Hańba i wielka chwila demokracji [KOMENTARZ] | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 10.12.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Hańba i wielka chwila demokracji [KOMENTARZ]

USA rzuciły światło na jeden z najczarniejszych rozdziałów swojej historii. To, co po 11 września 2001 działo się z ponad 100 więźniami w tajnych więzieniach CIA, jest hańbą dla każdego państwa prawa.

Nawet, jeśli większość z przypominających średniowieczne metod przesłuchań już wcześniej była znana, o tyle teraz światowa opinia publiczna mogła sama wyrobić sobie o nich zdanie, korzystając z Internetu. Metody tortur były bardziej brutalne niż dotychczas przypuszczano i nie przyniosły w zasadzie żadnych konkretnych rezultatów. Wizerunkowe szkody były tysiąc razy większe, niż jakakolwiek korzyść w walce z terroryzmem.

Przeciwnicy tej publikacji ostrzegali: ten raport zagraża amerykańskim placówkom na całym świecie i szkodzi wizerunkowi Ameryki. Być może na krótką metę tak jest.

Na długą metę jednak ten bezlitosny wobec siebie raport wzmacnia amerykańską demokrację. Bo w jakim kraju coś takiego jest możliwe: dwoje "jastrzębi" w polityce zagranicznej, demokratyczna senator Dianne Feinstein i republikański senator John McCain rozliczają wspólnie praktyki CIA, ponieważ są one nie do pogodzenia z amerykańskimi wartościami.

I podczas, gdy szef CIA John Brennan klnie a sekretarz stanu USA John Kerry przestrzega przed zamachami, prezydent mówi: pomimo to prawda musi ujrzeć światło dzienne! Bez jawności nie ma demokracji!

Nie całkiem oczywista odwaga

To, że Barack Obama poparł publikację raportu pomimo ostrej krytyki w łonie jego własnej administracji, jest aktem nie tak wcale oczywistej odwagi. Po pierwsze ponieważ daje dżihadystom i wrogom USA na całym świecie nową amunicję. Po drugie ponieważ Obama musi zdawać sobie sprawę, że także jego wojna na drony będzie kiedy wzięta pod lupę.

Jak by ponury nie był ten temat i jak bolesna nie byłaby ta debata - samokrytyczna dyskusja w Senacie była wielką chwilą amerykańskiej demokracji. Krytycy powątpiewali czy publikacja raportu następuje we właściwym momencie. Biały Dom słusznie jednak stwierdził - dla niewygodnej prawda rzadko znajdzie się odpowiednia chwila. Dlatego lepsza jest publikacja teraz niż dalsze czekanie i zamiatanie pod dywan.

Nikt nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności

Pomimo wszystko pozostaje jednak niesmak. Chociaż tortury są zarówno według prawa międzynarodowego jak i amerykańskiego czynem karalnym, w USA najprawdopodobniej nikt nie będzie musiał odpowiadać za stosowanie brutalnych metod przesłuchań. Ówczesny minister sprawiedliwości w administracji George'a W. Busha ogłosił te praktyki za zgodne z prawem. To, że dziś większość Amerykanów uznaje je za niebezpieczną i błędną drogę, napawa otuchą i pozwala mieć nadzieję, że coś takiego już nigdy się nie powtórzy.

Martin Ganslmeier, ARD Waszyngton

tłum. Bartosz Dudek