1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Jak populiści pokochali nagle Żydów

Alternatywa dla Niemiec (AfD) nie ma nic wspólnego z żyjącymi w Niemczech Żydami – taka jest stereotypowa opinia. Ale związki te istnieją i są bardziej ścisłe, niż życzyłaby sobie tego Centralna Rada Żydów w Niemczech.

München Frauke Petry AfD (picture-alliance/dpa/A. Gebert)

Szefowa AfD Frauke Petry zabiega o gusta żydowskich wyborców

Wiele osób przeciera ze zdumienia oczy: akurat populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) ma być protektorką Żydów? Szefowa partii Frauke Petry powiedziała dziennikowi „Die Welt“, iż jej partia jest „jednym z niewielu politycznych gwarantów żydowskiego życia także w czasach nielegalnej antysemickiej imigracji do Niemiec”.

AfD kojarzy się raczej z wystąpieniem szefa jej oddziału w Turyngii Björna Höckego, który krytykował, że wystawieniem w Berlinie Pomnika Holocaustu Niemcy „zasadziły pomnik hańby w centrum swojej stolicy”. Höcke domagał się radykalnego zwrotu w niemieckiej polityce pamięci. W AfD toczy się wprawdzie postępowanie w sprawie wykluczenia go z partii, ale Höcke ma wielu sympatyków, przede wszystkim na wschodzie Niemiec. Głośno jest też ostatnio o Wolfgangu Gedeonie, wyrzuconym wprawdzie z AfD w Badenii-Wirtembergii, ale nie z federalnych szeregów partii. W swojej książce na temat pamięci Holocaustu Gedeon nazwał zagładę Żydów „cywilną religią Zachodu“. Judaizm jest dla niego „wewnętrznym wrogiem chrześcijańskiego Zachodu”.

Trudno się dziwić, że przedstawiciele społeczności żydowskiej raz po raz ostrzegają przed AfD. Abraham Lehrer, wiceprzewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech powiedział niedawno w rozmowie z uczniami jednej z bońskich szkół, że AfD jest partią, która „naprawdę przysparza nam trosk". A przewodniczący Światowego Kongresu Żydów Ronald Lauder określił w „Die Welt“ AfD jako „hańbę dla Niemiec“.

Punktem zwrotnym fala uchodźców

Deutschland Pegida Demonstration in Mainz (picture-alliance/dpa/A. Dedert)

Populistyczna i antyislamska Alternatywa dla Niemiec nawołuje do "obrony ojczyzny"

Być może jednak obydwie strony są sobie bliższe, niż im się wydaje. Nie tylko bowiem są sympatycy AfD w środowisku żydowskim w Niemczech, ale też aktywni żydowscy członkowie partii. Jak ustalił tygodnik „Die Zeit”, tylko w Badenii-Wirtembergii, czyli akurat w landzie antysemity Wolfganga Gedeona, wśród 38 posłów AfD wybranych przez tzw. mandat bezpośredni, jest czterech żydowskich polityków.

Tajemnicą powodzenia AfD jest najwyraźniej strach wielu Żydów przed ciągle rosnącą liczbą muzułmanów w Niemczech i ich antysemityzmem. Dopiero w mijającym tygodniu poruszenie w całych Niemczech wywołał incydent w jednej ze szkół w Berlinie, gdzie uczeń żydowskiego pochodzenia stał się ofiarą mobbingu ze strony uczniów tureckiego i arabskiego pochodzenia.

AfD od początku była przeciwna otwartej polityce uchodźczej Angeli Merkel, której efektem był napływ przede wszystkim muzułmanów do Niemiec. Czy dziwne jest więc, że AfD przemawia do niektórych Żydów? W „Die Zeit” dwaj żydowscy politycy AfD przyznają to otwarcie. „Boję się islamizacji Niemiec” – stwierdził pochodzący z Ukrainy Alexander Berezowski. Także jego zdanie na temat UE jest typowe dla AfD: „Nie po to wyemigrowałem z ZSRR, by pewnego dnia znaleźć się w UESRR!”.

Wsparcie ze strony Żydów rosyjskiego pochodzenia

Także Wolfgang Fuhl z badeńskiego Lörrach jest raz po raz pytany, jak może pogodzić swoje żydowskie pochodzenie z AfD. Fuhl jest kandydatem na posła do Bundestagu z ramienia AfD a jeszcze kilka lat temu był członkiem zarządu w miejscowej gminie żydowskiej, przez jakiś czas nawet członkiem zarządu Centralnej Rady Żydów w Niemczech. Jak powiedział Fuhl „Die Zeit”, jego zdaniem, w porównaniu z innymi partiami w Niemczech, przedstawiciele żydowskiej społeczności są w AfD wręcz nadprezentowani. Rzecznik partii Christian Lüth nie był w stanie podać, ilu żydowskich polityków jest w AfD, bo partia nie pyta o przynależność religijną.

Hamburg Talmud Tora Schule (picture-alliance/dpa/D. Bockwoldt)

Można jeszcze pokazywać się w jarmułce? W jednej z berlińskich szkół żydowskie nakrycie głowy było „prowokacją” dla uczniów tureckiego i arabskiego pochodzenia

W wywiadzie udzielonym przed rokiem rozgłośni Deutschlandfunk Wolfgang Fuhl podkreślał, że w AfD nigdy nie doświadczył antysemityzmu. Swoje wstąpienie do tej partii tłumaczył wówczas napływem muzułmańskich uchodźców. „Widać, jak się zmienia struktura klas, jak traktowane są przez innych uczniów nasze dzieci, jak znowu pada w szkole wyzwisko «Ty Żydzie!»” – wyjaśniał Fuhl. Politycznie najbardziej wspierają go Żydzi, tak jak on pochodzący z byłego ZSRR. Stanowią oni zresztą dzisiaj większość w żydowskich gminach w Niemczech. Natomiast dawna gmina żydowska Fuhla w Lörrach dystansuje się dzisiaj od niego.

Nie tylko niemiecki fenomen

To stosunkowo nowe zjawisko, że skrajnie prawicowe partie prezentują się jako otwarte na społeczność żydowską. I wyraźnie ma to związek z dużą falą migracyjną ostatnich dwóch lat. Ich przymilanie się tej społeczności nie ogranicza się tylko do Niemcy. Jean-Marie Le Pen, ojciec dzisiejszej szefowej Frontu Narodowego Marine Le Pen, mówił jeszcze o komorach gazowych jako o „detalu historii”. Jego córka natomiast ostrzegała w 2015 r. przed zagrożeniem dla Żydów we Francji. – Powinni walczyć po stronie tych, którzy zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakim jest islamski fundamentalizm – powiedziała.

Holenderski skrajnie prawicowy populista i antyislamista Geert Wilders jest wielkim przyjacielem Izraela i chętnie widzianym tam gościem. Z ramienia jego Partii Wolności zasiada w holenderskim senacie żydowski polityk Gidi Markuszower. Także Wolnościowa Partia Austrii ma swojego żydowskiego przedstawiciela w Radzie Narodowej Davida Lasara. Migracja i islam są też kartami w grze prawicowego rządu Viktora Orbana. Krótko przed przeprowadzonym na Węgrzech jesienią 2016 referendum w sprawie obowiązkowych kwot relokacji uchodźców, zbliżony do kręgów rządowych historyk Laszlo Tokeczki opowiadał się w państwowej rozgłośni za twardą linią. – Trzeba uświadomić feministkom, homoseksualistom, Żydom i ateistom, że kiedy islam zwycięży, będzie po nich – przekonywał.

AfD tymczasem celowo walczy o głosy wyborcze w żydowskich domach starców. Najwyraźniej skutecznie, bo Centralna Rada Żydów w Niemczech czuje się zmuszona do ostrzegania członków żydowskich gmin w całym kraju, by „nie dały się omamić przez antymuzułmańską, podżegającą retorykę AfD”.

Deutschland Aktion «We Remember» - Charlotte Knobloch (picture alliance/dpa/WJC)

Charlotte Knobloch: „bezczelna próba nadużycia obaw żydowskich obywateli”

Była szefowa Centralnej Rady Żydów w Niemczech Charlotte Knobloch dostrzega w tym, co robi Frauke Petry niesłychaną próbę zjednania sobie żydowskiej społeczności. Trudno o bardziej „bezczelny i zakłamany sposób, w jaki AfD nadużywa na własne potrzeby uzasadnione obawy żydowskich obywateli przed antysemityzmem wśród muzułmanów w Niemczech”. Knobloch nie uznaje żadnych kompromisów: dla Żydów AfD jest „niewybieralna".

 

Christoph Hasselbach / Elżbieta Stasik