1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Hofreiter: "W produkcji zglobalizowanej chcemy więcej odpowiedzialności"

Niemcy są trzecim, co do wielkości producentem wieprzowiny na świecie. Anton Hofreiter, szef klubu parlamentarnego Zielonych domaga się w swojej książce „Fabryka mięsa Niemcy“ radykalnego zwrotu w polityce rolnej.

Deutsche Welle: Panie Hofreiter, w swojej książce „Fabryka mięsa Niemcy” opisuje Pan, jak chów przemysłowy niszczy podstawy ludzkiej egzystencji. Jakie Pana zdaniem popełniamy błędy?

Anton Hofreiter: Jest dużo punktów zaczepienia. Zbyt wiele zwierząt jest hodowanych wbrew ich naturze, częściowo też w warunkach równych dręczeniu zwierząt. Na pola trafia zbyt dużo gnojówki, co zagraża naszym wodom gruntowym. Stosujemy ponadto zbyt wiele sztucznych nawozów i pestycydów, co z kolei zagraża różnorodności gatunków.

Importujemy tez za dużo soi z Ameryki Południowej, co niszczy lasy tropikalne. Eksportujemy natomiast zbyt wiele do zachodniej Afryki zagrażając tym samym niezależności żywieniowej tamtego regionu. Rolników wpędzamy tym samym w bardzo problematyczną sytuację. Ale prowadzona przez nas polityka nie pomaga też naszym rodzimym rolnikom: ceny są na dnie, wielu rolników musiało się poddać i zrezygnować z działalności.

Niedawno był Pan w Brazylii, w regionie uprawy soi. Jaka jest tam sytuacja?

Deutschland Debatte nach Merkels Regierungserklärung Anton Hofreiter Grüne

Anton Hofreiter: „Chodzi o zwalczanie źródeł imigracji – i to rzeczywistych źródeł“

– Byłem w Mato Grosso, co w tłumaczeniu znaczy „gęsty las”. Kiedyś był to las tropikalny z rdzennymi, drobnymi rolnikami. Dzisiaj zostały żałosne szczątki lasu, za to po horyzont sięgają pola sojowe. Są tam potentaci, obszarnicy, którzy na 200-300 tysiącach hektarów hodują transgeniczną soję. Całe pola traktowane są herbicydami, które niszczą każdą roślinę, poza odporną na truciznę soją.

Rozmiar zniszczeń jest przygnębiający, tak jak przygnębiający jest sposób, w jaki ludzie są poddawani presji, pogróżkom, pozbawiani domów. Na zlecenie obszarników ludzie są wręcz mordowani. Rolnicy opowiadali mi, że grożono im śmiercią z pistoletem przytkniętym do głowy. To wszystko w bardzo konkretny i przerażający sposób pokazuje skutki naszej przemysłowej hodowli zwierząt.

Soja Plantage in Brasilien

Pasza dla fabryk mięsa: uprawa transgenicznej soi w Mato Grosso (Brazylia). Przedtem był tam las tropikalny

Jak chce Pan zmienić tę sytuację?

– Chcemy, żeby w całym łańcuchu produkcji została przejęta odpowiedzialność: importowana soja ma odpowiadać pewnym wymaganiom. To niedopuszczalne, żeby uprawa soi była związana z ciężkim naruszeniem praw człowieka, z pozbawieniem rdzennej ludności jej gospodarstw i domostw, i żebyśmy my importowali taką soję do Europy.

Wyznaczając standardy uprawy soi chce Pan zatem polepszyć sytuację?

– Właśnie. Minimalne standardy powinny być też oczywiście przestrzegane w hodowli zwierząt. Świnie muszą mieć w chlewniach więcej miejsca i stopniowo powinno się odchodzić od pewnych rodzajów hodowli. Tzw. podłoże rusztowe stosowane w masowej hodowli trzody chlewnej godzi w dobrostan zwierząt, które żyją na śliskim betonie ze szczelinami na ich odchody. Nie mają szans na naturalne rycie w podłożu.

Lepiej musi być też uregulowane stosowanie antybiotyków. Dla nas ludzi antybiotyki są bardzo ważne, w hodowli zwierząt powinny być ograniczone.

Schweine Massentierhaltung

W Niemczech tuczy się rocznie jakieś 830 milionów sztuk chlewy trzewnej rocznie. W wielkich „fabrykach mięsa” może się znajdować jednorazowo ponad 10 tys. świń.

Jaką rolę odgrywają konsumenci?

– Żeby konsument mógł podjąć decyzję, musi mieć informacje. Sensowne byłoby znakowanie mięsa, podobnie jak jajka, gdzie z opakowania dowiadujemy, czy jajka pochodzą od kur, które mają wolny wybieg, z chowu ściółkowego czy klatkowego.

W jakim kierunku powinno się rozwijać rolnictwo?

– Chcemy większej regionalizacji. A w produkcji zglobalizowanej chcemy więcej odpowiedzialności i zrównoważonego rozwoju.

Większa regionalizacja oznacza, że na przykład zachodnioafrykańskie kraje będą w stanie zachować żywnościową niezależność. Obecnie eksporty z Europy są subwencjonowane, zatem tanie a w efekcie w zachodniej Afryce rolnicy plajtują. Nie są dłużej w stanie wyżywić własnego społeczeństwa. Część tych zubożonych rolników udaje się w ryzykowną drogę do Europy, przez Saharę i Morze Śródziemne, żeby w Europie zarobić na życie. Chodzi zatem o zwalczanie źródeł imigracji – i to rzeczywistych źródeł.

Schweinestall

W ekologicznym rolnictwie zwierzęta żyją zgodnie z wymaganiami gatunku. Pasza pochodzi z tego samego gospodarstwa, w którym ma miejsce hodowla

Jak chce Pan przekonać rolników do tej zmiany sposobu myślenia?

– U wielu rolników ten proces już następuje. Wielu widzi, że obecny system także im nie pomaga. W ostatnich latach w niektórych dziedzinach musiało się poddać ponad 70 procent rolników. Także ci, którzy jeszcze pracują w rolnictwie czy hodowli, są przyparci do ściany. Weźmy produkcję mleka: za litr mleka rolnicy otrzymują tylko 20 eurocentów, koszty produkcji przekraczają natomiast 40 eurocentów.

Producenci mleka stracili gigantyczne sumy – tylko w ubiegłym roku pięć miliardów euro. Podobna sytuacja jest w hodowli trzody chlewnej, drobiu, w wielu dziedzinach sytuacja jest niewesoła. Profitują z niej tylko wielkie koncerny, takie jak Monsanto, który sprzedaje środki ochrony roślin i transgeniczny materiał siewny. Profitentami są też wielkie koncerny mięsne i duże sieci handlowe. Mnóstwo rolników jest natomiast ofiarami tego systemu. Dlatego mam nadzieję, że za zmianami opowiedzą się może nie wszyscy, ale znaczna część rolników.

Anton Hofreiter jest przewodniczącym klubu parlamentarnego partii Zieloni w Bundestagu i dyplomowanym biologiem. Opowiada się za radykalnym zwrotem w polityce rolnej, dlatego też pojechał w podróż do Brazylii. 13 czerwca ukazała się w Niemczech jego książka: „Fabryka mięsa, Niemcy”.

Rozmawiał Gero Rueter

tł. Elżbieta Stasik

Redakcja poleca