1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Finisz kampanii. Walka o każdy głos

W Niemczech nie ma ciszy wyborczej. Politycy walczą do końca o każdy głos. I słusznie, bo nastroje nie są najlepsze.

Deutschland Symbobild Populismus (picture alliance/NurPhoto/M. Heine)

Wymowny gest członka AfD, który dał "czerwoną kartkę" polityce azylowej kanclerz Merkel

W przeddzień jutrzejszych (24.09.2017) wyborów parlamentarnych w Niemczech prezes Federalnej Centrali Kształcenia Politycznego Thomas Krueger wypowiedział się z troską o podgrzanych nastrojach zwłaszcza we wschodniej części kraju. "Gniew i nienawiść, które można zauważyć w tych dniach na ulicy niepokoją mnie w najwyższym stopniu" - oświadczył w wywiadzie dla "Berliner Zeitung". Doświadczenie uczy, że taka postawa części elektoratu jest "przejawem jego rozczarowania polityką, upokorzenia i poczucia bezsilności" - dodał.

Rozczarowani i niezadowoleni

Thomas Krüger (picture-alliance/dpa)

Thomas Krueger: gniew i nienawiść niepokoją mnie

Urodzony w b. NRD Krueger, który był działaczem wschodnioniemieckiej opozycji, uważa, że wielu mieszkańców landów wschodnich do dziś nie poradziło sobie ze skutkami transformacji ustrojowej i zjednoczenia Niemiec. Sposób, w jaki je przeprowadzono i zaszłe następnie zmiany przyczyniły się do "powstania rozdźwięków i rys w społeczeństwie, które w b. NRD było wychowywane w duchu jedności moralno-politycznej". Wielu ludziom "do dziś brakuje tamtego zespolenia, które - choć sztuczne - nie zostało zastąpione innym, lepszym i głębszym".

Samo zjednoczenie należy uznać za sukces, ale "demonstranci z lat 1989/90 nierzadko mają poczucie, że zostali w jakiś spoób wykorzystani, by nie powiedzieć oszukani, co wywołuje u nich poczucie niedosytu przechodzące w niezadowolenie i obawy o przyszłość, a w skrajnym przypadku złość i nienawiść wobec czołowych polityków" - stwierdził Krueger.

Nawiązując do sukcesów eurosceptycznej i populistycznej Alternatwy dla Niemiec (AfD) Krueger oświadczył: "Możemy tylko mieć nadzieję, że w dniu wyborów nie przeżyjemy dużej i bardzo niemiłej niespodzianki". 

AfD nie zagraża naszej demokracji

Szef instytutu badań opinii społecznej Forsa, Manfred Guellner, przewiduje, że AfD po wejściu do Bundestagu szybko się podzieli i pogrąży w walkach frakcyjnych. W wywiadzie dla "Neue Osnabruecker Zeitung" Guellner powiedział, że "AfD ulegnie samorozkładowi, bo jest to typowe dla wszystkich prawicowych ugrupowań o sekciarskim charakterze. Już w tej chwili widać po zachowaniu posłów AfD do parlamentów krajowych, że nie zajmują się oni zwykłą, codzienną pracą w charakterze deputowanego, tylko toczą walki frakcyjne o kierunek polityki partii".

Guellner jest przekonany, że przewidywany sukces wyborczy AfD nie stanowi zagrożenia dla niemieckiego modelu demokracji. To, że AfD wejdzie po raz pierwszy do Bundestagu "stanowi niemiłą niespodziankę, ale nie jest żadną katastrofą, ponieważ niemieckie społeczeństwo jest z gruntu głęboko demokratyczne". Przypomina, że w latach 60. ubiegłego stulecia prawicowa NPD miała swych przedstawicieli w 10 landtagach, ale później szybko stała się ugrupowaniem pozbawionym jakiegokolwiek politycznego znaczenia.

Rekordowe zainteresowanie Wahl-O-Mat'em

W 2002 roku Federalna Centrala Kształcenia Politycznego uruchomiła specjalną stronę internetową poświęconą w całości wyborom do Bundestagu. W istocie rzeczy chodzi tu o rodzaj quizu politycznego, złożonego w tym roku z 38 pytań, dotyczących różnych zagadnień życia politycznego, gospodarczego i kulturalnego. Po wejściu na stronę Wahl-O-Mat.de internauta może na nie odpowiedzieć i szybko sprawdzić, w jakim stopniu jego poglądy odpowiadają programom wyborczym różnych partii. Jest to forma zabawy, ale traktowanej poważnie i dotyczącej ważnej sprawy, jaką jest świadome uczestniczenie w wyborach powszechnych.

Do piątku 22 września stronę Wahl-O-Mat odwiedziło 13,3 mln osób. Ta ciekawa inicjatywa nakierowana jest przede wszystkim na młodych wyborców, którym ma dopomóc w uzmysłowieniu ich postawy politycznej, dokonania wyboru partii odpowiadającej najbardziej ich poglądom i skłonić ich do wzięcia udziału w głosowaniu.

Ostra walka o każdy głos do ostatniej chwili

W Niemczech nie ma ciszy wyborczej. Partie walczą o każdy głos do samego końca, starając się przekonać niezdecydowanych, żeby udali się do urn i postawili krzyżyk przy nazwie ich ugrupowania. Co prawda końcowe wiece wyborcze już się odbyły, albo - jak w przypadku Zielonych - trwają w formie pikniku do wieczora w sobotę 23 września, ale liderzy partyjni nadal krążą po kraju i agitują do końca.

Angela Merkel bierze dziś (23.09.2017) udział w spotkaniu z wyborcami w swym macierzystym okręgu w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Kandydat SPD na kanclerza Martin Schulz agituje w Akwizgranie. Szef liberałów Christian Lindner zdecydował się zakończyć kampanię wyborczą w Duesseldorfie. Kandydat na kanclerza z ramienia Lewicy Dietmar Bartsch przebywa w Rostocku, a dwójka kandydatów Zielonych Kathrin Goering-Eckardt i Cem Özdemir zaliczają 42-godzinny maraton, objeżdżając w ekspresowym tempie wszystkie 16 krajów związkowych. Sondaże przewidują zwycięstwo kanclerz Merkel i chadeków, ale różne niespodzianki zawsze są możliwe.

DW, afp, dpa, epd / Andrzej Pawlak