1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Coś więcej niż anarchia. Kim są „Obywatele Rzeszy” i o co im chodzi?

Mieszkańcy Niemiec jeszcze do niedawna nie mieli pojęcia, że wśród nich żyją „Obywatele Rzeszy”. Dopiero kiedy w środę w Bawarii jeden z tych anarchistów śmiertelnie ranił policjanta, zrobiło się wokół nich głośno.

Pojęcie „Obywatel Rzeszy” („Reichsbürger”)  jest dość trudne do zdefiniowania, ponieważ tak określający się ludzie nie mają ani jakiegoś jednolitego ruchu, ani ideologii, a poszczególne ugrupowania są po części ze sobą skłócone. Generalnie ich ideologia opiera się na prawicowym ekstremizmie, rasizmie i antysemityzmie, teoriach spiskowych i ezoterycznym światopoglądzie.

O co im chodzi?

Jedno ich łączy: nie uznają państwowości Republiki Federalnej Niemiec. Twierdzą, że do dziś istnieje niemiecka Rzesza w granicach z 1937 r., która  jest okupowana przez Aliantów i przez nich wyzyskiwana. Ignorują przy tym konsekwentnie historyczne fakty.

Kto nie uznaje istnienia Republiki Federalnej Niemiec, ten neguje także konstytucję, władze i sądownictwo, nie akceptując jego decyzji. Z punktu widzenia „Reichsbürger” nielegalne są także podatki. „Obywatele Rzeszy” tworzą własne rządy albo monarchię, na których czele stoi „Kanclerz Rzeszy” lub król. Drukują własne dokumenty tożsamości, emitują własną walutę, jak „Engelsgeld” (Anielskie pieniądze).

 W Saksonii-Anhalt jest np. samozwańczy „król Niemiec”, nazywający się w rzeczywistości Peter Fitzek, panujący w własnym królestwie, z własną walutą.

Reichsbürger (Imago/Future Image)

"Obywatele Rzeszy" tylko sporadycznie organizują manifestacje

Kim są?

Geneza powstania tego ruchu nie jest w pełni wyjaśniona. Idea, że Republika Federalna Niemiec jest nielegalnym tworem państwowym, kursuje już od czasów jej powstania. Za naczelnego ideologa "Obywateli Rzeszy" uważa się często byłego pracownika Reichsbahn Wolfganga Ebela, który w połowie lat 80. XX w. ogłosił się „Kanclerzem Rzeszy” i w Berlinie stworzył „komisaryczny rząd Rzeszy”. Ebel był przekonany, że na zlecenie Aliantów może rządzić „Niemiecką Rzeszą”.

Niektórzy „Obywatele Rzeszy” Republikę Federalną Niemiec nazywają „BRD GmbH” (RFN sp. z o.o)  i uważają ją za dzieło żydowsko-masońskiego spisku. Na samym poczatku Ebel szybko zdobył grono zwolenników, ale równie szybko kręgi te zaczęły się rozdrabniać. W konsekwencji w innych regionach Niemiec powstawały inne „rządy Rzeszy”.

Reichsbürger (Imago/Future Image)

Ugrupowanie to nie jest zbyt liczne, kilkaset osób w całej RFN

Ilu ich jest?

Rząd RFN w roku 2012 w odpowiedzi na małą interpelację poselską Lewicy stwierdził, że w przypadku „Obywateli Rzeszy” nie można mówić o jakichś homogennym ruchu. Są to raczej pojedyncze osoby czy konkurujące ze sobą, rozproszone ugrupowania. W związku z tym nie ma też dokładnych danych o ich liczebności. Oprócz „króla Niemiec” Fitzka, czasami natrafia się na „Niemieckich Pomocników Policji” czy „Ruch Rzeszy – Nową Wspólnotę Filozofów”.

Ponieważ w Internecie można natrafić na kilka stron „Obywateli Rzeszy”, może powstać wrażenie, że jest to rozrastający się ruch. Obserwuje się, że idee „Obywateli Rzeszy” znajdują poklask wśród zwolenników Pegidy. Fani niemieckiej muzyki pop podejrzliwie zaczęli patrzeć na soulowego piosenkarza Xaviera Naidoo, który w roku 2014 wystąpił na imprezie zorganizowanej przez „Obywateli Rzeszy”. Ich znanym sympatykiem jest np. były adwokat terrorystów spod znaku RAF i negacjonista Horst Mahler.

Służby ochrony konstytucji wychodzą jednak z założenia, że kręgi „Obywateli Rzeszy” są stosunkowo nieliczne. W odpowiedzi na interpelację Lewicy poddano liczbę kilkuset osób.

Czy są niebezpieczni?

Niemieckie służby bezpieczeństwa uznają „Obywateli Rzeszy” z reguły za niegroźnych. Niektórych z nich można jednoznacznie zaliczyć do kręgów skrajnej prawicy i elementów wrogich państwu. Federalny Urząd Ochrony Konstytucji obserwuje jednak szereg „Obywateli Rzeszy” w Bawarii, Brandenburgii i Kraju Saary.

W kwietniu ubiegłego roku tygodnik „Die Zeit” cytował jednego z funkcjonariuszy Urzędu Ochrony Konstytucji, który podkreślał, że grupy „Obywateli Rzeszy” już nie są jakimś marginalnym, osobliwym zjawiskiem. Od kilku lat mnożą się przypadki, w których „Obywatele Rzeszy” grożą przedstawicielom władz śmiercią lub stosują wobec nich przemoc.

Bayern Franken Georgensgmünd Reichsbürger schießt auf Polizisten (picture-alliance/dpa/N. Armer)

W Georgensgmünd z ręki "Obywatela Rzeszy" zginął policjant

Szereg incydentów

W Saksonii w roku 2012 głośno było o przypadku komornika. Kiedy stawił się on u jednego z „Obywateli Rzeszy”, by egzekwować nakaz, został pojmany i skrępowany przez funkcjonariuszy samozwańczych „Niemieckich Pomocników Policji”. Uwolnić musiała go prawdziwa policja.

W Berlinie jeden z „Obywateli Rzeszy”, dopuszczający się oszustw podatkowych, składował w mieszkaniu chemikalia, mogące posłużyć do produkcji materiałów wybuchowych.

W sierpniu br., podczas próby eksmisji jednego z „Obywateli Rzeszy” w Saksonii-Anhalt padły strzały; ranni zostali dwaj funkcjonariusze specjalnej grupy operacyjnej i właściciel domu, były Mister Germany Adrian Ursache.

W ubiegłą środę (18.10.2016) „Obywatel Rzeszy” w Georgensgmünd otworzył ogień do policjantów. Jeden z nich zmarł od odniesionych ran. 49-letni mężczyzna zaczął strzelać do policjantów w momencie, kiedy funkcjonariusze weszli do jego domu. Jak podało bawarskie MSW, celem operacji było odebranie broni przechowywanej przez strzelca, po tym jak władze cofnęły mu zezwolenie na broń. Uznano go za osobę niezrównoważoną.

DPA / Małgorzata Matzke