Ciche Boże Narodzenie we Freetown | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 25.12.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Ciche Boże Narodzenie we Freetown

Żadnych barwnych plakatów, żadnej świątecznej muzyki, puste rynki. W stolicy Sierra Leone panuje cisza. Nienaturalna cisza. Tegoroczne Boże Narodzenie, tak jak cały rok, opanowała w Afryce Zachodniej ebola.

W normalnych warunkach ulice Freetown pełne są w tych dniach kolorowych plakatów, bilbordów. Wszędzie bożonarodzeniowe oferty, życzenia, błogosławieństwa na dobry, nowy rok. Z głośników płyną kolędy. – Normalnie panuje tu w tym czasie ogromny ruch – mówi dziennikarz Sullivan Kallon. – Atmosfera przypomina karnawał. Ulice są zapchane ludźmi, są bożonarodzeniowe parady, koncerty, ludzie świętują w barach, wszędzie pełno rozbawionych dzieci, przyjeżdżają JC…” – dodaje.

Sierra Leone Ebola September 2014

Karetki zbierające zmarłych stały się na ulicach Freetown codziennością

JC oznacza „Just coming“, przyjaciół i członków rodziny, którzy żyją poza granicami Sierra Leone – w Wielkiej Brytanii, w USA – i w święta pokonują tysiące kilometrów, by spędzić je z najbliższymi. Często ich przyjazd jest radosną niespodzianką. W tym roku JC nie ma. Są za to organizacje pomocy. Charakterystyczne stały się dla ulicy nie pochody nowożeńców, tylko konwoje karetek, tak zwane zespoły pogrzebowe zbierające zwłoki.

O codzienności stanowi ebola

W tym roku w Afryce Zachodniej nic nie jest normalne. – Panuje przeciwieństwo normalności – mówi Kallon. Ponad siedem tysięcy ludzi zmarło na terenach opanowanych przez wirusa eboli. – To straszne. Ale mam nadzieję, że przetrzymamy to wszystko, prędzej czy później – przyznaje.

Sierra Leone Freetown Alltag

Zazwyczaj pełne życia rynki opustoszały, tu rynek we Freetown 2011

Plakaty na ulicach Freetown nie zachęcają w tym roku do świątecznych zakupów, tylko ostrzegają przed ebolą, wyjaśniają, jak przeżyć. Rynki opustoszały, zamiast normalnej wrzawy panuje cisza. Nienaturalna cisza. Żadnych dziecięcych krzyków, żadnych pickników na skraju ulicy, nie ma strzelania korków, nie ma muzyki. – Mamy stan zagrożenia zdrowia. Całe życie publiczne zamarło, zabronione jest urządzanie jakichkolwiek uroczystości na plaży Freetown – tłumaczy Kallon.

Publiczne zabawy zabronione

Podobnie jak u sąsiadów - Liberii i Gwinei, rząd Sierra Leone wprowadził zakaz organizowania publicznych imprez z okazji świąt Bożego Narodzenia. Zamknięte są bary i restauracje, odwołana została większość nabożeństw. Śmiertelna zaraza nie może się rozprzestrzeniać jeszcze dalej. Stąd te wszystkie środki zaradcze. Wojsko patroluje nie tylko ulice stolicy, ale też inne miasta. Nowy rok rozpocznie się tak, jak kończy się stary: strachem przed ebolą. Ale i z nadzieją.

- Dziękuję Bogu, że w ogóle mogę przeżyć Boże Narodzenie – mówi handlarz Francis Mousa. – Wielu moich przyjaciół albo nie żyje, albo są w szpitalu i nie wiedzą, czy kiedykolwiek wyjdą z niego żywi. Mnie nie pozostaje nic innego, jak dziękowanie Bogu, że jeszcze żyję – przyznaje Mousa i mówi, że ebola ukradła tegoroczne święta Bożego Narodzenia. Świat musi pamiętać w swoich modlitwach o Afryce Zachodniej. I robić wszystko, by coś podobnego nigdy się nie powtórzyło. By następne Boże Narodzenie było świętem radości.

Alexander Göbel / tł. Elżbieta Stasik