Historyk PAN: Więcej Żydów można było ocalić przed zagładą | Polska-Niemcy – wymagające sąsiedztwo. Serwis DW po polsku | DW | 23.01.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polska i Niemcy

Historyk PAN: Więcej Żydów można było ocalić przed zagładą

Zanim Trzecia Rzesza uruchomiła maszynerię zagłady, starała się wysłać Żydów w świat. W Oświęcimiu działało Biuro Emigracji Żydów. Nawet dla zawodowych historyków to sensacyjna wiadomość - mówi prof. Tomasz Szarota*.

Tomasz Szarota Historiker Polen

Prof. Szarota: Dla mnie wiadomości Henryka Schönkera są absolutnie sensacyjne

Michał Jaranowski: Panie Profesorze, obejrzelmy film „Dotknięcie anioła”, oparty na książce Henryka Schönkera pod tym samym tytułem. Jest to piękna opowieść o ocaleniu w czasie wojny, opowieść tym piękniejsza, że anioł jest polski. Ale Schönker zwraca przede wszystkim uwagę na to, że ocalonych mogło być zdecydowanie więcej, gdyby Wielka Brytania, USA, ale też inne kraje, chciały przyjąć Żydów z Niemiec. Zanim Trzecia Rzesza uruchomiła maszynerię zagłady, starała się wysłać Żydów w świat. Czy jednak rzeczywiście, po wybuchu wojny w Oświęcimiu zostało otwarte Biuro Emigracji Żydów? To brzmi sensacyjnie.

prof. dr. Tomasz Szarota: W roku 2005 zareagowałem tak samo, jak pan dziś, po obejrzeniu filmu. Otóż wtedy, nakładem Karty, ukazało się polskie wydanie „Dotknięcia anioła”, a mnie poproszono o napisanie recenzji. Ku swemu zaskoczeniu czytałem, że, jesienią 1939 roku, ojciec autora Leon Schönker, przewodniczący Gminy Żydowskiej w Oświęcimiu, wraz z innymi reprezentantami społeczności żydowskiej na włączonym do Rzeszy Śląsku, został przyjęty przez Adolfa Eichmanna w Berlinie.

Tomasz Marceli Szarota polnischer Historiker und Publizist.

Prof. Szarota: W marcu 1940 roku Eichmann wezwał do siebie przedstawicieli gmin żydowskich z Pragi, Wiednia i Berlina. Mieli podjąć starania na rzecz emigracji Żydów z tych miast.

Celem spotkania było właśnie omówienie możliwości emigracji Żydów z tych terenów. Sprawa sensacyjna, ale czy prawdziwa? Czy istnieją dokumenty, uwiarygodniające rewelacje Schönkera o innych, podobnych akcjach? Pod wrażeniem tej lektury opublikowałem w „Rzeczpospolitej” artykuł pt. „Tuż przed Holocaustem - Żydzi u Eichmanna”. Stwierdziłem, że dla mnie, jako historyka, doświadczonego badacza dziejów wojny i okupacji, są to absolutnie sensacyjne wiadomości. Niemniej, w moim przeświadczeniu nie mają nic wspólnego z konfabulacją. Nie są to również fantastyczne opowieści kogoś, kto wyolbrzymia swoją rolę. Wymagają natomiast dowodów na to, co synowi przekazał ojciec.

Rozpoczęły się zatem poszukiwania…

Tak się stało. Największe zasługi położył niewątpliwie dr Artur Szyndler z Muzeum Oświęcimskiego. W tamtejszym archiwum poszukiwał śladów nieznanego dotychczas wątku historycznego. Pierwsze, co ustalił, to daty berlińskich rozmów Schönkera i jego kolegów z Eichmannem. Było to w dniach 27–30 listopada 1939 roku. Dalsze badania całkowicie potwierdziły relację Schönkera. Najważniejszym spośród odnalezionych dokumentów – w archiwach amerykańskich i izraelskich - było, przełożone na angielski, pismo Leona Schönkera, który przewodniczył delegacji żydowskiej, do wysokiego funkcjonariusza SS Kurta Lischki, poprzednika Eichmanna na stanowisku szefa organu zajmującego się kwestią żydowską.

Pismo szkicuje koncepcję emigracji Żydów ze Śląska i Małopolski. W nawiązaniu do tych planów Leon Schönker wysłał list do Gminy Żydowskiej w Amsterdamie z prośbą o wsparcie finansowe transportu Żydów do portów w Bułgarii i Rumunii, a stamtąd do Palestyny, będącej w owym czasie pod brytyjskim protektoratem. Ten list, wysłany z Oświęcimia 4 stycznia 1940 roku, został również odnaleziony. Słowem, nie ma cienia wątpliwości, że to, o czym mówi Henryk Schönker, jest prawdą i tylko prawdą.

Logika ówczesnej sytuacji podpowiada, że to nie reprezentanci Żydów zaproponowali Eichmannowi rozmowy, a on im tego nie odmówił, lecz owa inicjatywa wyszła ze strony władz niemieckich.

W istocie propozycja, jaką Leon Schönker otrzymał w listopadzie 1939 roku, pochodziła od niemieckich władz okupacyjnych Śląska. I nie było to ani pierwsze, ani ostatnie działanie, zmierzające do tego samego celu: Żydzi mają opuścić terytoria pod władaniem Trzeciej Rzeszy. Sygnałem jest Kristallnacht – Noc Kryształowa – w listopadzie 1938 roku. Wtedy jeszcze nie szło o wymordowanie Żydów mieszkających w Niemczech, lecz wywołanie strachu, paniki, która sprawiłaby, że Żydzi sami opuszczą Niemcy. Potem następuje wypędzenie części Żydów z Niemiec - przez Zbąszyn - do Polski, a we wrześniu 1939 roku Żydów z lewego na prawy brzeg Bugu, zgodnie z przeświadczeniem, że przyszła granica między Rzeszą i Sowietami będzie przebiegać właśnie na Bugu.

Czy o tym mówiło nieznane porozumienie tych sojuszników?

Nie. Nieznane do niedawna było natomiast pismo Eichmanna do pełnomocnika władz sowieckich do spraw przesiedleń Jewgenija Czekmieniewa. Losy tego dokumentu do dziś nie zostały ustalone, lecz znana jest jego treść. Otóż 9 lutego 1940 roku Czekmieniew skierował list do Wjaczesława Mołotowa, stalinowskiego ministra spraw zagranicznych, w którym komunikuje, że otrzymał pismo od Eichmanna.

Niemcy występują z propozycją, by Związek Sowiecki przyjął Żydów z Trzeciej Rzeszy. Pismo uzupełniają załączniki, które sugerują terminy i transporty, a przede wszystkim regiony przesiedleń, mianowicie Żydowski Obwód Autonomiczny Birobirdżan na Dalekim Wschodzie oraz zachodnia część Ukrainy.

Czekmieniew dodaje od siebie, że o realizacji takich projektów nie ma mowy, bo przecież uzgodnienia z Niemcami mówiły o ewentualnym przyjęciu Rosjan, Białorusinów i Ukraińców, w żadnym wypadku Żydów. Te materiały odnalazł w sowieckich archiwach rosyjski historyk Kostyrczenko i opublikował je w 2001 roku w książce „Tajna polityka Stalina, władza i antysemityzm”. Uprzedzę pana pytanie i powiem od razu, że dalszej korespondencji między sojusznikami w tej sprawie nie było. Dodam, że kontynuatorem badań Kostyrczenki jest inny historyk rosyjski Paweł Poljan.