″Die Zeit″ o działaniach nowego rządu PiS: W imię narodu? | Echa polskie | DW | 14.01.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

"Die Zeit" o działaniach nowego rządu PiS: W imię narodu?

Tygodnik „Die Zeit” stwierdzając, że prawicowo-narodowy rząd w Polsce osłabia systematycznie demokratyczne instytucje w kraju, zastanawia się, jak daleko jeszcze posunie się w swym działaniach.

Korespondent "Die Zeit" Heinrich Wefing stwierdza, że w centrum "polskiego orkanu" znalazł się przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego (TK) 66-letni Andrzej Rzepliński, doświadczony prawnik, który „już w czasach komunizmu współuczestniczył w pracach nad wypracowaniem demokratycznej konstytucji”. Jak zauważa autor „Die Zeit” po 25 latach wygląda na to, że wszystkie te dokonania są zagrożone. Kadencja prof. Rzeplińskiego kończy się w grudniu b.r. i te 11 miesięcy to prawdopodobnie najważniejszy okres w jego życiu zawodowym. „Wszystko, co obecnie zrobi, zadecyduje o niezawisłości Trybunału Konstytucyjnego oraz o tym czy w Polsce rządzić będzie prawo, czy władza”, zauważa autor artykułu.

Heinrich Wefing wspomina następnie o liście polskiego ministra sprawiedliwości do wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa. Zbigniew Ziobro zarzuca przewodniczącemu TK stronniczość, łamanie prawa i przerost ambicji, które, w jego opinii stanowią zagrożenie dla niezawisłości TK oraz podziału władzy w Polsce. „Bardziej ostro już nie można zaatakować sędziego”, zaznacza niemiecki dziennikarz.

Tygodnik "Die Zeit" przedstawia obszernie zamiany, jakich dokonał rząd PiS w ostatnim czasie w sferze ustawodawczej i wykonawczej. „Planowo i systematycznie PiS wpędził Trybunał Konstytucyjny w kryzys”, stwierdza autor artykułu. „Ludzie Kaczyńskiego przebudowują państwo polskie z wielką zręcznością, ale nie stosują przemocy”, stwierdza „Die Zeit”. Polega to na stosowaniu wielu małych zabiegów formalnych, na dokonywaniu małych zmian, aż w końcu Trybunał przestał funkcjonować. Na temat tego, czemu to ma służyć, jakie zamiary ma Jarosław Kaczyński, tylko się spekuluje, wyjaśnia autor.

Hamburski tygodnik chciał zapytać o to posłów PiS, ale, jak pisze, niechętnie rozmawiają oni z prasą zagraniczną, a już w ogóle nie z niemiecką. Zaś poseł, który był skłonny do rozmowy, po prostu na nią nie przyszedł.

W drugiej połowie artykułu Heinrich Wefing przedstawia rozmowę, jaką odbył z byłym sędzią TK, który poprosił o nieujawnianie jego tożsamości. Sędzia opowiada o uchwalanych kolejnych ustawach, których celem, jak mówi, jest „wyłączanie jednej instytucji po drugiej”. Na pytanie, czy można to nazwać zamachem stanu, były sędzia zawahał się i powiedział, że to, co się obecnie dzieje w Polsce jest dokładną kopia tego, co stało się we Włoszech w latach dwudziestych a w Niemczech w latach trzydziestych.

Te porównania poraża autora artykułu, który zastanawia się, jak to jest możliwe w Polsce, kraju z pierwszą konstytucją w Europie? „Czasami odnoszą wrażenie, że Kaczyński jest agentem Putina. Ktoś, kto ma zniszczyć demokrację w Polsce i podzielić Europę”, cytuje byłego sędziego TK, który szybko dodaje, że takie myślenie jest „oczywiście bzdurą”.

Heinrich Wefing pisze też o protestach w Polsce i za granicą przeciwko zmianom ustawodawczym w Polsce, o protestach obywatelskich, wypowiedziach prawników, którzy jednogłośnie krytykują nowe ustawy.

„Jednak walka o Trybunał Konstytucyjny jeszcze się nie zakończyła i wszyscy pytani o to prawnicy liczą się z długotrwałym sporem”, informuje „Die Zeit”, dodając, że wiele teraz zależy od przewodniczącego TK Andrzeja Rzeplińskiego. Hamburski tygodnik tłumaczy jednocześnie, że takie instytucje jak TK są kruche. Żyją one dzięki zaufaniu obywateli i konsensusowi demokratów, którzy milcząco akceptują orzeczenia. „Jeśli jakiś polityk, jakiś organ państwowy wzbrania się przed zaakceptowaniem orzeczenia Trybunału, sędziowie są wobec tego bezsilni”, tłumaczy autor artykułu. Żaden Trybunał Konstytucyjny, także Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe nie ma możliwości wywierania nacisków.

„Prawo kończy się tam, gdzie władza stoi ponad prawem”, konstatuje Heinrich Wefing. Autor artykułu wskazuje, że to nie przeszkadzałoby polskim narodowym konserwatystom. Cytuje on w tym kontekście jednego z posłów PiS do Sejmu, który stwierdził, że „ponad prawem stoi dobro narodu” i kończy stwierdzeniem, że w ten sposób można wszystko usprawiedliwić.

Opr. Alexandra Jarecka