz. Laureat m. in. nagrody im. Hanny Arendt (2014) oraz Medalu Goethego (2016)