1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

IAA 2017: elektromobilność odpowiedzią na aferę spalinową

Na tegorocznym Międzynarodowym Salonie Samochodowym we Frankfurcie dominują samochody elektryczne. Nie bez powodu. Elektromobilność ma być lekarstwem na kryzys spalinowy Volkswagena.

Deutschland IAA 2017 Frankfurt (picture-alliance/dpa/A. Arnold)

IAA 2017 we Frankfurcie nad Menem: tym razem pod znakiem elektromobilności

Na pierwszy rzut oka na tegorocznym Międzynarodowym Salonie Samochodowym we Frankfurcie nad Menem niewiele się zmieniło. Jak zawsze na stoiskach wystawców prezentowane są nowe modele aut, wokół nich kłębią się fani czterech kółek i dziennikarze, a hostessy rozdają uśmiechy i reklamowe gadżety. Ale kiedy głos zabierają bossowie niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego, w ich wystąpieniach słychać nowe, nieznane do tej pory tony. Mówią o utracie zaufania przez klientów, o tym, że jest im przykro z tego powodu, i że czują się winni. Nadmieniają o nowej erze w dziejach motoryzacji.

Było to widać i słychać zwłaszcza w wystąpieniu nowego szefa koncernu Volkswagena Matthiasa Müllera, który zapowiedział ofensywę w kierunku masowej elektromobilności. Na ten cel Volkswagen chce wydać 20 mld euro po to, żeby do roku 2025 co czwarty nowy samochód zarejestrowany w Niemczech był wyposażony w silnik elektryczny. To bardzo ambitny plan, za którym muszą się jeszcze opowiedzieć kierowcy.

Nowe produkty pomogą odzyskać zaufanie

W rozmowie z reporterem DW Müller tryskał optymizmem. Zapewniał, że jego firmie uda się przekonać klientów do zalet elektromobilności, ponieważ w przeszłości potrafiła ona zawsze dotrzeć do klientów z nowymi, coraz lepszymi i bardziej atrakcyjnymi modelami samochodów. Część z nich już teraz można obejrzeć na stoisku VW, a kolejne pojawią się na nim w latach następnych.

Deutschland IAA Internationale Automobil-Ausstellung (Reuters/K. Pfaffenbach)

Szef Volkswagena Matthias Müller prezentuje samochód autonomiczny

W podobnym duchu wypowiadał się we Frankfurcie prezes Niemieckiego Związku Przemysłu Samochodowego (VDA) Matthias Wissmann. Należy przypomnieć, że VDA jest organizatorem frankfurckiego salonu samochodowego, a sam Wissmann musiał ostro bronić się przed zarzutami, że jako naczelny lobbysta niemieckiej branży motoryzacyjnej zbyt późno zrozumiał skutki afery spalinowej Volkswagena i zbyt często twierdził, że jej krytycy są "fanatykami ekologii". We Frankfurcie Wiessmann przyznał, że producenci samochodów nie są bez winy, ale zapewniał też, że wyciągnęli oni właściwe wnioski z tej afery.   

Podkreślił, że w IAA 2017 uczestniczy 1000 wystawców - producentów samochodów i dostawców komponentów do nich. Część z nich "popełniła poważne błędy, wśród nich znaleźli się także producenci niemieccy". Właśnie z tego powodu - dodał - na tegorocznym salonie "pokazują na swych stoiskach nowe, przekonujące produkty stanowiące najlepszą odpowiedź na pytanie, w jaki sposób należy reagować na popełnione błędy - poprzez odnowę i innowacje".

Koncern Daimlerstawia na napęd elektryczny

Trzeba przyznać mu rację. Na przykład Mercedes-Benz, marka należąca do koncernu Daimler AG, zapowiedziała, że od roku 2022 począwszy wszystkie produkowane przez nią modele samochodów osobowych można będzie nabyć także w wersji z silnikiem elektrycznym. Mały samochód miejski smart już od roku 2020 będzie dostępny tylko z silnikiem elektrycznym. Szef koncernu Daimlera Dieter Zetsche oświadczył, że u Mercedesa "transformacja polegająca na przejściu na jazdę bezemisyjną rozpoczęła się już dawno".

Także on przyznał jednak samokrytycznie, że "niemiecki przemysł samochodowy ma sporo na sumieniu i musi teraz zabiegać usilnie o odzyskanie zaufania klientów, a uczyni to najlepiej wkraczając na drogę innowacji i przyszłościowych rozwiązań technicznych i technologicznych". Na dowód, że tak już się dzieje, Zetsche zaprezentował dopuszczony do ruchu po drogach publicznych bolid z silnikiem o mocy tysiąca koni mechanicznych, do którego wbudowano jako swoiste alibi na rzecz ekologii także cztery silniczki elektryczne.

Deutschland IAA Internationale Automobil-Ausstellung (Reuters/R. Orlowski)

Tę rakietę na czterech kołach firmy Mercedes prezentują Lewis Hamilton (z lewej) i szef koncernu Daimler AG Dieter Zetsche

"Mamy do czynienia ze schizofreniczną sytuacją"

Zdaniem Stefana Bratzela, dyrektora Centrum Zarządzania Motoryzacją w Bergisch-Gladbach, zmiana strategii w niemieckim przemyśle samochodowym następuje bardzo późno, ale być może jeszcze nie za późno. W rozmowie z DW Bratzel powiedział, że "mamy do czynienia ze schizofreniczną sytuacją", bo z jednej strony ostatnie lata "należały do najlepszych w niemieckiej branży motoryzacyjnej pod względem obrotów i zysków ze sprzedaży samochodów, z drugiej zaś strony, w tym samym czasie cierpi ona na dotkliwy kryzys zaufania wskutek afery spalinowej Volkswagena". On sam wierzy, że Niemcy poradzą sobie z tym problemem, bo zaistniały kryzys nauczył ich, że na dalsze traktowanie elektromobilności po macoszemu nie mogą sobie pozwolić.

Koncern BMW rzuca wyzwanie amerykańskiej Tesli

Koncern BMW, który od dawna ma w programie dwa pełnowartościowe samochody elektryczne i3 oraz i8, zdecydował się rzucić wyzwanie Tesli w postaci nowego modelu auta na prąd pod groźnie brzmiącą nazwą i-Vision Dynamics. 600 kilometrów przejechanych na jednym ładowaniu i prędkość maksymalna 200 km na godzinę to osiągi, które budzą respekt. Oby tylko sprzedaż tych modeli dorównywała sprzedaży osiąganej przez amerykańskiego konkurenta. 

Deutschland IAA Internationale Automobil-Ausstellung (Reuters/K. Pfaffenbach)

BMW iVision Dynamics ma stawić czoło amerykańskiej Tesli

Szef BMW Harald Krüger powiedział reporterowi DW, że do roku 2025 koncern przedstawi 25 nowych modeli aut z silnikiem elektrycznym, ale równocześnie będzie starał się udoskonalić technologicznie silniki Diesla tak, żeby były one o wiele mniej szkodliwe dla środowiska. Innymi słowy - silniki wysokoprężne nie zostały jeszcze skazane na zagładę, a być może otwiera się przed nimi nowa przyszłość. Wszystko zależy od tego, czy naprawdę okażą się czystsze.

Henrik Böhme / Andrzej Pawlak