Grecy chcą od Niemców pieniądze. Za II wojnę światową | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 10.02.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Grecy chcą od Niemców pieniądze. Za II wojnę światową

Nowy rząd Grecji chce sfinansować część wydatków budżetowych egzekwując od Niemiec wypłatę reparacji wojennych. Sprawa ta jest jednak bardzo skomplikowana - uważają prawnicy.

Griechenland Hakenkreuzfahne Akropolis 1941

Hitlerowska flaga na Akropolu (1941)

Greccy politycy mają na myśli dwie sprawy. Po pierwsze ogólne reparacje wojenne, po drugie wymuszoną przez hitlerowskie Niemcy pożyczkę na cele wojenne udzieloną III Rzeszy przez grecki bank narodowy w latach 1942-44. Chodzi tu o ówczesną sumę 476 mln marek niemieckich, co według różnych szacunków odpowiada dzisiejszej kwocie 8-11 mld euro (łącznie z odsetkami).

Niemiecki rząd: już zapłaciliśmy

Dla rządu RFN sprawa jest jasna - sprawa pożyczki wchodzi w skład reparacji wojennych, a roszczenia z tego tytułu albo zostały już zaspokojone, albo się przedawniły. W tym kontekście rządowi prawnicy przypominają porozumienie dwunastu państw zachodnich z lat 60-tych w sprawie zadośćuczynienia za szkody wyrządzone przez III Rzeszę. Na tej podstawie RFN wypłaciła Grecji 115 mln marek zachodnioniemieckich. Najpóźniej jednak sprawa reparacji została uregulowana przy okazji zawarcia traktatu "dwa plus cztery" w 1990 roku - brzmi argumentacja rządu.

Prawnicy: to nie takie proste

Porträt Alexis Tsipras

O wyegzekwowaniu reparacji wojennych od Niemiec mówił w swoim expose premier Cipras

Zdaniem Andreasa Kulicka, wykładowcy na wydziale prawa uniwersytetu w Tybindze, paradoksalnie Grekom byłoby łatwiej dochodzić roszczeń, gdyby chodziło o zwykłą pożyczkę. - Wystarczyłoby udowodnić, że chodziło o pożyczkę między dwoma suwerennymi państwami. Z drugiej strony jednak cała argumentacja opiera się na twierdzeniu, że chodzi o wymuszoną pożyczkę z czasów okupacji - tłumaczy Kulick. Ponieważ chodziło jednak de facto o grabież rezerw dewizowych banku centralnego, bardziej prawdopodobne jest, że pod względem prawnym sprawa pożyczki jest elementem szkód wojennych a tym samym reparacji.

Nie jest jednak do końca jasne czy zadośćuczynienie wypłacone w latach 60-tych to reparacje wojenne. Wątpliwości prawników budzi sam nagłówek "Umowa między RFN a Królestwem Grecji o świadczeniach na rzecz obywateli Grecji, dotkniętych narodowo-socjalistycznymi prześladowaniami". Mogłoby to sugerować, że chodziło o zaspokojenie roszczeń indywidualnych, a nie roszczeń państwowych.

Podobnie jest z argumentacją, że sprawa greckich reparacji została zamknięta wraz z traktatem "dwa plus cztery". - Grecja nie była stroną tego traktatu, dlatego państwa, które go podpisały, nie mogły zadecydować bez jej zgody, że roszczenia wobec Niemiec zostały zaspokojone - tłumaczy Andreas Kulick.

Kwestia przedawnienia

W prawie międzynarodowym nie ma zapisu o tym, kiedy przedawniają się reparacje wojenne. To pytanie, podobnie jak pozostałe, musiałby rozstrzygnąć Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze. - Koniec końców nasuwa się pytanie, czy Trybunał w Hadze będzie chciał otworzyć puszkę Pandory. Jeśli uzna się roszczenia po tak długim czasie, trzeba będzie odpowiedzieć na pytanie, gdzie są granice. Czy można żądać reparacji za wojny napoleońskie, za Wojnę Trzydziestoletnią czy za wojny średniowieczne? - zastanawia się Andreas Kulick.

Sprawa greckich roszczeń z czasów niemieckiej okupacji nie jest więc tak jednoznacznie zamknięta, jak twierdzi niemiecki rząd. Z drugiej strony nie jest pewne czy Grecja ma prawo do wysuwania tych roszczeń. Prawnicy podkreślają, że jak dotąd Grecja nie wystąpiła oficjalnie do Niemiec o wypłatę reparacji. Jeśli tak się nawet stanie, sprawa przed Trybunałem w Hadze ciągnąć się będzie latami. A grecki budżet potrzebuje pieniędzy natychmiast.

tagesschau.de / Bartosz Dudek