FAZ: Nauki historyczne jako arena walki politycznej | Echa polskie | DW | 25.02.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

FAZ: Nauki historyczne jako arena walki politycznej

"W Polsce nauki historyczne stają się areną walki politycznej. Niektórzy naukowcy stawiani są już pod pręgierzem" – pisze w czwartek (25.02.16) dziennik Frankfurter Allgemeine Zeitung.

Protest in Warschau gegen die ZDF Fernsehsendung Unsere Mütter, unsere Väter

Protest przeciwko serialowi telewizji ZDF "Nasze matki, nasi ojcowie" w Warszawie

W Polsce nauki historyczne stają się areną walki politycznej – narodowi konserwatyści domagają się patriotycznego zwrotu, Ostrzegają przed niemiecką propagandą. Niektórzy naukowcy stawiani są już pod pręgierzem – pisze w czwartek 25 lutego dziennik Frankfurter Allgemeine Zeitung.

Autor artykułu informuje na wstępie niemieckich czytelników o planach odebrania wysokiego odznaczenia państwowego historykowi i publicyście Janowi Tomaszowi Grossowi. Niemiecki dziennik przypomina w tym kontekście, że w jednym z artykułów na łamach niemieckiej prasy Gross tłumaczył negatywne nastawienie Polaków do uchodźców "niedostatecznym przepracowaniem ich współwiny za Holokaust".

Frankfurter Allgemeine Zeitung referuje główne tezy artykułu historyka Bogdana Musiała, który ukazał się niedawno w tygodniku "wSieci". Musiał pisze w nim między innymi o "triumfie niemieckiej propagandy" historycznej, która jakoby relatywizuje niemieckie zbrodnie z lat 1939 – 1945, a co więcej Musiał zarzuca Niemcom "częściowo polonizację" tych zbrodni, czego dowodem mają być określenia typu "polskie obozy koncentracyjne. Jakie postacie kryją się w Niemczech za rzeczoną niemiecką propagandową historyczną tego Musiał nie ujawnia. Zamiast tego atakuje częściowo we własnej osobie pięciu polskich historyków znanych w polsko – niemieckich kołach naukowych". Musiał obarcza ich odpowiedzialnością za to, że "niemiecka propaganda historyczna" święci swoje wielkie triumfy w Polsce – pisze Frankfurter Allgemeine Zeitung.

Niemiecki dziennik zwraca uwagę na to, że po wygranych przez PiS wyborach wiele mówi się o tym, że potrzebna jest nowa, aktywna polityka historyczna. Frankfurter Allgemeine Zeitung przypomina wystąpienie prezydenta Andrzeja Dudy, który w listopadzie 2015, w obecności naukowców i dyrektorów muzeów oraz placówek kulturalnych podał przykład serialu telewizji ZDF "Nasze matki, nasi ojcowie", jako udanego, choć niepochlebnego dla Polski, owocu niemieckiej polityki historycznej. Zdaniem prezydenta ta produkcja pokazuje, ile pieniędzy silne państwo może wydać, żeby w możliwie korzystnym świetle przedstawić swoją własną historię. "Brzmi to tak, jakby polski prezydent wierzył w to, że scenariusz filmu »Nasze matki, nasi ojcowie« powstał na zamówienie i według instrukcji niemieckiego rządu" – komentuje FAZ. Niemiecka gazeta napomyka też, że w czasie wspomnianego spotkania z prezydentem Dudą, jeden z senatorów PiS powiedział, że w polityce historycznej nie może być demokracji, a państwo musi przeforsować korzystną dla siebie interpretację. "Nie można oczekiwać tego, że nowoczesna, znakomicie osieciowiona w świecie, prowadząca chętnie spory polska elita historyków pozwoli bez słowa protestu sprowadzić się do roli wykonawców takiej państwowej polityki historycznej" - stwierdza FAZ.

Nawiązując ponownie do artykułu Bogdana Musiała FAZ konstatuje, że oczernia on jego kolegów po fachu, dodając, że tekst ten "jest znakomicie skomponowany i wpisuje się mistrzowsko w aktualną polityczną i historyczno-polityczną debatę". Niemiecki dziennik zwraca uwagę na to, że niemieckie Zrzeszenie Historyków na początku 2014 roku zdecydowanie potępiło używanie takich pojęć jak "polskie obozy koncentracyjne", po ponieważ "tego typu twory wywołują niewłaściwe wyobrażenia o odpowiedzialności za nazistowskie zbrodnie". "Musiał, który studiował i doktoryzował się w Niemczech, powinien o tym wiedzieć" - konstatuje dziennik.

Niemiecki dziennik wspomina także o liście dwustu polskich i zagranicznych historyków, którzy wyrazili solidarność z przedstawionymi w negatywnym kontekście przez Musiała naukowcami.

"Bogdan Musiał interpretuje obecną debatę na temat nowej polityki historycznej jako szansę dla własnej kariery i swoje denuncjacje zwieńcza rodzajem podania o pracę. Jego szanse na sukces zależą od tego, czy polski rząd realizując swoje cele historyczno–polityczne postawi na presję wobec naukowców czy raczej na finansowanie filmów" – kończy swój artykuł we Frankfurter Allgemeine Zeitung Stephan Stach.


opr. Bartosz Dudek