FAZ: Kuriozalne interpretacje Paktu Ribbentrop-Mołotow | Echa polskie | DW | 05.04.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

FAZ: Kuriozalne interpretacje Paktu Ribbentrop-Mołotow

O kuriozalnych interpretacjach paktu Ribbentrop-Mołotow pisze FAZ omawiając książkę „Istniał pakt Stalin-Hitler?”, dokumentację berlińskiej konferencji sprzed dwóch lat.

Galerie Hitler-Stalin-Pakt

Mówiąc najkrócej, winę za to, że Związek Sowiecki poszedł na układ z Hitlerem, ponoszą inni: „Francja, Wielka Brytania i Polska nie miały dać ZSRR żadnej innej szansy ochrony przed wojną. Polska była przy tym poplecznikiem Hitlera (...)” – reasumuje FAZ te, jak pisze „kuriozalne interpretacje niemiecko-sowieckiego paktu o nieagresji z sierpnia 1939”.

Konferencja, której dokumentacja zawarta została w książce omawianej przez „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, odbyła się w 2014 roku na Wolnym Uniwersytecie Berlina, finansowały ją m.in. Federalna Centrala Kształcenia Politycznego i Stowarzyszenie Ofiar Prześladowanych przez Reżim Nazistowski (VVN-BdA), patronat piastował nad nią zmarły w 2015 roku Władysław Bartoszewski.

Obradujący w Berlinie historycy z całej Europy mieli na celu nie tylko analizę okoliczności, jakie doprowadziły do podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow – dyplomatyczne przepychanki, taktyki zwodzenia, nieufność; ale też „nazwanie po imieniu standardowych kłamstw na temat tego paktu i jego skutków” – cytuje jednego z uczestników konferencji FAZ. Głównym argumentem, jakim posługują się autorzy niektórych zawartych w omawianej publikacji artykułów, jest podjęta rzekomo przez Stalina próba zyskania na czasie i działania w obronie własnej. „Słabe uzasadnienie, jeżeli się uświadomi, że jeszcze w 1941 roku Stalin ignorował wszystkie ostrzeżenia przed niemieckim atakiem i do końca ufał Hiterowi” – konstatuje frankfurcki dziennik.

Polska ‘poplecznikiem Hitlera'

„Główną winą za to, że Związek Sowiecki poszedł na układ z Hitlerem, obarczani są inni: Francja, Wielka Brytania i Polska nie miały dać ZSRR żadnej innej szansy ochrony przed wojną” – czytamy dalej – „Polska była przy tym ‘poplecznikiem Hitlera’, bo w 1934 roku zawarła z Rzeszą Niemiecką deklarację o niestosowaniu przemocy, wsparła aneksję Austrii i Czechosłowacji, zapewniając sobie przy podziale sąsiedniego kraju swój kawałek i w końcu odmawiając w 1939 zawarcia ze Związkiem Sowieckim umowy o wzajemnej pomocy. Przywódcy Francji i Wielkiej Brytanii zostają uznani za właściwych braci bliźniaków Hitlera, podczas gdy w artykule włoskiego marksisty Domenico Losurdo Stalin zostaje postawiony na równi z Lincolnem”.

Akt sowieckiej samoobrony

Jak zauważa FAZ, celem argumentacji Losurdo czy innych historyków, wśród nich Kanadyjczyka Michaela Jabara Carleya i Niemca Wernera Röhra, jest przedstawienie Związku Sowieckiego jako ofiary zachodnich mocarstw. Stalin jest wielkiem strategiem albo ofiarą, zależnie od punktu widzenia, bo podejmował „obronę ofensywną”, ponieważ liczył się z napaścią Hitlera albo się z nią nie liczył, zawsze jednak pozostaje nietykalny. Przy tym, jak wskazuje FAZ, „intencją wydawcy nie było wybielanie ani osobowości ani reżimu Stalina”.

W równie kuriozalny sposób wyjaśniany jest przez niektórych autorów publikacji paradoks, że: „Związek Sowiecki chciał się chronić przed wojną, a ze swojej strony rozpoczął wojnę przeciwko wschodniej Polsce, Finlandii i krajom bałtyckim, co nazywane jest ‘defensywnymi środkami państwa skazanego na samego siebie’. Przyznaje się wprawdzie, że było to naruszenie prawa międzynarodowego. Wydawca argumentuje jednak, że wobec jego ‘stosowności’, było ono dopuszczalne. Owe ‘defensywne kroki’ bowiem doprowadziły ZSRR do siły militarnej, która pomogła jej w osiągnięciu ‘najważniejszego, co było do zrobienia w XX wieku (...), zwycięstwa nad niemieckim faszyzmem’. Poza tym celem sowieckiej okupacji Polski w 1939 roku był jej ratunek” – pisze FAZ za autorami publikacji dodając, że „stwierdzenie to związane jest z cynicznie brzmiącym pytaniem, czy ofiary Stalina wolałyby być ofiarami Hitlera”.

Groteskowo brzmi też uzasadnienie, iż Związek Sowiecki musiał zająć sąsiednie państwa, by „nabrać oddechu”, albo też, jak argumentuje niemiecki historyk Röhr: „Sowiecki rząd nie mógł pozostać obojętny wobec faktu, że spokrewniona bezbronna ukraińska lub białoruska ludność została zdana na pastwę losu”. „Dlaczego sowiecki rząd mordował i terroryzował ludność, którą rzekomo chronił, nie zostaje wyjaśnione” – komentuje "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Wydawca omawianej publikacji uprzedza, że niektóre wyrażone w niej myśli mogą nie spotkać się z ogólną aprobatą. „Nic dodać, nic ująć” – zauważa FAZ.

opr. Elżbieta Stasik

„Gab es einen Stalin-Hitler-Pakt? Charakter, Bedeutung und Deutung des deutsch-sowjetischen Nichtangriffsvertrages vom 23. August 1939“. Peter Lang Edition, Frankfurt am Main 2015. 329 S., 59,95 €.