Ile odpowiedzialności za świat. ″Niemcy są zbyt duże, by stać na linii bocznej″ | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 09.02.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Ile odpowiedzialności za świat. "Niemcy są zbyt duże, by stać na linii bocznej"

Z powodów historycznych RFN prowadziła po wojnie bardzo wstrzemięźliwą politykę na arenie międzynarodowej. Uchylanie się od przejmowania odpowiedzialności i przywództwa było wygodnym przywilejem. To się jednak zmienia.

Außenminister Steinmeier in Afghanistan 06.09.2014

Frank-Walter Steinmeier w Afghanistanie 06.09.2014 "Decydujące jest, nie czy się będziemy angażować, tylko jak i gdzie".

Oczekiwania wobec Niemiec są wysokie. W monachijskim hotelu Bayrischer Hof, gdzie co roku odbywa się międzynarodowe spotkanie szefów państw i rządów, wojskowych, politologów i innych wpływowych osób, by rozmawiać o kwestiach bezpieczeństwa na świecie, i gdzie także w kuluarach toczą się ważne rozmowy, ogólnie słyszy się, że wielkie nadzieje pokłada się w Niemczech - przede wszystkim w kwestii załagodzenia konfliktu ukraińskiego.

- Jeżeli ktoś potrafi rozmawiać z prezydentem Putinem jak równy z równym, to jest to Angela Merkel - stwierdził w rozmowie z telewizją ARD przy okazji 51. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa szef dyplomacji Austrii Sebastian Kurz. - Jesteśmy jej bardzo wdzięczni, że się tego podejmuje, bo wszystkim nam zależy na pokojowym rozwiązaniu i potrzebne są potężne kraje w UE, które przejmują taką odpowiedzialność.

Merkel mit Purin Archiv Juni 2014

"Jeżeli ktoś potrafi rozmawiać z prezydentem Putinem jak równy z równym, to jest to Angela Merkel"

Odpowiedzialność Niemiec na świecie była już tematem na poprzedniej, 50. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Mówił o niej w swym wystąpieniu prezydent Niemiec. Szefowa ministerstwa obrony podkreślała, że odczekiwanie i obojętność nie są żadnymi opcjami dla Niemiec. Także minister spraw zagranicznych zaznaczał, że Niemcy nie mogą w polityce światowej pozostać w roli komentatora.

Kilkuset żołnierzy w Afryce

- Steinmeier powiedział wtedy, że Niemcy są zbyt duże, żeby stać na linii bocznej. Rok później można jednak powiedzieć, że są dziedziny, w których Niemcy w ogóle zeszły z boiska - zaznacza rzecznik partii Zielonych ds. polityki zagranicznej poseł Omid Nouripour. Jest on pełen uznania dla "niestrudzonych starań o deeskalację" na Ukrainie, ale "Niemcy nie mają żadnych środków do prewencji konfliktów i strategii dla umocnienia Narodów Zjednoczonych". - Reagujemy tylko na fakty - dodał.

Pośrednio przyznał to także minister Steinmeier na monachijskiej konferencji. - Po zwiastunach sprawdzian przyszedł szybciej i z większym impetem, niż można było się tego spodziewać w ubiegłym roku - stwierdził.

Wtedy przede wszystkim minister obrony Ursula von der Leyen składała wielkie obietnice, przypomina Nouripur. Ledwo co przejąwszy to stanowisko zapowiadała, że Afryka będzie nowym punktem ciężkości zaangażowania Niemiec. Ale od tego czasu niewiele się wydarzyło. Na Czarnym Lądzie z misją jest raptem kilkuset niemieckich żołnierzy . - Jeżeli wziąć pod uwagę, jak symboliczny jest to wkład, nie jest to żadnym pokryciem dla wielkich słów - krytykuje ekspert Zielonych.

München Sicherheitskonferenz 2014 Joachim Gauck Arme verschränkt unsicher

Prezydent Joachim Gauck za chwilę będzie mówił o nakazie większej odpowiedzielności Niemiec, także militarnej, Monachium 31.01.2014

Alexander Neu z partii "Lewica" wskazuje, że w podziale zadań w polityce zagranicznej największe kompetencje i wpływy w Afryce ma Francja. - To jest kontynent, który Niemcy powinni zostawić innym państwom - twierdzi. Oprócz tego Bundeswehra i tak już dochodzi do kresu swoich możliwości. - Żądania stawiane przez minister von der Leyen nie są kompatybilne z możliwościami Bundeswehry. To tylko czcze słowa - krytykuje polityk "Lewicy".

Druga czy trzecia liga

Jest to opinia podzielana także przez politologa Stephana Bierlinga z uniwersytetu w Ratyzbonie, który na ten temat napisał książkę o tytule zdradzającym już, na czym polega problem Niemiec: "Vormacht wider Willen" - "Potęga wbrew własnej woli".

Niemcy są najsilniejsze, jeżeli chodzi o rzucenie na szalę swej potęgi gospodarczej. Ale kiedy chodzi o twardą politykę bezpieczeństwa, operacje wojskowe, wsparcie dla sojuszników, Niemcy grają w drugiej, o ile nawet nie w trzeciej lidze, twierdzi Bierling.

Ausbildung kurdischer Soldaten in Hammelburg Von der Leyen 02.10.2014

Niemcy podjęły się szkolenia kurdyjskich żołnierzy, tu z minister von der Leyen

Wynika to między innymi z minionych dziesięcioleci, kiedy to niemiecka polityka nie była gotowa dopasować budżetu obronnego i wyposażenia niemieckiej armii do nowych wyzwań.

- Bundeswehra jest w opłakanym stanie - uważa Bierling. Nie jest nawet w stanie rozsądnie współpracować ze swoimi europejskimi partnerami. Brak woli czy nieudolność, by w większym stopniu angażować się na świecie ze swoimi wojskami lądowymi, powietrznymi i morskimi, dziś w dość kuriozalny sposób odbija się czkawką w opiniach komentatorów i dziennikarzy, którzy przed rokiem, po słowach Gaucka i von der Leyen, panikowali, że Niemcy są na drodze do militaryzacji swojej polityki zagranicznej.

Sukcesy dyplomatyczne

Faktycznie zwiększone zaangażowanie Niemiec widoczne było przede wszystkim na parkiecie dyplomatycznym, podkreśla politolog Bierling. To, że Angeli Merkel udało się doprowadzić do zgody wszystkich państw UE w kwestii sankcji wobec Rosji, jest rzeczywistym sukcesem Berlina.

Merkel und Hollande zu Gesprächen mit Putin in Moskau

Merkel - Putin - Hollande: kolejna próba załagodzenia sytuacji na wschodniej Ukrainie

Z takich sukcesów cieszą się politycy koalicyjnego rządu, jak przewodniczący komisji zagranicznej Bundestagu, Norbert Roettgen (CDU). - Niemiecka polityka zagraniczna, kładąc silniejszy akcent na politykę i dyplomację stała się bardziej odpowiedzialna i zaangażowana - powiedział polityk chrześcijańskiej demokracji. Podobnego zdania jest szef austriackiej dyplomacji Kurz. - Niemcy objęły ważną rolę wewnątrz UE. Kanclerz Merkel, podobnie jak i minister Steinmeier, często przejmowali wiodącą rolę, co moim zdaniem wyszło na dobre Unii Europejskiej - twierdzi Austriak.

Nie chodzi o to czy, tylko jak i gdzie

Sam minister Steinmeier uważa, że przejęcie większej odpowiedzialności ma znaczenie także w polityce wewnętrznej.

- Możliwe, że wiele osób ma nadzieję, iż polityka wstrzemięźliwości chroni nasz kraj przed całym złem i światową zawieruchą - powiedział w Monachium, podkreślając, że jest głęboko przekonany o konieczności takiej debaty.

- Konflikty toczące się gdzieś w oddali, które jakoby nas nie dotyczą, stały się bardzo rzadkie. W moim przekonaniu decydujące jest nie "czy" będziemy się angażować, tylko "jak" i "gdzie" - powiedział minister Steinmeier.

Jego zdaniem powinno to być wspólne zaangażowanie - razem z europejskimi partnerami i ONZ. Zapewnił, że Niemcy będą je dalej rozwijać, zarówno na polu zapobiegania kryzysom jak i łagodzenia ich następstw.

- Obecnie badamy, czy nie możnaby zwiększyć naszej roli w zakresie misji pokojowych w ramach ONZ - powiedział.

Jeżeli więc Niemcy miałyby w przyszłości wysyłać więcej "błękitnych hełmów" byłoby to sporym wyzwaniem dla minister obrony i Bundeswehry, która wciąż jeszcze boryka się z deficytami w wyposażeniu.

tagesschau.de / Małgorzata Matzke