Dolna Saksonia. Szkoły chcą wprowadzić nauczanie arabskiego i perskiego | Społeczeństwo | DW | 07.04.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Dolna Saksonia. Szkoły chcą wprowadzić nauczanie arabskiego i perskiego

Rząd w Dolnej Saksonii chce lepiej integrować dzieci uchodźców przez nauczanie w szkołach ich ojczystych języków.

Szkoły średnie w Dolnej Saksonii chcą w przyszłości wprowadzić języki takie jak arabski, turecki, perski i polski do programu nauczania.

Wniosek w tej sprawie złożyły kluby SPD i Zielonych landtagu w Hanowerze. Koalicja rządząca w Dolnej Saksonii ma nadzieję, że będzie to wsparciem dla uczniów, dla których język niemiecki jest językiem obcym. CDU i FDP obawiają się, że będzie to przeszkodą w integracji imigrantów. Związek Filologów ma wątpliwości, czy uda się znaleźć odpowiednich nauczycieli. 

Który język ważniejszy?

Koncepcja przedstawiona przez partię SPD i Zielonych przewiduje wspieranie wielojęzyczności uczniów tak dalece, że oceny z ich języków ojczystych będą uwzględniane na świadectwach. W długiej perspektywie myśli się o wprowadzeniu języka arabskiego i tureckiego na maturze.

– Rozwijanie pierwszego języka dziecka jest niesłychanie ważne dla przyswojenia dalszych języków, w tym także niemieckiego, niezbędnego do integracji – powiedziała posłanka SPD Karin Logemann. Dobra znajomość języka ojczystego jest warunkiem dalszych sukcesów w szkole, a nie żadną przeszkodą, jak często się twierdzi. Poseł Zielonych Heiner Scholing podkreślił, że dzieciom nie wystarcza nauka języka kraju pochodzenia tylko w rodzinie, a potem może w niewielkim stopniu w szkole – zastrzegał.

Spanien Schulklasse in Burgos (Getty Images/AFP/C. Manso)

Wielojęzyczne boiska szkolne?

Inaczej postrzega to Clemens Lammerskitten z CDU: – Żeby dzieci tu się zadomowiły, najpierw muszą nauczyć się niemieckiego – twierdzi chadecki polityk. Jego partia nie chce, żeby na boisku szkolnym mówiono równolegle kilkoma językami.

Bjoern Foersterling, ekspert FDP ds. kształcenia stwierdził, że jest co prawda słuszne, aby społeczeństwo wykorzystywało kompetencje wnoszone przez dzieci, mimo tego rząd krajowy powinien najpierw zadbać o integrację dzieci w szkołach.

Skąd brać nauczycieli? 

Minister oświaty Dolnej Saksonii Frauke Heiligenstadt (SPD) wskazała na fakt, że w Dolnej Saksonii już w kilku szkołach w planach nauczania jest język turecki. Na przykład w szkole IGS Linden w Hanowerze turecki jest jednym z języków, który można wybrać od szóstej klasy. Doświadczenia z językiem tureckim pokazały, że trudno jest znaleźć kompetentnych nauczycieli. Turecki jako przedmiot szkolny nie jest wykładany na żadnym kierunku pedagogicznym wyższych uczelni – podkreśliła socjaldemokratka.

Problem braku nauczycieli dostrzega także Horst Audritz, przewodniczący dolnosaksońskiego Związku Filologów.

– Trzeba będzie brać ludzi bez wykształcenia pedagogicznego – podkreślił. Poza tym, jego zdaniem, poszerzenie planu nauczania o dodatkowe języki obce wprowadza zamęt. – Nasuwa się kwestia, czego jeszcze mamy uczyć – powiedział. Także Audritz jest zdania, że wspieranie wielojęzyczności utrudnia dzieciom przyswojenie języka niemieckiego. 

Związek zawodowy sektora edukacyjnego GEW ocenia plany rządu krajowego pozytywnie. Jak stwierdzono, nareszcie uznaje się ojczyste języki uczniów i docenia je jako przedmioty liczące się na świadectwach – powiedział przewodniczący krajowego oddziału GEW Eberhardt Brandt. – To poprawia szanse kształcenia i jest wzbogaceniem dla społeczeństwa.

W innych krajach związkowych RFN poszerzony program nauki języków obcych w szkołach jest już na porządku dziennym. Na przykład w Hamburgu uczniowie w zależności od szkoły, obok najpopularniejszych języków obcych, uczą się także polskiego, rosyjskiego, tureckiego czy chińskiego. Te języki uznane są także za przedmioty maturalne. W Nadrenii Północnej-Westfalii język turecki nauczany jest w gimnazjach.

DPA/ Małgorzata Matzke