1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

"Die Welt" o Balcerowiczu: "Ponoć groźniejszy od rosyjskiej artylerii"

Portal „Die Welt” publikuje artykuł poświęcony byłemu ministrowi finansów Leszkowi Balcerowiczowi, który obecnie ma wyprowadzić na prostą gospodarkę Ukrainy

Leszek Balcerowicz (AP)

Leszek Balcerowicz jest ceniony jako specjalista od transformacji

Jak zaznacza autor artykułu Joerg Winterbauer, kiedy rozeszła się wiadomość, że ukraiński prezydent Petro Poroszenko akurat Leszka Balcerowicza wyznaczył na swojego doradcę, wywołało to w Polsce wielkie poruszenie, przede wszystkim w obozie prawicowym. Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki napisał nawet list do Poroszenki, w którym w dramatycznych słowach ostrzegł przed Balcerowiczem: „Wasze państwo może przetrwać ostrzały rosyjskie, ale programu Balcerowicza już nie”.

„Ten człowiek, który rzekomo jest bardziej niebezpieczny niż rosyjska artyleria, zapisał się w historii jako ojciec polskich reform gospodarczych po upadku komunizmu” – wyjaśnia niemieckim czytelnikom portal „Die Welt” i zaznacza, że „obecnie Balcerowicz stoi przed gigantycznym zadaniem: ukraiński prezydent i rząd zlecili mu opracowanie reform dla Ukrainy i to w sytuacji, która zdaje się być bez wyjścia. Naród cierpi na skutek słabości gospodarczej, na wschodzie kraju toczy się wojna, a korupcja i wpływ oligarchów paraliżują kraj”.

Ostatnia szansa?

"Program Balcerowicza mógłby być ostatnią szansą dla Ukrainy – albo, jeżeli dać wiarę słowom Jakiego – mógłby go pogrążyć" - pisze niemiecki portal. Joerg Winterbauer zaznacza, że Balcerowicz jest chyba szczęśliwy, że jeszcze raz może mieć znaczny wpływ na los jakiegoś kraju i wpływ ten mógłby być jak najbardziej dobroczynny.

„Gospodarczy rozwój Polski po przełomie jest bowiem historią sukcesu. Jedna liczba wyraża to dobitnie: przeciętna płaca w Polsce wynosi obecnie nieco ponad 1000 euro brutto – pięciokrotnie więcej niż na Ukrainie.

Pomimo tego Polska prawica i lewica domagają się większej ingerencji państwa w Polsce, twierdząc, że reformy można było przeprowadzić w Polsce lepiej niż zrobił to Balcerowicz. Ich zdaniem zbyt wiele państwowych przedsiębiorstw zbankrutowało wtedy przez radykalne reformy rynkowe. To doprowadziło do masowego bezrobocia i zubożenia gorzej rozwiniętych regionów kraju”.

Liczby mówią same za siebie

Patryk Jaki twierdzi w liście do Poroszenki, że reformy Balcerowicza wyjdą na dobre tylko oligarchom. "Balcerowicz reaguje na tę krytykę zniecierpliwieniem, jak na głupią uwagę jakiegoś studenta. Krytyka opierająca się tylko na opiniach jest zbyt prosta – mówi, wskazując na liczby. Polska wciąż jeszcze przoduje, jeżeli chodzi o stopę wzrostu po upadku starego systemu i rozwinęła się znacznie szybciej niż np. Węgry i nieporównywalnie szybciej niż Ukraina. Dobre są także wskaźniki socjalne w Polsce: dobre wyniki w międzynarodowym porównaniu PISA, znaczny spadek śmiertelności noworodków czy podwyższenie spodziewanej długości życia".

„Polska na jeszcze jednym polu jest lepsza niż Ukraina” – pisze „Die Welt”. „Po przełomie udało się implementować tu zasady państwa prawa, przynajmniej do czasu, gdy obecny rząd po wyborach jesienią 2015 nie zaczął ich znów demontować. Z powodzeniem zwalcza się w Polsce korupcję i już od dawna nie jest ona – inaczej niż na Ukrainie - tak wielkim problemem, aby mogła sparaliżować gospodarczy rozwój kraju”.

Gorsza pozycja wyjściowa

Jak zaznacza dziennikarz „Die Welt”, z tego względu należy uznać za pozytywny sygnał to, że Poroszenko stawia na Balcerowicza. „Reformy, które polski ekonomista proponuje dla Ukrainy, mają na celu wdrożenie zasad państwa prawa, redukcję korupcji, finansową stabilizację kraju i wzmocnienie wolnego rynku. Już teraz rząd i prezydent w Kijowie wiele zrobili – twierdzi Balcerowicz.

„Ukraina zrobiła więcej niż Grecja i to w ekstremalnie trudnych warunkach i mniejszym nakładem pieniędzy”. Balcerowicz przypomina problemy, z jakimi Ukraina była skonfrontowana w roku 2014: ustawodawstwem usuniętego „skorumpowanego prezydenta” Wiktora Janukowycza i rosyjską agresją, która praktycznie oznaczała wstrzymanie importu ukraińskich towarów. Żadna polityka tego świata nie byłaby w stanie w takiej sytuacji zapobiec recesji.

O samym Petro Poroszence, który "też jest przecież jednym z oligarchów", Balcerowicz mówi, że jest „bardzo inteligentny” i że jest „patriotą” i zaznacza, że on sam, jako jego najważniejszy doradca, ma dostęp do prawie wszystkich decydentów: premiera, prokuratora generalnego czy szefa banku centralnego. Jak twierdzi, wszystko to są „bardzo dobrzy ludzie”, tylko życzyłby sobie, „żeby nieco lepiej współpracowali ze sobą na rzecz reform”.

Po stronie ofiary, a nie agresora

Ma przy tym nadzieję że „Zachód nie odpuści sobie teraz Ukrainy”, bo Ukraina, która pokazuje „swoje przywiązanie do zachodnich wartości”, została brutalnie zaatakowana i „zasługuje na naszą solidarność”. Poza tym, jak zaznacza polski ekonomista, geopolityczny ład, który powstał po zimnej wojnie, opiera się na niepodległej Ukrainie.

Jak podkreśla Balcerowicz, nie ma on zupełnie zrozumienia dla wszystkich ludzi, tak świetnie „rozumiejących Putina”, a jest ich w Niemczech jego zdaniem zbyt wielu. „Niemoralne jest stawanie po stronie agresora zamiast popierania ofiar”.

Niepokoi go także zbliżenie Trumpa z Putinem. Zdaniem Balcerowicza rosyjski prezydent mógłby politykę Trumpa zrozumieć jako przyzwolenie na jeszcze bardziej agresywne działania. Widać to już teraz na wschodzie Ukrainy: Balcerowicz ma na myśli ponowną eskalację walk wokół Doniecka.

opr. Małgorzata Matzke