FAZ: Wiosna w stosunkach polsko-niemieckich | Echa polskie | DW | 21.06.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

FAZ: Wiosna w stosunkach polsko-niemieckich

Obok inscenizowanych konfliktów w stosunkach Warszawa-Berlin pojawiła się ostatnio łagodna retoryka. „Łagodna retoryka Dudy jest wyrazem trendu w polityce wobec Niemiec i polityce europejskiej" -– pisze FAZ

„Coś się dzieje między Niemcami a Polską” – zauważa warszawski korespondent „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ), mając na myśli niedawne przemówienia prezydenta Dudy w Berlinie i Warszawie na temat zasadniczych kwestii w stosunkach polsko-niemieckich, wizytę prezydenta Joachima Gaucka w Polsce i planowaną na środę 22 czerwca wizytę premier Szydło w Berlinie. „I już po wystąpieniach Dudy jedno jest jasne” – stwierdza FAZ – to, co PiS obecnie mówi, jest „zaskakująco przyjazne”, bo przecież do standardowych występów tej partii należało „przedstawianie się w roli pogromcy niemieckiego drapieżnika”.

„Prawdziwą sensacją” jest jednak to, czego politycy PiS nie mówią – zaznacza Konrad Schuller. Duda mówił na przykład tak, jakby partia Kaczyńskiego nigdy nie oskarżała Berlina o „robienie z ‘kata' ‘ofiary'”, a z Europy „niemiecko-rosyjskiego kondominium” – pisze dziennik. Zamiast tego Duda nazwał polsko-niemieckie partnerstwo „fundamentem UE”, podziękował Niemcom za pomoc w „chudych latach” przed zmianą systemu i powtórzył słynne zdanie polskich biskupów „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Inaczej niż szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski w kwietniu br. Duda nie żądał, by przyznać Polakom w Niemczech status mniejszości narodowej, nie wspomniał o niemieckich reparacjach wojennych czy gazociągu Nord Stream 2 – dla wielu Polaków „symbolu spisku niemiecko-rosyjskiego” – wyjaśnia FAZ.

Konflikty i łagodność

„Łagodna retoryka Dudy jest wyrazem trendu w polityce wobec Niemiec i polityce europejskiej, która obok starej linii inscenizowanych konfliktów zagościła ostatnio w Warszawie” – pisze FAZ. I dodaje, że obecny rząd jest w wielu kwestiach „zaskakująco pragmatycznym partnerem Niemiec i Europy”.

Z niemieckiej perspektywy współpraca ta funkcjonuje w wielu dziedzinach „zaskakująco dobrze” – pisze Konrad Schuller, podając jako przykład wymianę młodzieży i gospodarkę.

Zauważa, że nawet w najbardziej kontrowersyjnych tematach, jakich jak blokada Trybunału Konstytucyjnego i ustawa medialna, widoczna jest kooperacja. Ogłoszona jesienią ubiegłego roku przez Waszczykowskiego linia stawiania w UE na Wielką Brytanię i Grupę Wyszehradzką, nie jest już aktualna. „Niemcy są pierwszym partnerem” – cytuje FAZ doradcę Dudy.

Od migracji po gaz

Frankfurcki dziennik dopatruje się powodów owej „wiosny” w stosunkach polsko-niemieckich po pierwsze w polityce migracyjnej. Centralny spór stracił na znaczeniu odkąd mniej uchodźców trafia do Europy i Polska nie jest jedynym krajem, który broni się przed ich przyjęciem.

Po drugie w Warszawie zrozumiano, że Berlin nie robi z Moskwą jakiś tajemniczych interesów, tylko broni w NATO nowej polityki zwiększonej gotowości obronnej.

Trzecim powodem jest zmiana odnośnie polityki energetycznej. Początkowo Warszawa „nie bez powodu” obawiała się, że Nord Stream 2 narazi Polskę na ryzyko szantażu ze strony Rosji. W międzyczasie dzięki nowemu gazoportowi w Szczecinie Polska uniezależniła się "na wypadek wojny gazowej”.

Fujarka i wojenna trąbka

Jarosław Kaczyński nie porzucił jednak „starej retoryki konfliktu” – zauważa FAZ. Jeszcze niedawno szef PiS mówił o niemieckich inwestycjach w Polsce jako „próbie degradacji kraju do rezerwuaru taniej siły roboczej”, nazwał "Bundestag dyktaturą” i domagał się „repolonizacji mediów". A zatem – jak pisze FAZ – z Warszawy dochodzą odgłosy zarówno „łagodnej fujarki”, jak i „wojennej trąbki sygnałowej". „Oba instrumenty są słyszalne równocześnie”. A może po prostu chodzi o to, by zaoferować europejskim partnerom i elektoratowi w kraju to, co chcą usłyszeć? – zastanawia się FAZ. „Niektórzy w Warszawie uważają jednak, że ów dwugłos w obozie PiS nie jest efektem zimnej kalkulacji, tylko strategicznej niepewności co do przyszłości Europy” – konstatuje dziennik. I zauważa, że w partii Kaczyńskiego istnieją grupy, które w potencjalnym rozłamie UE doszukają się argumentu dla jeszcze bardziej zdecydowanej przebudowy państwa.

oprac. Katarzyna Domagała