Chcesz mieć zwierzę? Weź je w leasing! | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 22.04.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Chcesz mieć zwierzę? Weź je w leasing!

Zwierzęta domowe potrafią uszczęśliwiać ludzi, ale przysparzają też wiele pracy. Czy podołam opiece? - zastanawiają się ludzie działający w duchu odpowiedzialności.

Kto chce mieć zwierzęta i działa w duchu odpowiedzialności, ten zadaje sobie już wcześniej pytanie, czy podoła opiece nad jakimś dwu- albo czworonogiem. Pomimo, że brzmi to na pierwszy rzut oka dość drastycznie, rozwiązaniem może być wzięcie zwierząt w leasing.

Kiedy Ralf-Wigand Usbeck zbliża się do kurnika w swojej zagrodzie w Achim koło Bremy, kury witają go z wyraźnym entuzjazmem. Czują, że niesie im coś dobrego. I faktycznie: z ręki dziobią mu małe robaki, które przyniósł. Pan Usbeck głaszcze je i wyjaśnia, że muszą się przyzwyczaić do dotyku ludzkiej ręki. Za kilka dni zmienią bowiem właściciela.

Od początku tego roku pan Usbeck wypożycza ludziom kury na kilka tygodni. Zaczął ze stadkiem 10 kur, teraz ze względu na duże zainteresowanie ma ich już 35. Pięć z tych kur jest teraz pod opieką pani Bente Laux i jej rodziny, mieszkającej koło Hanoweru.

- Mój mąż już od dawna nosił się z myślą, żeby mieć kury - opowiada pani Laux - ale ciężko było mu podjąć decyzję.

Bienenstock

Leasing pszczół i 30 kg miodu rocznie

Teraz może to wypróbować i to w bardzo komfortowych warunkach: wraz z kurami dostarczono mu mały kurnik, ogrodzenie, karmę, podściółkę. W usłudze jest też transport i sprzątnięcie po całej gromadce, kiedy kury będą odbierane przez pierwotnego właściciela.

Jajka od zaprzyjaźnionych kur

Rodzina Laux musi teraz codziennie tylko dawać kurom świeżą wodę i karmę. Od czasu do czasu trzeba zmienić podściółkę. Kury odwdzięczają się za to świeżymi jajkami.

- To coś naprawdę szczególnego: mamy teraz jajka od zaprzyjaźnionych kur - mówi pani Laux.

Właśnie ten aspekt staje się coraz ważniejszy dla konsumentów, dlatego jak grzyby po deszczu rozwija się biznes polegający na ułatwieniu kontaktu żywych „producentów” z odbiorcami.

Niektóre fermy oferują np. patronat nad kurami i za miesięczną albo roczną opłatą otrzymuje się zniesione przez te kury jajka. Ten model nie przewiduje jednak zabrania kury do domu. Podobne modele sprawdziły się już w hodowli świń i krów: po uboju otrzymuje się "zakontraktowane" w ten sposób mięso.

Mało pracy, bliski kontakt

Podobnie mało pracy, ale bardzo bliski kontakt ze zwierzętami mają klienci, którzy u Dietera Schimanskiego biorą w leasing pszczoły. Pszczelarz z Bremy dostarcza rój pszczół z ulami do ogrodu klienta. W ramach kompleksowej usługi rejestruje ten rój u odpowiednich władz, pielęgnuje pszczoły i odwirowuje miód. Jego klienci dostają potem świeży miód już w słoikach - około 30 kg na rok.

Jest to bardzo komfortowa sytuacja, bo klienci nie ponoszą właściwie żadnej odpowiedzialności, jaką normalnie mają hodowcy, i która czasami przerasta ich siły.

Jak podaje niemiecka organizacja ochrony zwierząt, w Niemczech co roku do schronisk trafia od 200 do 300 tys. zwierząt domowych. Właśnie te liczby skłoniły Katrin Roesemeier i Mandy Schmidt do założenia wypożyczalni zwierząt.

Ostereier als Hintergrund

Króliki źle się chowają w pojedynkę

W Hessisch-Oldendorf w Dolnej Saksonii Katrin Roesemeier wypożycza na dłuższy czas psy samotnym, starszym ludziom. Cała usługa obejmuje także dostawy karmy, zajęcie się zwierzęciem w czasie urlopu czy wizyty weterynarza. Kiedy opiekun zwierzęcia umiera albo nie daje sobie rady z opieką, pani Roesemeier przyjmuje zwierzę z powrotem.

Firma Mandy Schmidt nosi zgrabną nazwę „Rent a Rabbit” („Wynajmij królika”). Firma działa w Dolgen am See koło Rostoku i jest minischroniskiem dla królików. Bardzo często biorą od niej zwierzęta ludzie, którym akurat królik padł. Króliki najchętniej żyją w stadku i niedobrze jest chować je w pojedynkę. Czyli jeżeli jeden zdechnie, trzeba go albo gdzieś oddać, albo poszukać zastępczego towarzysza. Obecnie pani Schmidt ma w obiegu 18 królików.

- Ważne jest, żeby były to zdrowe egzemplarze, o silnym charakterze, bo - jak mówi - takie właśnie osobniki w ciągu kilku tygodni dobrze adaptują się w nowym otoczeniu.

Krytyka obrońców zwierząt

Obrońcy zwierząt są jednak bardzo sceptyczni wobec takich modeli. - Wiele zwierząt nawiązuje silne emocjonalne relacje ze swoimi właścicielami i przywiązuje się do miejsca - wyjaśnia Michael Heitz, przewodniczący Niemieckiego Zrzeszenia Hodowców Zwierząt. - Zwierzęta to nie towar, który może przechodzić z rąk do rąk – podkreśla.

Podobnego zdania jest Związek Ochrony Zwierząt, który zaznacza, że w takich modelach biznesowych zwierzęta degraduje się do roli przedmiotów, które przesuwa się z miejsca na miejsce, jak komu jest wygodnie.

DPA / Małgorzata Matzke