1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

DLF: Niemcy nie chcą pamiętać o Sobiborze

Polska planuje wybudowanie muzeum i miejsca pamięci na terenie byłego hitlerowskiego obozu zagłady w Sobiborze. Niemcy nie zamierzają jednak wesprzeć finansowo tej inwestycji – informuje Deutschlandfunk (DLF).

Polen Vernichtungslager Sobibor (Getty Images/AFP/J. Skarzynski)

Skromne miejsce pamięci na terenie byłego hitlerowskiego obozu zagłady w Sobiborze

Rozgłośnia DLF przypomina, że dokonane w tym miejscu przez nazistów zbrodnie są częścią „Akcji Reinhardt”. Pod koniec wojny hitlerowcy zdemontowali obóz i zatarli po nim ślady jeszcze przed wkroczeniem Armii Czerwonej. Dopiero w latach 60. ubiegłego stulecia powstało w tym miejscu niewielkie miejsce pamięci – pisze Martin Sander w portalu internetowym rozgłośni i dodaje, że Polska już od lat planuje z międzynarodowymi związkami ofiar wybudowanie dużego muzeum i miejsca pamięci, w którym uwzględni się nowe archeologiczne znaleziska. Budowa nowego muzeum i miejsca pamięci w Sobiborze ma kosztować kilka milionów euro.

A tych brakuje. „Międzynarodowa uwaga jest tutaj nieco mniejsza niż na przykład w Auschwitz, światowym symbolu Holokaustu” – pisze DLF. Przy czym naziści wymordowali w Sobiborze, Treblince i Bełżcu na wschodzie Polski prawie dwa miliony Żydów i ok. 50 tys. Romów. Ofiary pochodziły w większości z Polski, ale nie tylko. „To więcej pomordowanych niż w Auschwitz” – dodaje autor artykułu.

W zamierzeniu nazistów dokonane tam zbrodnie miały być „perfekcyjne, dlatego SS przed końcem wojny zdemontowała obóz i zalesiła jego teren. „Fakt ten stanowi politykę pamięci Republiki Federalnej Niemiec do dzisiaj“ – pisze DLF. „Ponieważ «Akcja Reinhardt» jest w cieniu Auschwitz, panuje przekonanie, że nie trzeba się angażować, przede wszystkim finansowo“ – zauważa DLF.

Potwierdza to opinia niemieckiego historyka Stephana Lehnstaedta, autora książki o „Akcji Reinhardt”. Akcję nazywa on „istotą Holokaustu“, chętnie pomijaną przez niemieckich polityków, kiedy związki ofiar lub polskie placówki pytają o finansowe wsparcie.

W 2013 ówczesna sekretarz stanu Cornelia Pieper poinformowała, iż według jej informacji przygotowuje się projekty w Sobiborze z innymi partnerami, czyli krajami, których obywatele byli tam więzieni. „Niemców wśród nich nie było” – miała powiedzieć Pieper. To „niedorzeczne” i „błędne” – pisze Martin Sander. Podkreśla, że zarówno w Sobiborze, jak i w innych obozach, w których prowadzona była „Akcja Reinhardt” były też ofiary z Niemiec.

Polski rząd potwierdził niedawno zainteresowanie niemieckim wsparciem finansowym, ale wnioski o to nie miały do tej pory powodzenia w Bundestagu. DLF cytuje przy tym opinię Lehnstaedta, którego taka postawa nie dziwi. Historyk tłumaczy, że Niemcy są bardzo zadowoleni i „dumni” ze swego rozrachunku z przeszłością. „Jeśli jednak dokładniej się temu przyjrzeć, to stwierdzimy, że wiele tutaj jest fasadą” – powiedział niemiecki historyk. Jedynym niemieckim wkładem finansowym w Sobiborze będzie wsparcie sumą 50 tys. euro naukowej konferencji poświęconej „Akcji Reinhardt”. „W porównaniu z milionami potrzebnymi na budowę i utrzymanie miejsca pamięci to zaledwie kropla w morzu potrzeb” – kończy DLF.

oprac. Katarzyna Domagała