Irlandia uważa się za wzór dla Grecji. Jej mieszkańcy tymczasem opuszczają kraj | Społeczeństwo | DW | 24.07.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Irlandia uważa się za wzór dla Grecji. Jej mieszkańcy tymczasem opuszczają kraj

Mimo surowej polityki oszczędnościowej ożywienie gospodarcze jest możliwe, twierdzi rząd Irlandii i uważa się za przykład dla innych. Mimo to wyspa przeżywa największą falę emigracji od Wielkiego Głodu w 1847 roku.

„Chcą, żeby umorzyć im długi“, oburza się Liam, jeden ze słuchaczy w irlandzkim radiu. Grecja musiała tylko zaakceptować żądania reform, żeby mogły się rozpocząć rozmowy na temat trzeciego pakietu pomocowego. „A kto nam umorzył długi?”, pyta Liam i odpowiada: „Nikt. Pozwólmy Grekom pływać albo niech utoną… My od nich nic nie dostaliśmy”.

Kiedy były grecki minister finansów Janis Warufakis walczył o umorzenie greckich długów, kraje takie jak Irlandia były dla niego „najbardziej energicznym wrogiem“. Zdanie Liama, typowe dla wielu irlandzkich wyborców, może być wytłumaczeniem, dlaczego.

Na czele irlandzkiego rządu stoi od 2011 roku premier Enda Kenny. Rok wcześniej Irlandia została objęta planem ratunkowym Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, co złagodziło nieco fatalną sytuację zadłużonego kraju. Spłata długów została przesunięta o kilka lat, odsunięto lub całkowicie zrezygnowano ze sprzedaży własności państwowej i innych kontrowersyjnych zamierzeń. Jedynym błędem Kenny'ego była prowadzona przez niego bez większego przekonania walka o umorzenie części długów.

EU Gipfel in Brüssel

Premier Enda Kenny jest dumny z polityki swojego rządu

Na redukcję greckiego długu Irlandia nie zgadzała się z dwóch powodów. Po pierwsze ze względu na swoją reputację: zwolennicy surowej polityki oszczędnościowej chwalili Irlandię jako wzór i przykład tego, że także restrykcyjna polityka finansowa może ożywić koniunkturę.

Drugim powodem jest taktyka wyborcza: za dziewięć miesięcy czekają Irlandię wybory a Sinn Féin, największy rywal koalicji rządowej Endy Kenny'ego, reprezentuje w kwestii umorzenia długu zdanie takie jak grecka Syriza. Gdyby Grekom udało się to, co nie powiodło się Irlandczykom, dla Kenny'ego oznaczałoby to katastrofę.

„Wzorowy uczeń radykalnych oszczędności

Przeciwnik rygorystycznej polityki oszczędnościowej i zwolennik umorzenia części długu, poseł irlandzkiego parlamentu Paul Murphy z Anti Austerity Alliance (AAA) jest zirytowany stanowiskiem rządu. – Gdyby Syriza zdołała wynegocjować ustępstwa, dla wszystkich stałoby się oczywiste, że usiłowania Irlandii, by prezentować się w roli wzorowego ucznia radykalnej polityki oszczędnościowej, prowadzą do gorszych efektów niż otwarta konfrontacja z UE – argumentuje Murphy.

Premier Kenny uzasadnia swój opór przeciwko umorzeniu części długu wzrostem gospodarczym i wskazuje, że Grecja powinna pójść przykładem Irlandii.

Jak miesiąc temu powiedział Kenny dziennikarzom w Brukseli, mimo rygorystycznej polityki oszczędnościowej Irlandia nie podniosła podatku dochodowego, VAT-u ani składek na ubezpieczenie społeczne: „Zamiast tego rozwinęliśmy alternatywne do przedstawianych nam propozycji sposoby wzrostu gospodarczego i konkurencyjności”.

Można przyjąć, że droga wybrana przez Irlandię jest drogą sukcesu. W ubiegłym roku Irlandia zanotowała wzrost PKB o 4,8 procent, wyższy niż w którymkolwiek z krajów strefy euro. Stopa bezrobocia spadła w ciągu minionych trzech lat o jedną trzecią i wynosi obecnie 9,7 procent. Obroty w handlu detalicznym przezwyciężyły stagnację i wzrosły w minionym roku o siedem procent. Pięć lat temu deficyt budżetowy Irlandii wynosił jeszcze 32,4 proc. PKB, w tym roku już tylko 2,7 proc. Irlandzka gospodarka jest wprawdzie jeszcze bardzo oddalona od lat, kiedy cieszyła się mianem celtyckiego tygrysa, ale jak się wydaje, wróciła na drogę stabilnego rozwoju.

Druga strona medalu

Mówienie o ożywieniu koniunktury oddaje jednak tylko częściowo irlandzką rzeczywistość. W ciągu pięciu ostatnich lat wpływy z podatków wzrosły o 28 proc. – dzięki podwyższeniu VAT-u i składek na ubezpieczenie społeczne (wbrew przeciwnemu twierdzeniu Kenny'ego) a także dzięki nowym opłatom za wodę i wprowadzeniu podatku od nieruchomości. Jednocześnie rząd obniżył o 10 proc. wydatki państwa, m.in. dzięki znacznym cięciom w sektorze opieki zdrowotnej i ograniczeniu świadczeń na opiekę nad dziećmi i niepełnosprawnymi.

Plan B Irland Krisengraffitis

Największa fala emigracji od Wielkiego Głodu w połowie XIX wieku

Ograniczone zostało także wsparcie dla bezrobotnych, przede wszystkim dla tych poniżej 25 roku życia. Według danych irlandzkiego rządu dla utrzymania przyzwoitego standardu życia konieczny jest zarobek rzędu 11,65 euro za godzinę pracy, tymczasem młodzi bezrobotni poniżej 25 lat otrzymują 100 euro tygodniowo. Wielu szuka więc szczęścia poza granicami kraju – liczba emigrantów jest obecnie najwyższa od klęski głodu w latach 1845-49. W sumie od 2011 roku opuściło Irlandię 112 tys. 600 osób; na cztery osoby, które znalazły w tych latach pracę, przypada pięciu emigrantów, którzy nigdy już mogą nie powrócić do kraju.

Zemsta?

Zmiany te widać po liczbie oficjalnych klubów sportowych, w których można uprawiać dwie tradycyjne dyscypliny: futbol gaelicki (gaelic football) - połączenie rugby i piłki nożnej oraz hurling – rodzaj hokeja na trawie. W 2008 roku, w szczycie irlandzkiego boomu gospodarczego poza Irlandią istniało 291 klubów sportowych założonych przez emigrantów, dzisiaj jest ich 398. W ojczyźnie tymczasem liczba klubów sportowych zmniejszyła się w ciągu tych minionych siedmiu lat z 1908 do 1355. Rywalizujące z sobą kluby musiały się wręcz połączyć, żeby w ogóle mieć wystarczającą liczbę graczy.

Żyjący w Irlandii Grecy mają własne zdanie o irlandzkim modelu gospodarczym. – Szkoda, że czasami politycy nie kierują się rzeczywistością, tylko zemstą – mówi Konstantinos Drakakis, przewodniczący greckiej społeczności w Irlandii. Drakakis rozumie, dlaczego Irlandczycy chcą zapobiec negocjacyjnemu sukcesowi Greków, sukcesowi, który im nie był dany. – Żyję w Irlandii i znam tutejsze rozumienie sprawiedliwości. Może irlandzki rząd pytał się, dlaczego my musimy cierpieć a Grecy nie? – mówi Drakakis. – Zapomina się przy tym, że także Grecy cierpią, pod ciężarem reform, które nie weszły w życie – dodaje irlandzki Grek Konstantinos Drakakis.

Gavan Reilly / Elżbieta Stasik