″Die Welt″ o polskich żądaniach reparacji wojennych: ″czcze pogróżki″ | Prasa | DW | 03.08.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

"Die Welt" o polskich żądaniach reparacji wojennych: "czcze pogróżki"

"Żaden, będący przy zdrowych zmysłach człowiek w Niemczech, nie neguje zbrodni wyrządzonych na Polsce przez hitlerowskie Niemcy" – pisze dziennik "Die Welt". Reparacje są jednak nieuzasadnione.

Domaganie się odszkodowań za spustoszenia, jakie hitlerowskie Niemcy wyrządziły podczas II wojny światowej, należy do kategorii "żądań politycznych wysuwanych wobec zagranicy, ale z pobudek wyłącznie wewnątrzpolitycznych". W regularnych odstępach czasu robi to Grecja, a co parę lat też Polska – pisze dziennik "Die Welt" w artykule "Dlaczego Niemcy nie są winne Polsce żadnych reparacji wojennych".

Gazeta przypomina, że po raz kolejny żądanie reparacji wojennych wysunęli teraz posłowie PiS na czele ze "znanym nacjonalistą, zaufanym szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego, Antonim Macierewiczem". "Z punktu widzenia politycznego i prawa międzynarodowego są to jednak czcze pogróżki. Ani Republika Federalna Niemiec jako państwo, ani firmy czy pojedyncze osoby nie są już winne Polsce jakichkolwiek świadczeń odszkodowawczych. Politycy PiS oczywiście to wiedzą. Ale może im chodzić o to, by w aktualnym kryzysie wywołanym antydemokratyczną przebudową państwa, zewrzeć szeregi przy pomocy krytykowania Niemiec" – zauważa "Die Welt".

"Nikt nie ucierpiał tak jak ludność Polski"

Jak pisze niemiecki dziennik "nie ulega wątpliwości, że szkody, jakie poniosła Polska w czasie II wojny światowej, były niewyobrażalne"; "niesprowokowana, oczywiście sprzeczna pod każdym względem z prawem międzynarodowym napaść na Polskę i okupacja, działania Wehrmachtu, niemieckiej administracji, policji i SS spustoszyły niemal cały kraj". Gazeta przypomina, że biorąc pod uwagę liczbę ludności, żaden kraj nie poniósł takich strat jak Polska – sześć milionów ofiar, do tego zniszczenie i splądrowanie kraju.

"Obliczenie w jakikolwiek sposób tych szkód jest niemożliwością. A nawet, gdyby miało się to udać: żaden kraj na świecie nie byłby w stanie nawet częściowo wyrównać takich rachunków. Tym bardziej, że każdy świadomy historii człowiek, chociażby na przykładzie wojny niemiecko-francuskiej z lat 1870/71 czy I wojny światowej, zdaje sobie sprawę, że żądania reparacji wojennych zawsze prowadzą do ujemnych skutków: zawiści, nienawiści a w najgorszym przypadku do następnego konfliktu" – argumentuje "Die Welt".

Polska nie ma prawa do roszczeń

Gazeta podkreśla, że: "żaden, będący przy zdrowych zmysłach człowiek w Niemczech, nie neguje zbrodni wyrządzonych na Polsce przez hitlerowskie Niemcy. Mimo to nikt nie widzi uzasadnienia prawa do reparacji wojennych, ani teraz, ani w przyszłości". 

Powodów jest kilka – pisze "Die Welt" i wylicza: po pierwsze uzgodnienia konferencji poczdamskiej z 1945 r., na mocy których roszczenia reparacyjne Polski miała zaspokoić ze swojej części odszkodowań wojennych ZSSR; po drugie 24 sierpnia 1953 ówczesny rząd PRL zadeklarował zrzeczenie się reparacji "w interesie pokojowego rozwoju Niemiec"; po trzecie przy okazji polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie z 1991 r., niejako w odpowiedzi na jeszcze otwarte kwestie odszkodowawcze, powstały Fundacja Polsko-Niemieckie Pojednanie, do której wpłynęły najpierw 500 mln marek a potem blisko dwa miliardy dla jeszcze żyjących, byłych robotników przymusowych.

"Mimo to raz po raz, przeważnie nacjonalistyczni, czasami też komunistyczni politycy stawiają Niemcom żądania reparacyjne" – konstatuje "Die Welt". W 2004 zrobili to na przykład posłowie na Sejm, czemu jednak sprzeciwił się ówczesny rząd, w tym szef polskiej dyplomacji Włodzimierz Cimoszewicz, premier Marek Belka czy prezydent Aleksander Kwaśniewski. Żaden z nich nie chciał obciążać "dobrej współpracy między Polską i Niemcami" (Cimoszewicz) i brać odpowiedzialności za "zniszczenie zjednoczonej Europy" (Kwaśniewski).

"Prawo międzynarodowe nie zna automatyzmu"

"Die Welt" przypomina, że także czołowy niemiecki polityk, były niemiecki minister spraw zagranicznych a dzisiejszy prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier skontrował ubiegłoroczne groźby Jarosława Kaczyńskiego powołującego się na to, że "zrzeczenie się przez Polskę odszkodowań nigdy nie zostało zarejestrowane przez ONZ". "Kwestie reparacyjne są z prawnego i politycznego punktu widzenia zamknięte" – stwierdził Steinmeier a brak rejestracji przez ONZ w żadnym wypadku nie podważa ważności danego uzgodnienia, bo nie ma czegoś takiego jak obowiązek rejestracji uzgodnień czy dokumentów odwołujących się do prawa międzynarodowego.

Ponadto: "Podwójnie niesłuszne jest obecne twierdzenie ministra obrony narodowej Macierewicza, iż zrzeczenie się przez PRL reparacji w 1954 r. było nieważne, bo w Warszawie rządził wtedy sowiecki, marionetkowy rząd" – wyjaśnia "Die Welt". Podwójnie niesłuszne, bo jak pisze gazeta, Polska Republika Ludowa podpisała szereg umów międzynarodowych, które oczywiście nadal są ważne. "Prawo międzynarodowe nie zna automatyzmu, który by unieważniał umowy zawarte przez niedemokratyczne rządy" – argumentuje "Die Welt". "Ponadto w 2004 roku głowa państwa i rząd Polski wyraźnie i jednoznacznie i zrezygnowali z jakichkolwiek żądań odszkodowawczych" – czytamy dalej.

Obecne żądanie wysuwane przez polityków PiS służy jednemu jedynemu celowi: "odwróceniu uwagi od wewnątrzpolitycznego nacisku wywołanego godzącą w państwo prawa «reformą wymiaru sprawiedliwości», w rzeczywistości będącą zniesieniem trójpodziału władzy. Pozostaje odczekać, że ta oczywista kalkulacja się powiedzie" – konstatuje "Die Welt".

Opr. Elżbieta Stasik

Niniejszy artykuł prezentuje opinie wyrażone na łamach niemieckiej prasy i niekoniecznie odzwierciedla poglądy autora omówienia.