1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Czym będzie się ogrzewała Ukraina zimą?

Rosja i Ukraina wznawiają we wtorek (30.06.2015) w Wiedniu rozmowy nt. dostaw rosyjskiego gazu na Ukrainę. Dawno jednak nie chodzi już tylko o gaz, ale w ogóle o zaopatrzenie Ukrainy w energię.

Jest to jeden z absurdów tej wojny: podczas gdy, wbrew umowie z Mińska, na wschodniej Ukrainie nadal toczą się walki, w kontrolowanym przez prorosyjskich separatystów Donbasie kopalnie pracują dalej. Z prawa i lewa rozlegają się strzały, mimo to górnicy wydobywają dziennie „średnio 15 do 20 tys. ton węgla”, mówi wicepremier Ukrainy Wałerij Woszczewski. Antracyt z Donbasu jest potrzebny w ukraińskich elektrowniach węglowych, należących głównie do grupy DTEK.

Ukrainer Energie

Ślady wojny

Podczas gdy ponad 40 procent zaopatrzenia w energię pochodzi na Ukrainie z jej elektrowni atomowych, DTEK jest monopolistą w dostawach energii w szczytowych okresach poboru mocy, odgrywając tym samym kluczową rolę w zaopatrzeniu w energię zimą. Firma nie jest ulubieńcem kijowskiego rządu, jej największym udziałowcem jest bowiem najbogatszy człowiek na Ukrainie, pochodzący z Doniecka oligarcha Rinat Achmetow. Mówi się, że wspiera prorosyjskich separatystów. Pewne jest, że jego fundacja jest po Rosji drugim co do wielkości dostawcą pomocy humanitarnej do „Republiki Donieckiej”. Interesy Achmetow prowadzi po obydwu stronach linii frontu. Ukraińskie elektrownie ciągle jeszcze ponoć dostarczają prąd separatystom.

Rząd chce węgiel ze światowych rynków

Ukrainer Energie

Maksym Tymchenko: „DTEK jest skazany na antracyt z Donbasu”

Dyrektor generalny DTEK Maksym Tymchenko przyznaje w rozmowie z Deutsche Welle, że jego firma jest skazana na antracyt z Donbasu. – Myślę, że cały sektor energetyczny na Ukrainie jest zależny od tego, ile węgla wydobywamy na terenach zajętych przez separatystów i ile możemy go dostarczyć do naszych elektrowni – wyjaśnia. Rząd w Kijowie chce jednak, żeby DTEK kupował węgiel na światowym rynku, by uniezależnić się od separatystów. Dla monopolisty DTEK mało opłacalna alternatywa.

– Do końca roku potrzebujemy 5,5 mln ton antracytu – mówi z myślą o następnej zimie wicepremier Wałerij Woszczewski. Zapotrzebowanie to Ukraina może równie dobrze pokryć importem z Południowej Afryki albo z Kazachstanu. „I to prawda”, potwierdza niemiecki analityk Georg Zachmann z niemieckiej grupy doradczej ds. Ukrainy.

Gaz traci na znaczeniu

Zdaniem Zachmanna ukraińska reforma sektora energetycznego ma dla niej bardziej egzystencjalne znaczenie niż ciągnący się latami gazowy spór z Rosją. – W pierwszym kwartale 2015 Rosja nie była już najważniejszym dostawcą gazu na Ukrainę, która sprowadza teraz gaz głównie z UE – ilustruje sytuację niemiecki ekspert. Import z krajów unijnych umożliwiła rozpoczęta w ubiegłym roku przebudowa centralnych przepompowni gazu na zachodzie Ukrainy. Ponadto panujący na Ukrainie kryzys gospodarczy sprawia, że spadł popyt na gaz i w efekcie import błękitnego paliwa zmalał w ubiegłym roku o 30 procent.

Walka z oligarchami

W Kijowie tymczasem rozpoczęła się walka o hegemonię na rynku energetycznym. Prowadzą ją największy producent energii z węgla DTEK i ministerstwo energetyki i przemysłu węglowego. W pierwszym rzędzie chodzi o bezpieczeństwo zaopatrzenia w energię zimą, w tle jednak walka toczy się o energetyczną przyszłość Ukrainy. Jeszcze przed Euromajdanem DTEK, dostawca energii w rękach oligarchów, wynegocjował z rządem Wiktora Janukowycza ustawę liberalizującą rynek energii. Po rewolucji na Majdanie ustawa zostanie sformułowana na nowo. – DTEK utracił jednak swoją wcześniejszą silną pozycję polityczną – mówi znawca tematu. Firma doradcza z UE najwyraźniej pracuje obecnie nad nową ustawą, „trochę po kryjomu”, żeby ciągle jeszcze wpływowi oligarchowie mieli możliwie mało szans na interwencję. Ze swoimi energochłonnymi stalowniami i kopalniami oligarchowie należą na Ukrainie do największych odbiorców energii. Droga energia zmniejsza ich zyski.

Deoligarchizacja

Kohlekraftwerk in Lugansk 16.09.2014

Niemal na linii frontu - Ługańska elektrownia w Szczastii

Prezydent Petro Poroszenko, sam zresztą oligarcha, zapowiedział przed miesiącami, że chce „zdeoligarchizować“ Ukrainę. Zorganizowanie na nowo rynku energetycznego Ukrainy byłoby dla społeczeństwa wyraźną oznaką tych zmian. Istnieje też jeszcze inna możliwość uniezależnienia się Ukrainy od antracytu z kontrolowanego przez separatystów Donbasu. – Ukraińskie elektrownie mogą zostać przezbrojone – mówi niemiecki ekspert Georg Zachmann. Tyle że dla grupy DTEK oznaczałoby to dodatkowe wydatki.

Frank Hofmann (Kijów) / Elżbieta Stasik