1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Dlaczego Francja jest taka oporna reformom

Próby liberalizacji rynku pracy dotychczas kończyły się strajkami. Ale właśnie takimi reformami prezydent Emmanuel Macron chce walczyć z bezrobociem. Radykalne zw. zawodowe już wezwały do protestów.

Francuzi lubią swojego premiera – ma po kilku tygodniach od przejęcia obowiązków wysokie poparcie w społeczeżstwie. Zaraz po odebraniu nominacji od prezydenta, natychmiast zapowiedział, że „wyrusza na bitwę o miejsca pracy” – jak to wyraził.

Paryż ma wysoki deficyt budżetowy i nie chce jeszcze bardziej przekraczać kryteriów z Maastricht. Tymczasem fundusze ubezpieczeń społecznych są wysoko zadłużone. Przy rosnącym bezrobociu, które obecnie dotyka trzy miliony osób. Coraz mniej osób płaci składki, deficyt więc rośnie z dnia na dzień.

Jednak premier ma swój plan: Pracownicy służb publicznych mają później przechodzić na emeryturę, a system zabezpieczeń społecznych ma być zorganizowany na nowo. Eksperci mówią o największej reformie "Sécurité Sociale" od 1945 roku. Niespełna 50-letni premier Francji ma po swojej stronie umiarkowane zw. zawodowe CFDT.

Zawiodła „kuracja globalizacyjna"

Ale kilka tygodni później następuje zwrot: Najbardziej bojowe związki zawodowe ogłaszają strajk powszechny, część Francuzów popiera go. Przez trzy tygodnie w całym kraju nie jeżdżą pociągi, nie działa poczta. Nie sprząta się ulic, nie wywozi śmieci – wojsko zabiera się do dzieła, żeby chociaż nieść pomoc w nagłych wypadkach.

Jeśli ktoś sądzi, że ten opis sytuacji dotyczy nowego prezydenta Emmanuela Macrona i jego rządu, ten jest w błędzie. Wszystko to działo się w 1995 roku. We Francji panował chaos, kiedy premier Alain Juppé zamierzał Francję poddać „kuracji globalizacyjnej" – i w końcu skapitulował pod naciskiem ulicy i nie zrealizował swojej głównej reformy systemu emerytalnego.

Frankreich Gewerkschaft Proteste (Getty Images/AFP/P. Hertzog)

Grudzień 1995 roku. Premier Juppé wycofał się z reform pod presją protestów

Na przełomie lat 1995/1996 Emmanuel Macron właśnie przygotowywał się do matury, a wiosną 2006 roku, kiedy francuski rząd znów skapitulował i nie zrealizował swej głównej reformy, obecny prezydent Francji był nowicjuszem w służbie państwa. Wtedy konserwatywny premier Dominique de Villepin musiał wycofać przyjętą już nową ustawę o reformie rynku pracy pod wpływem protestów uczniów i studentów w całym kraju.

Kulejący dialog społeczny

Obserwatorzy zgodnie wskazują na przyczyny podejmowanych dwukrotnie prób wprowadzenia zmian na francuskim rynku pracy. Obie próby reform nie wypaliły nie tylko z tego powodu, że Francuzi ich nie chcieli, lecz także ze względu na problemy w ich komunikowaniu.

– Francuzi mają wielkie oczekiwania wobec państwa i chcą, żeby spełniało funkcję opiekuńczą – podkreśla politolożka Julie Hamann z Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej DGPA . – Jak tylko zapowiada się we Francji reformy, na skutek których doszłoby do społecznej regresji czy niepewności, wtedy raptownie dochodzą do głosu bardzo silne obawy, podszyte emocjami – tłumaczy ekspertka.

Jednakże nowy, młody prezydent Francji ogłosił głębokie reformy priorytetem swej kadencji. Przez najbliższe półtora roku rząd zamierza wdrożyć sześć kompleksowych reform socjalnych. Także wbrew oporom ze strony związków zawodowych, które wezwały w najbliższy poniedziałek (19.06.17) do pierwszych protestów.

Frankreich Marseille Proteste Arbeitsmarktgesetz (picture-alliance/AP Photo/C. Paris)

Protesty w Marsylii w 2016 roku przeciwko planom reform rynku pracy rządu prezydenta Hollande'a

Politolożka Hamann, która bada ruchy protestacyjne we Francji, zaznacza, że mimo wszystko dostrzega możliwości wprowadzania reform. – Generalnie we Francji także wśród związków zawodowych panuje przekonanie, że te reformy są konieczne. Jest też wola zreformowania Francji. Macron nie musi obawiać się paraliżującego oporu we własnych szeregach, podobnego do tego, który blokował działania poprzedniego rządu socjalistów.

Po tej niedzieli wyborczej prezydent Francji chyba może liczyć na większość we francuskim parlamencie (Zgromadzenie Narodowe) popierającą reformy.

Zmiany we wpływach w zw. zawodowych

Nie tylko zmiany w mentalności po przeszło 20 latach od fiaska prób reformowania Francji działają na korzyść nowego rządu. Także zmiany we wpływach francuskich centrali zwiazkowych ułatwią realizację jego planów reformowania kraju.

Najbardziej bojowa, uważana za marksistowską Powszechna Konfederacja Pracy CGT, przez wiele dziesiątków lat uważana za najsilniejsze związki zawodowe we Francji, straciła wiele wpływów na umiarkowanych przedstawicieli świata pracy. A ci są z zasady skłonni do rozmów z rządem.

Ponadto każdy nowy prezydent może wskazać na „mandat do przeprowadzenia reform”, ponieważ w kampanii wyborczej zapowiedział on znaczne cięcia. O sukcesie – jak podkreśla Julie Hamann – rozstrzygnie komunikacja.

Do otwartej i rozgrywającej się na ulicy próby sił być może w ogóle nie dojść. – Kluczowe jest to, czy rządowi i prezydentowi Francji uda się komunikować z różnymi partnerami socjalnymi i ze społeczeństwem – zauważa ekspertka.

Premier Edouard Philippe może uczyć się negocjowania ze związkami zawodowymi na doświadczeniach swego politycznego mentora Alaina Juppé. Twarda linia postępowania Juppé wobec protestujących jesienią 1995 skończyła się utratą autorytetu i późniejszą dymisją rządu.

 

Andreas Noll / Barbara Cöllen