Ernest Wilimowski: geniusz piłki o trzech tożsamościach | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 30.06.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Ernest Wilimowski: geniusz piłki o trzech tożsamościach

Ernest Wilimowski najpierw grał z orłem, a potem ze swastyką na piersi. Pochodzący z Górnego Śląska geniusz futbolu przez wielu Polaków został uznany za zdrajcę. Dziś miałby 100 lat.

Ernst Wilimowski Fussballspieler

Ernest Wilimowski, zdjęcie z 1937 roku

„Ryszok” – chudy rudzielec z charakterystycznymi odstającymi uszami, przyszedł na świat 23 czerwca 1916 w Katowicach jako Ernest Otton Pradella. Wilimowski to nazwisko ojczyma. Matka wychowywała chłopaka w duchu niemieckim. W wieku 9 lat zapisała go do 1. FC Kattowitz. W 1922 roku Katowice stały się częścią Polski, a 1. FC Kattowitz – drużyną niemieckiej mniejszości. Zatem Ezi – choć Niemiec - zaczął kopać piłkę jako polski obywatel.

Polak „z krwi i kości

13-letni chłopak pod wpływem ojczyma – polskiego patrioty, zapisuje się do najlepszego polskiego gimnazjum w Katowicach, a za radą działaczy zamienia niemiecki 1. FC Kattowitz na Ruch Wielkie Hajduki – klub zakładany przez powstańców i działaczy plebiscytowych, który na Śląsku był symbolem polskości. „Ryszoka” kupiono za 1000 złotych – równowartość dziesięciu pensji listonosza.

Teraz śląski Niemiec Ezi staje się Polakiem. Żeby nie zrażać fanów swoim niemieckim pochodzeniem, składa oświadczenie na piśmie, że jest Polakiem „z krwi i kości”, co triumfalnie ogłasza prasa.

Ruch staje się w tym czasie piłkarską potęgą, z Ezim czterokrotnie zdobywa mistrzostwo Polski.

W polskich barwach narodowych

W 1935 roku Ezi trafia do polskiej reprezentacji. Na mundialu we Francji w 1938 roku strzela Brazylijczykom 4 gole – wyczyn, który obok remisu na Wembley w 1973 roku i występów Polaków na MŚ w RFN rok później, należy do największych wyczynów polskiego futbolu.

W sumie zagrał w polskiej kadrze 22 razy, strzelając 21 bramek.

W 1938 roku polsko-śląsko-niemiecki zawodnik grający z białym orzełkiem na piersi trafia na okładkę niemieckiego „Kickera”, którego redaktor Werner Schilling powie po latach, że Ezi to „geniusz, Pele i Best w jednej osobie”.

Podziwiany za niezrównany drybling, żartował, że kopanie piłki ułatwia mu fakt, że u prawej nogi ma sześć palców.

Ze swastyką na boisku

Deutsch-polnischer Fußball-Spieler Ernst Otto Willimowski

Ernest Wilimowski: "Nigdy nie interesowałem się polityką"

Po wybuchu wojny, „Polak z krwi i kości” Ernest Wilimowski, pomimo powołania, nie idzie do polskiego wojska. Podpisuje Volkslistę, a już w lutym 1940 roku gra w policyjnym klubie w Chemnitz, jednym z najlepszych klubów Saksonii. Policyjny klub ma go uratować przed powołaniem do Wehrmachtu.

Publicysta Thomas Urban, znawca futbolu i relacji polsko-niemieckich, przytacza wypowiedź Wilimowskiego z rozmowy z Andrzejem Gowarzewskim, twórcą Encyklopedii piłkarskiej Fuji: "Nigdy nie interesowałem się polityką, o Hitlerze wiedziałem tyle co inni, a gdy wychodziłem na boisko, to po prostu chciałem grać. Nieważne z kim, przeciwko komu, byle dobrze, byle wygrać".

Ze swastyką na piersi Ezi zawitał do swojego śląskiego „heimatu” w 1941 i 1942 roku. Na trybunach wiwatowały dziesiątki tysięcy fanów. W niemieckiej kadrze w latach 1941-42 strzelił 13 goli w 8 występach. To chyba jedyny piłkarz na świecie, który zdobywał więcej bramek niż miał szans – mawiał Fritz Walter, piłkarz, mistrz świata z 1954 roku.

O motywach wejścia przez niego do kadry III Rzeszy córka Wilimowskiego Sylvia Haarke mówiła tak: „Dostał korzystną ofertę finansową i nie chciał umierać na wojnie”.

Nie tylko piłka

Ezi lubił żartować, opowiadać anegdoty, stroić figle kolegom. „Wilimowski był idealny do showbiznesu” – wspominał niemiecki historyk sportu Dithelm Blacking.

Był postacią barwną, kobieciarzem nie stroniącym od alkoholu. Przez jednych uwielbiany, przez drugich uznawany za aroganta. Legendą obrósł jego „szatański” śmiech, jakim szydził z bramkarza, który nie obronił jego piłki.

Grał w szachy, w tenisa stołowego i świetnie jeździł na nartach. Dzięki tej ostatniej pasji spotkał przyszłego papieża Karola Wojtyłę, jeszcze przed wojną w Nowym Targu. Razem jeździli do Beskidu Zachodniego, razem byli na pasterce w Nowym Targu. Ezi był katolikiem, podkreślał swoje przywiązanie do religii.

„Renegat i zdrajca”

PRL-owska propaganda uznała go za renegata, zdrajcę i kolaboranta, przypominając, że gdy kraj zmagał się z terrorem, on święcił swoje triumfy w koszulce ze swastyką.

Gdy podczas MŚ w Niemczech w 1974 roku chciał odwiedzić mundialową kwaterę Polaków, ci odmówili spotkania ze „zdrajcą”.

W 1995 roku został zaproszony na obchody 75-lecia Ruchu Chorzów, ale w ostatniej chwili zrezygnował z przyjazdu z powodu ostrych ataków w mediach.

Grał w piłkę do 1959 roku, kończąc karierę zawodnika w wieku czterdziestu dwóch lat. Potem zajął się trenowaniem lokalnych drużyn, został urzędnikiem. Zmarł w Karlsruhe w 1997 roku, w wieku 81 lat.

UEFA EURO 2012 - Deutschland Training

Dziś pochodzący z Górnego Śląska piłkarze nie mają takich dylematów jak Wilimowski

Ezi – Europejczyk

Dziś Ezi, genialny piłkarz i człowiek o trzech tożsamościach, byłby zapewne milionerem i gwiazdą mediów. Nigdy nie stanąłby przed dramatycznymi wyborami, jakich musiał dokonywać w swojej epoce. Zdrajca czy bohater – na to pytanie nie ma odpowiedzi. Może był jednym i drugim.

Po dziś dzień inspiruje twórców. Kilka lat temu powstał projekt nakręcenia filmu fabularnego „Ezi” w reżyserii Jarosława Marszewskiego. Teraz ukazał się polski pierwodruk książki wybitnego chorwackiego pisarza Miljenko Jergovića „Ezi”, w której piłkarz jest postacią podziwianą przez głównych bohaterów. „Zjednoczona Europa, jeśli komukolwiek na niej w ogóle zależy, składa się z ludzi o wielorakich tożsamościach” – uważa Jergović, który napisał tę książkę, bo uznał, że „o takich ludziach trzeba mówić i próbować ich zrozumieć”.

Monika Sieradzka