Chciał wrócić do kraju. Nie może, bo urzędnicy zgubili jego paszport | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 13.08.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Chciał wrócić do kraju. Nie może, bo urzędnicy zgubili jego paszport

Hysen Gjoka chciał wrócić do Albanii. Rok temu na niemieckiej granicy, urzędnicy zabrali mu paszport, a potem go zgubili. W rezultacie uniemożliwili mu powrót do kraju.

Grenzgebiet zwischen Albanien und Griechenland Grenzpolizei

Granica albańsko-grecka. Jak widać, nie jest łatwo przez nią się przedostać

Pochodzący z Albanii Hysen Gjoka chce wrócić do kraju, bo jego oczekiwania co do wygodnego i dostatniego życia w Niemczech nie spełniły się. Przy przekroczeniu granicy Niemiec, urzędnicy zabrali mu paszport i - jak się potem okazało - zgubili go. To nie pierwszy przypadek tego typu.

Hysen Gjoka planował zatem ucieczkę do Tirany. Bez paszportu, na lewo. Przed dwoma miesiącami powiedział w urzędzie ds. cudzoziemców w Düsseldorfie, który zajmuje się jego sprawą, że chciałby wrócić do ojczyzny. Od tej pory urząd wyznacza mu co dwa spotkanie, na którym dowiaduje się, że wciąż nie odnaleziono jego paszportu. Za każdym razem otrzymuje nowy dokument, który poświadcza, że jego pobyt w Niemczech będzie tolerowany przez najbliższe 14 dni. Jak się okazało, z podobnym problemem boryka się wielu Albańczyków.

Deutschland Abschiebung der Flüchtlinge nach Kosovo und Albanien vom Flughafen München

Odsyłanie kolejnej partii albańskich uchodźców do kraju z lotniska w Monachium

Gjoka przyjechał do Niemiec ponad rok temu. Miał wiele nadziei związanych z tym krajem, chciał ułożyć sobie tu życie na nowo. Jednak jego plany pozostały w sferze marzeń. Znalezienie szkoły graniczyło z cudem, a do tego doszła bariera językowa. „Mieszkałem z dziesięcioma osobami w jednym pokoju, stale dochodziło do konfliktów i starć. Któregoś dnia uświadomiłem sobie, że chcę wrócić do domu” – mówi Hysen.

Błędne koło biurokracji

Po przyjeździe do Niemiec policja zabrała jego paszport i odesłała go do ośrodka w Dortmundzie rejestrującego migrantów. Urzędnicy byli tak przeciążeni robotą, że nie zdołali zarejestrować wszystkich paszportów, a część z nich potem gdzieś się zawieruszyła – w tym paszport Hysena. „Mieliśmy kartony, które zawierały nieuporządkowane do tej pory dokumenty i musieliśmy zajęć się nimi w pierwszej kolejności” – mówi Andrea Brinkmann z Federalnego Urzędu ds. Migrantów i Uchodźców (BAMF). Szybko dodaje, że sytuacja uległa już pewnej poprawie – „Większość paszportów jest już zarejestrowana w centralnej bazie danych. Wymiana informacji między sądami odbywa się elektronicznie”.

Jeden z tych niezarejestrowanych paszportów należał do Hysena Gjoki. Władze Dortmundu kazały mu zwrócić się do urzędu ds. migrantów i uchodźców. Tak odesłano go do urzędu ds. migrantów i uchodźców w Bielefeldzie. Urzędnicy z Bielefeld byli tym zdziwieni, ponieważ paszport Albańczyka nie był w nim wcale zarejestrowany. Ostatecznie dokument ten odnalazł się w placówce w Düsseldorfie.

W ubiegły piątek upłynęły kolejne 14 dni. Hysen ponownie stawił się w wyznaczonym mu przez urząd terminie. Tym razem odzyskał wreszcie utracony paszport. Nie musi zatem planować nielegalnego przekroczenia granicy. I całe szczęście, bo gdyby tak się stało to - co zakrawa na kiepski dowcip - zostałby odesłany do bezpiecznego kraju pochodzenia. A w jego przypadku krajem tym byłyby ... Niemcy.

opr. Rebecca Brasse